Sumienie – Ks. Kazimierz Naskrecki, Dekalog, Krotkie Nauki o Przykazaniach, Warszawa 1937

Spis tematów – klik.


„Jam głos: …prostujcie drogę Pańską”. (Jan, 1, 28)

Pierwszem i najwyższem prawidłem naszego postępowania jest Prawo Boże. Abyśmy jednak mogli wiernie tem prawem się kierować, każdy z nas posiada we wnętrzu swojem sumienie, które poucza, jak w każdym poszczególnym wypadku należy postąpić. Jest to rzeczą niezmiernej wagi iść za głosem sumienia, bo sumienie, prawem Bożem oświecone, to jedyna droga, mogąca nas zaprowadzić do nieba. Dlatego w nauce dzisiejszej zastanówmy się: 1) jak sumienie działa i 2) jakie winno posiadać przymioty.

I.

            1) Dwojako działa w nas sumienie.

            a) Najpierw, przed wykonaniem czynu, wskazuje ono człowiekowi, co jest w danej chwili jego obowiązkiem moralnym. Mówi ono: tu działaj tak, bo to moralnie dobre, i w tych okolicznościach, w jakich się znajdujesz, to jest twoją powinnością; tamtego nie czyń, ponieważ jest złem. Nieraz stoimy, jakoby na rozstajnej drodze, nie wiedząc, w którą udać się stronę. Z jednej strony bowiem nęci nas świat, nęci nas ciało mamidłami swemi, a namiętność przyćmiewa oczy nam, abyśmy nie zoczyli ukrytego w nich niebezpieczeństwa; z drugiej strony otwiera się przed nami droga samotna, droga obowiązku, nie obiecująca przyjemności.

            I, kiedy się wahamy, którą pójść drogą, a zły duch namawia do złego wyboru — oto nagle promień jasny rozświeca ciemności omamianej duszy; jest to promień sumienia, do którego można przystosować słowa psalmisty: „Pochodnia nogom moim słowo Twoje i światłość ścieżkom moim”. (Ps. 118, 105).

            Jako żeglarzowi igła magnesowa czyli kompas drogę wskazuje na szerokiem i rozhukanem morzu (powiada pewien Ojciec Kościoła), tak sumienie kompasem jest dla człowieka na morzu tego żywota.

            Ponieważ przed uczynkiem sumienie do dobrego zachęca,, a przed złem ostrzega, więc głos jego można porównać z doradcą prawnym. Najprzystępniejszy to doradca, bo mieszka w duszy naszej; możemy go się poradzić w każdej chwili; doradca to najprędszy, bo w tej samej chwili, gdy co przedsiębierzemy, szepce nam zaraz, czy to złe, czy dobre; doradca to najniezawodniejszy bo ani rodzice, am krewni, ani przyjaciele, nie poradzą nam tak szczerze, jak własne sumienie, naturalnie jeśli nie jest ono zepsute.

            b) Po dokonanym zaś uczynku, sumienie staje się sędzią, który darzy nas pokojem albo prześladuje trwogą, zależnie od tego, czy poszliśmy za jego głosem, czy wzgardziliśmy nim.

            Szczęśliwy ten, co wiernie za wskazówką swego sumienia kroczy. „Niemasz uciechy nad wesołe serca. (Ekkl. 30, 16) — mówi Mędrzec Pański. Ani władza, ani dostatki, ani piękność ciała, nie dają takiego zadowolenia serca, jak dobre świadectwo sumienia. Człowiek, posiadający takie świadectwo, już tu na ziemi doznaje przedsmaku niebieskiej szczęśliwości, ma pokój, jakiego świat dać nie może. „Czyste sumienie jako ustawiczne gody (Przyp. 15, 15) — mówi Pismo święte.

            Ale biada temu, kto ostrzegawczego głosu sumienia nie usłucha i zgrzeszy! Wówczas sumienie staje się zawziętym mścicielem. „Utrapienie i ucisk na wszelką, duszę człowieka, który złość popełnia” (Rz. 2, 9) — powiada Paweł św., a św. Marek jeszcze dobitniej to wyraża: Robak ich nie umiera (Mr. 9, 44).

