Cześć Najśw. Marji Panny – Ks. Kazimierz Naskrecki, Dekalog, Krotkie Nauki o Przykazaniach, Warszawa 1937

Spis tematów – klik.


„Błogosławioną mię zwać będą wszystkie narody”. (Łk. 1, 48).

Po imieniu Jezusa, na które wszelkie kolano ma klękać: „niebieskie, ziemskie i podziemskie” (Filip. 2, 10), niemasz droższego nad imię Marji. Najświętsze uczucia budzi ono w każdym, kto je z pobożnością wymawia!

O ile przykrem jest dla nas kapłanów, gdy ze swego urzędu, dla poruszenia obojętnych, musimy głosić prawdy tak straszne, jak Sprawiedliwość Boża, surowy sąd nad zatwardziałym grzesznikiem, istnienie wiecznego piekła, o tyle rzeczą dla nas miłą i pocieszającą jest sławić Marję i wzywać wszystkich do składania Jej czci należnej.

Na czem się cześć Marji składana zasadza i 2) w czem się ona przejawia, — to właśnie będzie przedmiotem dzisiejszej nauki.

I.

Winniśmy przedewszystkiem czcić, sławić, wielbić Marję, a to dla Jej niepojętej godności, jaką Ona została zaszczycona. W niej to bowiem miała się spełnić największa tajemnica Boskiej Wszechmocy, i Boskiego Miłosierdzia, — tajemnica Wcielenia drugiej Osoby Trójcy Przenajświętszej, — Syna Bożego. Wywyższenie z tego powodu Marji jest tak wielkie, iż nie daje się ono ani wysłowić, ani pojąć nawet.

a) Oto Ojciec Niebieski, jak mówią Doktorowie Kościoła, przypuścił Ją do udziału w Swej godności Ojcowskiej, pozwalając, by, jak On mówi do jedynego i współistotnego Swego Syna: „Tyś jest Synem Moim, Jam Cię dziś zrodził”. (Ps. 2, 7), tak podobnie i Marja mogła Doń mówić: „Tyś jest Synem moim, jam Cię w czasie porodziła,” a przez to wyniósł On Ją ponad wszystkie stworzenia. „Większy świat i większe niebiosa mógł Bóg stworzyć — powiada św. Bonawentura, — ale czegoś godniejszego, niż jest Matka Boska, stworzyć On nie mógł”. Stąd też św. Anzelm tak wielbi Marję: „Nikt z Tobą, o Pani moja, nie może iść w porównanie, bo… nad Tobą jest Bóg jeden, a Ty nad wszystkiem, co nie jest Bogiem!”

b) Syn Boży miał się począć z Marji cudownie, mocą Ducha św.: „Duch św. zstąpił na Cię, a moc Najwyższego zaćmi Tobie”. (Łk. 1, 35) — wyrzekł Archanioł Gabrjel, zwiastując Najśw. Pannie tajemnicę Wcielenia; jakież tedy potoki łask wszelakich musiał wylać na Swą Oblubienicę Duch św., by Ją uczynić godną świątynią Słowa przedwiecznego! Św. Katarzyna Seneńska mówiła: „O, gdybyśmy mogli przedstawić sobie duszę w stanie łaski, bylibyśmy tak oczarowani jej widokiem, że każdy byłby gotów umrzeć dla podobnej piękności!”

Jeżeli łaska uświęcająca nadaje nam tak wspaniałego blasku, to któż wypowie nadprzyrodzoną piękność Marji, której samo już poczęcie było niepokalane, która od pierwszej chwili życia posiadała łaskę, a z nią światło i miłość, tak wielką, jakiej nie miał żaden Seraf, ani wszyscy Aniołowie razem wzięci! Sam też Duch św. podziwia Ją w pieśni nad pieśniami: „Wszystka jesteś piękna, przyjaciółko moja, a niemasz w tobie zmazy”. (Pieśń, 4, 7).

c) A jakże Syn Boży musiał obdarzyć Swą Matkę ukochaną, aby godnie, iż tak powiem, bez ubliżenia Bóstwu tę dostojność piastowała! Nie zapominajmy przecież, że to Ten, którego niebo i ziemia ogarnąć nie może (3 Król. 8, 27), przebywał w dziewiczem łonie Marji, że to Ten, który żywi wszystkie stworzenia, karmił się mlekiem Jej piersi; że to Ten, którego skinieniu wszystko podlega, był Sam Jej poddany! To też widzimy, że wszędzie Syn Boży Ją podobną Sobie uczynił: i w figurach Starego Zakonu, i w tajemnicach życia i męki Swojej, i na tronie chwały w Królestwie Niebieskiem; wszystko, co tylko stworzenie mieć może, najhojniej na Nią złożył. Albowiem cóż Syn nie jest winien Matce? A Syn najlepszy i Syn wszechmocny, czegóż nie miał uczynić dla Matki?

A, skoro taki stosunek zachodzi między Marją a trzema Osobami Trójcy Przenajświętszej, — to jakże nie mielibyśmy z najtkliwszą pobożnością czcić tej Pani, którą Ojciec Przedwieczny wybrał na Matkę dla Syna Swego, którą Duch św. nazywa Swoją Oblubienicą, i w której Słowo Przedwieczne Ciałem się stało? Prawda! są tacy, którzy się oburzają na tę cześć, jaką Kościół Katolicki Marji oddaje. Wyobraża się im, że w tej czci jest coś bałwochwalczego, gdyż Marja jest zawsze tylko stworzeniem.

Ach drodzy moi! My o tem dobrze pamiętamy; to też nie oddajemy Marji — na to Kościół nigdy nie pozwala — czci uwielbienia, czyli czci Boskiej, jaka należy się Samemu Bogu oraz Człowieczeństwu Chrystusa Pana przez wzgląd na Boską Jego Osobę.

Skoro jednak godność Bogarodzicy jest taką, że po Bogu niemasz nic nad Nią wspanialszego, nic wyższego, więc słuszna, by odbierała Ona cześć po Bogu najwyższą! Cześć ta ma odrębną cechę, a w teologji osobną nazwę, podobnież jak sama Marja w hierarchji stworzeń osobne zajmuje miejsce.

Czcijmyż spokojnie Marję, a czcijmy i dlatego, że czcząc Matkę oddajemy razem cześć i Synowi, bo jak naucza św. Hieronim: wszelka cześć oddana Matce, spływa także i na Syna.

Zaraz po Zwiastowaniu, Duchem św. natchniona, zawołała Marja sama: „Odtąd błogosławioną mię zwać będą wszystkie narody”. (Łk. 1, 48), a ta Jej przepowiednia się ziściła, i ziszcza się bezustanku; bo gdzie tylko poznano Jezusa, tam też Doń wołano: „Błogosławiony żywot, który Cię nosił, i błogosławione piersi, któreś ssał”. (Łk. 11, 27).

II.

Z obowiązkiem czci Marji ściśle się łączy obowiązek Jej naśladowania, jest Ona bowiem dla wszystkich wzorem świętości i doskonałości.

Gdy Bóg dał człowiekowi rozkaz, aby się stał doskonałym, jak On Sam doskonałym jest, mógł się człowiek żalić: „Panie! jakoż mogę Cię naśladować, gdy Cię nie widzę i życia Twojego nie znam.” Otóż Bóg uprzedził ten zarzut, bo Syna Swojego zesłał na ziemię, aby tenże, przyjąwszy ciało ludzkie, żył wśród ludzi i stał się dla nich wzorem. Lecz i potem jeszcze mógł się człowiek skarżyć: „Dzięki Ci, Boże, za ten wzór, jaki mi dałeś w Jezusie Chrystusie, lecz czyliż ja Go zdołam naśladować, gdy w Nim natura ludzka z Boską jest złączona.” I tę skargę Bóg uwzględnił, bo mu dał wzór inny, w którym cnoty Chrystusowe są najwierniej odbite, lecz bez dodatku Chrystusowego Bóstwa, a tym wzorem jest Marja.

Nie myślmy, drodzy moi, że ten triumf, jaki spotkał Najświętszą Pannę w dzień Jej Wniebowzięcia, kiedy to została wyniesioną nie tylko ponad wszystkich świętych, lecz i ponad wszystkie chóry Aniołów, że ten triumf był Jej zgotowany w formie czystej, łaski! Nie! Ale to była nagroda za Jej zasługi i świętość.

Patrzcie, co Ona czyni, aby łaski pierwszej nie utracić: oto ucieka od świata, chociaż świat nie wywierał na Nią wpływu; czuwa ciągle nad Sobą, chociaż wolną była od wszelkiej żądzy; modli się ustawicznie, chociaż szatan zdaleka od niej uciekał. I nie tylko nie utraciła Marja łaski, nie tylko nie osłabiła jej przez najmniejszy choćby grzech powszedni, lecz jeszcze wciąż ją w Sobie pomnażała, bezustanku w niej rosła.