            Jak gorzkie, jak bolesne są wyrzuty sumienia, doznał na sobie Król Dawid, gdy się dopuścił wiarołomstwa z Betsabeą i kazał zabić jej męża Urjasza. „Niemasz — tak się skarżył —pokoju kościom moim dla grzechów moich. Nieprawości moje przewyższyły głowę moją, a jako brzemię ciężkie zaciężyły na mnie … Jestem strapiony … a, jasności oczu moich i tej niemasz przy mnie”. (Ps. 37, 4—11).

            Podobnież i z nami, najmilsi, bywa. Gdy grzech ciężki popełnimy, nigdzie nie możemy zaznać spokoju, bo sumienie ciągle nam przypomina, że dusza nasza umarła dla Boga, i nie przestanie ono nas niepokoić, dopóki z całego serca się nie nawrócimy, a z wielką skruchą grzechu na spowiedzi nie wyznamy. Nie przeczę, że można na czas jakiś owe wyrzuty sumienia zagłuszyć, ale całkiem się ich pozbyć nie można. I dzięki Bogu za to; bo póki je odczuwamy, jest to znak, że Bóg jeszcze kołacze do naszego serca, aby się ono Doń nawróciło.

            2) Powstaje pytanie: Skąd się bierze sumienie? Ono Jest w nas ale czy z nas pochodzi? Spotyka się wprawdzie takich ludzi, którzy twierdzą, ze sumienie jest wynikiem wychowania, że jest ono echem owego prawa, które nakłada państwo, rodzina!. Nie przeczę, że wychowanie, środowisko, w którem żyjemy wywiera wpływ niemały na ukształtowanie się sumienia;. mylnem jest jednak zapatrywanie, jakoby samo pouczenie, sam przykład drugich, mogły w kimś sumienie wytworzyć. Jak głuchy zawsze obojętnym na mowę, której nie rozumie, nawet, gdyby do niego tysiące przemawiało ludzi, — tak samo nieczułym pozostałby człowiek na rozkazania moralne drugich, gdyby w nim nie było organu, rozeznającego z istoty swojej dobro od zła moralnego.              Powtóre, gdyby ten głos, dyktujący, co mamy czynić, a czego zaniechać, był nam tylko narzucany przez ludzi, to każdy strząsnąłby go jak robaka z siebie, bodaj wtenczas, gdy mu jest niewygodny, gdy go gryzie i gdy nikt z ludzi na nas nie patrzy, ani nas nie kontroluje. Tymczasem każdy czuje, że byłoby to usiłowanie daremne! Czemże tedy jest sumienie? Oto jest ono głosem naszego rozumu; rozum to nasz najpierw poznaje obowiązujące nas prawo moralne, (naczelne zasady tego prawa Bóg wypisał na naszem sercu); a potem ogólne prawidła przystosowania do każdego położenia w życiu, do każdej godziny, chwili, do każdego czynu zosobna, orzekając przed uczynkiem, co i jak w danych warunkach spełnić, a czego zaniechać trzeba; a po uczynku wyrokuje, czy zasada Boża została uszanowana, czy też podeptana. Ta właśnie praktyczna zdolność rozumu, która na podstawie ogólnego prawa Bożego wskazuje za każdym razem nasz obowiązek i sposób, w jaki go w danych warunkach wykonać mamy, która porusza równocześnie wolę naszą żebyśmy wskazany obowiązek rzeczywiście spełnili, która wreszcie po spełnieniu czynu odważa jego wartość moralną, i wywołuje we wnętrzu naszem pokój lub niesmak, stosownie do tego, czy uczynek był dobry czy zły, — ta sprawność jest w ścisłem słowa znaczeniu sumieniem. A ponieważ ten wyrok praktycznego naszego rozumu o tem, co dobre, a co złe, co w każdym wypadku życia czynić a czego zaniechać mamy, tworzy się i przemawia mimo nas i powstaje przeciw nam, stąd wnioskujemy, że pochodzi on ze źródła wyższego; sumienie jest echem głosu samego Boga!