A całe życie Bogarodzicy takie było napozór proste i zwyczajne, że dla wszystkich stanów ono za przykład służy. Wzorując się na Marji, każdy może się nauczyć jak być wiernym Bogu, jak być sprawiedliwym i miłosiernym względem bliźniego, jak być oderwanym od siebie i uważającym na siebie; młodzież może się od Niej uczyć, jak zachowywać niewinność duszy; ojcowie i matki, jak wychowywać dzieci dla Boga i na Jego chwałę. Zarówno w pomyślności, jak w cierpieniu, w sprawach Bożych, jak i ludzkich, w rozkazywaniu jak i słuchaniu, Najświętsza Dziewica służyć nam może jako wzór najdoskonalszy do naśladowania.

Mówi Pismo św., iż na początku stworzył Bóg dwa światła i postawił takowe na utwierdzeniu nieba „aby świeciły nad ziemią i dzieliły światłość od ciemności”. (Mojż. 1, 17—18); światło większe nazwano słońcem, a mniejsze księżycem. I w świecie duchowym, t.j. w Kościele, widzimy dwa światła podobne: słońcem jest Jezus Chrystus, księżycem Bogarodzica Marja.

Słońce ma światło swoje, księżyc bierze je od słońca; podobnie Jezus Chrystus jest Sam przez Się światłością, Marja zaś światło swoje ,t.j. łaskę, świętość i chwałę, bierze od Chrystusa. Piękne są promienie słońca, lecz zbyt silnie rażą słabe oczy, gdy przeciwnie blask księżyca, lubo nie jest tak jasny, ale za to milszy dla oka; piękne są cnoty Chrystusowe, lecz dla słabości naszej nie tyle dostępne, bo są to cnoty Boga Człowieka; nie wyrównają im blaskiem cnoty Marji, ale za to więcej odpowiadają naszej słabości. A jak księżyc światłem swojem najwięcej do słońca się zbliża i temże światłem nad wszystkiemi gwiazdami góruje, — tak Marja świętością swoją do Chrystusa najpodobniejsza, wszystkich świętych tą świętością przewyższa, iż cokolwiek w którym z świętych było doskonałego, wszystko to nierównie doskonalej Ona posiadała. Ten to wzór doskonałości, wzór wszechstronny i powszechny, mamy naśladować, abyśmy tym sposobem stali się podobnymi do pierwowzoru, czyli do Chrystusa.

Wpatrujmy się tedy w życie Marji, które jest zwierciadłem dla wszystkich; rozważajmy Jej cnoty, które są drabiną wiodącą do nieba; chodźmy do Jej szkoły, bo Ona jest Mistrzynią dusz naszych.

Kiedy św. Jana Berchmansa, już umierającego, pytano, jakiby środek uważał za najstosowniejszy do osiągnięcia doskonałości, odrzekł: „Miłość i nabożeństwo do Królowej Niebieskiej,” rozumiejąc, że niemasz prawdziwego nabożeństwa bez naśladowania.

Powiadają, że dla rodziców jest to miłem, gdy widzą, że w swoich dzieciach się odradzają; spotykano ludzi, którzy sobie obcych usynawiali, znajdując w nich pewne do siebie podobieństwo rysów lub charakteru. I my, jeśli chcemy być dziećmi Marji, usiłujmy być do Niej podobnymi, naśladując Jej cnoty: zwłaszcza Jej pokorę, Jej czystość, Jej miłość.

III.

Nakoniec, mamy wzywać Marję we wszelkich potrzebach, mamy się uciekać do Niej zawsze z największą ufnością, — do tego nas upoważnia Jej urząd pośredniczki przed Jezusem.

Nie zapominajmy, że Marja jest Matką naszą; a my Jej dziećmi; do wszystkich bowiem powiedziane były te słowa, które umierający Zbawiciel wyrzekł do umiłowanego ucznia Jana, wskazując na Swoją Matkę: „Oto Matka Twoja”. (Jan, 19, 26).