            3) Z tego, co powiedziałem, wynika, że winniśmy posłuszeństwo głosowi sumienia. Wszak uczy apostoł: „Cokolwiek nie jest z wiary (to jest cokolwiek nie dzieje się wedle sumienia) grzech jest (Rz. 14, 29).

            W rzeczy samej. Zdarza się niekiedy, że człowiek z nieuwagi czy z nieświadomości niezawinionej przekroczy jakie przykazanie Boże; czy będzie on wówczas winnym jakiego grzechu? Nie, bo nie działał przeciw sumieniu. Natomiast zdarzyć się może, że ktoś zgrzeszył, choć nie przekroczył żadnego przykazania; czemu? Bo mu się zdawało, że nie wolno mu czynić tego, co uczynił, a jednak to uczynił, czyli chciał zgrzeszyć, chciał obrazić Boga mniej lub więcej ciężko.

Zauważyć jednak muszę, że tylko wtedy możemy iść za głosem sumienia, jeśli mamy przekonanie, że sumienie nasze wskazuje nam drogę dobrą.

II.

            Chociaż każde sumienie, jako od Boga dane, w swym początku jest dobre, jednak w życiu praktycznem, może ono ulec i rzeczywiście podlega nieraz zepsuciu.

            1) I kiedyż to sumienie jest dobre?

            Sumienie jako zegar duchowy dla wskazywania nam Woli Bożej, jest dobrem, gdy wskazówki jego moralne obracają się ślad w ślad za wskazaniami wiecznego, niestworzonego zegaru, którym jest Wola Boga.

            Ale przejdźmy do szczegółów. Sumienie dobre jest wówczas, gdy jest ono prawdziwem, pewnem i delikatnem.

            a) Sumienie dobre musi być przedewszystkiem prawdziwem, oświeconem, to znaczy, ma sądzić prawidłowo; wyrok jego winien się zgadzać z prawem Bożem. Więc, gdy idzie o jakąś rzecz zdrożną, naprzykład o kradzież, sumienie prawdziwe jej zakazuje; gdy idzie o spełnienie przykazania, naprzykład wysłuchanie Mszy św. w niedzielę, jeżeli niema żadnej przeszkody ważnej, sumienie prawdziwe to nakazuje; gdy zaś chodzi o jakąś rzecz dobrą, ale nie obowiązkową, naprzykład odmówienie różańca, sumienie prawdziwe tylko to doradza.

            b) Sumienie dobre musi być dalej pewnem, to znaczy winno ono wydawać sąd jasny, wyrok stanowczy: „to czyń w taki a taki to sposób, bo to jest twoją powinnością; tamtego zaniechaj, bo jest złem”.

            c) Sumienie dobre musi być wreszcie wrażliwe, czułe delikatne, to znaczy winno odczuwać nawet najmniejsze złe; człowiek o delikatnem sumieniu, gdy jest narażony na pokusę jaką, ma się na baczności, by snadź nie obrazić Boga grzechem ani najmniejszym, jeśli zaś dopuści się grzechu, choćby małego, czuje zaraz niepokój; wszelkie zaś rady dobre wypełnia gorliwie.

            2) A kiedy sumienie jest złem?

            Złem jest sumienie jeśli nie jest drogowskazem dobrym przed wykonaniem uczynku, a po uczynku złym jeśli nie karci dostatecznie. Niejedno sumienie podobne jest do zwierciadła zabrudzonego, w którem słońce, choćby świeciło na nie najwyraźniej, odbija się niedokładnie, mglisto.

            a) Więc najpierw złem jest sumienie, gdy jest fałszywe, błędne, gdy podaje za dozwolone, co nie jest dozwolone, albo odwrotnie; gdy rzecz dobrą za złą uważa. Jeżeli człowiek ma błędne sumienie z braku tylko oświecenia, ale nie z własnej winy, wówczas nie grzeszy idąc za jego głosem, a tylko błądzi, i takiemu sumieniu, niepokonalnie błędnemu, winien być posłusznym.