Jeżeli serce człowieka wogóle nie daje się zgruntować, to cóż dopiero serce matki! Ona wszystko gotowa uczynić, byle dziecku swemu pomóc, byle je od złego ocalić. Jak przeto w porządku doczesnym, każdy ma w swej matce pojednawczynię, jeżeliby ojca zagniewał, i w niej pokłada swą ufność, — podobnież Bóg chciał, byśmy w naszych potrzebach duchowych mieli pomoc od Matki niebieskiej. Niech się to nikomu nie wydaje dziwnem. Od upadku bowiem Adama, straszną jest rzeczą stykać się bezpośrednio z Bogiem, bo ogrom Jego majestatu i świętości przygniata naszą nicość i nikczemność. A chociaż otrzymaliśmy pośrednika, a jest nim Bóg – Człowiek, Jezus Chrystus, choć się On ukrył pod eucharystycznemi postaciami i stamtąd woła ku Sobie wszystkich, co cierpią: „pójdźcie do Mnie… Ja was pokrzepię”. (Mt, 11, 28), tem niemniej On to nas będzie kiedyś sądził, a Bóstwo Jego przejmuje nas nieraz trwogą; dlatego to Zbawiciel, litując się nad naszą słabością, dla ożywienia ufności naszej, postawił między nami a Sobą Marję, Matkę miłosierdzia.

A taka matka nasza, dziś, królując w niebie, nie przestaje tam być, jak kiedyś na ziemi, Matka Syna Bożego, który, przyjąwszy raz ludzką naturę, już ją zachowuje na wieki; stosunek tedy Marji do Jezusa pozostaje zawsze stosunkiem macierzyńskim; a wobec tego jakąż ufność winniśmy pokładać w Niebieskiej naszej Matce, kiedy Ona wstawia się za nami jako Matka Boża.

Jeżeli synowie ludzcy, choć tysiącznym podlegają namiętnościom, prośbom swych matek odmówić nie mogą, — to Jezus który jest samą świętością mógłby nie zwrócić uwagi na prośby Matki Swojej? Jeżeli synowie ludzcy, którzy swe matki niedoskonale miłują, ich jednak żądania spełniają, — to Jezus, Swą Matkę, którą najdoskonalszą miłością otacza, bez wysłuchania by zostawił?

O nie! „Marja — mówi jeden pisarz pobożny — może prosić Jezusa, o co tylko chce, prośba Jej zawsze wysłuchaną będzie, bo i Ona, gdy Jezus żył na ziemi, żadnej Jego prośbie nie odmówiła.”

„Prośby Marji — powiada św. Antonin, — są jakby rozkazami dla Jezusa, bo jako On był Jej posłuszny na ziemi, równie takim jest i w niebie.” Słusznie przeto zowią Marję „Wszechmocą proszącą”.

Jak nie można policzyć gwiazd, co się iskrzą nocą nad głowami naszemi, tak nie można wyliczyć łask wszystkich, których świat doznał za przyczyną Marji i po dziś dzień doznaje.

Przejdźcie po całej ziemi, policzcie te kościoły, kaplice, posągi, które po miastach i wioskach tej Najświętszej Panience zostały wzniesione, te niezliczone wota, jakie wierni pozawieszali u Jej obrazów, te napisy jakie wyryli przy Jej ołtarzach, wszystko to są pamiątki łask, które Bóg dla ludzi zsyłał przez pośrednictwo Marji.

Ale i niejeden z was tu obecnych doznał już może widocznego skutku łaskawości Marji, gdy z obojętnego, a nieraz i zatwardziałego, stał się gorliwym chrześcijaninem. Któż sprawił tę przemianę? Oczywiście Bóg, boś ty nie był godnym łaski takiej, ale wyjednała ci tę łaskę u Boga Marja!

Jeżeli tedy chcemy zbawić się bezpiecznie, wzywajmy opieki i pomocy Marji!

Kto z was jest jeszcze w grzechach ciężkich pogrążony, niech błaga Ucieczkę grzesznych o wyjednanie mu łaski nawrócenia; ci, co już służą Bogu wiernie, niech się modlą do Wspomożenia wiernych o łaskę wytrwania; w smutku prośmy o pociechę; w ubóstwie o pomoc w zdobyciu chleba; w chorobie o zgadzanie się z wolą Bożą, a jeśli można, to i o zdrowie; w pokusie o zwycięstwo; w całem życiu o zbawienie; — a z pewnością doświadczymy, jak potężną jest Marja pośredniczką.

*

*                      *

Niechże Marja będzie przedmiotem prawdziwej czci naszej, Jej życie — naszym wzorem, Jej wzywanie — naszą pociechą, a wówczas zapewnimy sobie stałą Jej opiekę; i ta nasza Wspomożycielka wyprosi nam wkońcu to, czego najwięcej sobie życzyć należy: dobrą śmierć i szczęśliwą wieczność.

Amen.

Ks. Kazimierz Naskrecki, Dekalog Krotkie Nauki o Przykazaniach, Warszawa 1937

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s