            Ale trudno przypuścić, by ktoś wśród nas mógł mieć takie sumienie błędne bez własnej winy! To się zdarza wśród ciemnych prostaczków, niewiernych. Ale wy macie Kościół, kapłanów, nauki co niedzielę; każdy umie czytać, więc nieznajomość katechizmu, obowiązków chrześcijańskich, w takich warunkach nie może być wytłumaczona! Zazwyczaj sumienie błędne wyrabia się stopniowo z własnej winy człowieka. Jeżeli kto grzechy ciężkie uważa za małe tylko, albo nawet wcale za grzech ich nie uważa, o takim mówimy, że ma on sumienie luźne, szerokie. Tego sumienia mamy wiele odcieni.

            I tak: bywa sumienie lekkie, miękkie, światowe, które kieruje się modą, względem ludzkim; zamiast patrzeć na własny zegar, wciąż drugich o godzinę pyta.

            Bywa dalej sumienie niskie, brudne, sprzedajne. Takie bierze za regułę postępowania korzyść doczesną. Handluje ono, pyta: ile ten czyn przyniesie mi przyjemności cielesnej, pieniędzy, sławy? — a potem przedaje obowiązek, swoją duszę jak Judasz sprzedał Zbawiciela. Ludzie którzy takie mają sumienie, tłumaczą się zwyczajnie, że „mają swoje sumienie”, jak mają „swoją religję”.

            Bywa też sumienie faryzejskie, które wielką wagę kładzie na przepisy drobne, na praktyki religijne zewnętrzne a lekceważy przykazania doniosłe, zwłaszcza grzechy przeciwne miłości bliźniego. O takiem sumieniu powiedział Zbawiciel, że przecedza komara, a połyka Wielbłąda.

            b) Powtóre, złem jest sumienie, gdy jest chwiejne, niepewne wątpliwe; więc waha się, czy dana rzecz jest zakazana czy nie, więc czy uczynić mu jej nie wolno, czy też wolno.

            Za takiem wątpliwem sumieniem iść nie można, ale trzeba starać się usunąć przed każdym uczynkiem wątpliwość, czyli przemienić sumienie wątpliwe i chwiejne na jasne i pewne.     Najbardziej wątpliwem jest sumienie skrupulatne: czyli ciasne i zbyt trwożliwe, które wszędzie widzi grzechy, wynajduje przepisy moralne, których ani Bóg, ani Kościół w jego stosunkach nie żąda, upadki lekkie podaje za ciężkie. Człowiek z takiem sumieniem jest najbardziej pożałowania godnym, stara się bowiem wypełnić wszystkie obowiązki, nakłada je sobie nawet nad miarę, a mimo to ma wieczny niepokój.

            Co ma taki robić, aby się takiego stanu pozbyć? Oto musi modlić się o światło i słuchać bezwzględnie spowiednika.

c) Nakoniec, złem jest sumienie, gdy, zamiast być delikatnem, wrażliwem, czułem, jest ono stępionem, ospałem. Kiedy sumienie czułe można porównać do wagi złotniczej, lub aptecznej, która najmniejszy pyłek wskazuje, to stępione sumienie podobne jest do wagi pomostowej, na której różnica paru kilo ledwo się zaznacza. Jak człowiek mieszkający we młynie, lub przy klei żelaznej, przyzwyczaja się  do huku i hałasu i śpi wśród niego całkiem spokojnie, również grzesznik, żyjąc rozwiąźle, mnożąc wciąż swe ciężkie grzechy, stopniowo przestaje zważać na wyrzuty sumienia; sumienie jego milknie, staje się przytępionem. Ale czy na zawsze? Nie! „Zaciemnia się drętwieje czasem sumienie — powiada Tertuljan — bo nie jest Bogiem, ale zniknąć całkowicie, zamrzeć nie może, bo jest od Boga. Prędzej czy później ono znów się obudzi.

            3) I cóż nam czynić wypada, żebyśmy zawsze mieli sumienie dobre?

            Wszystkie władze człowieka potrzebują kształcenia. Wprawdzie rodzimy się zupełnymi, ale tak jak kwiat jest zupełnym w swym pączku, jak owoc jest zupełnym w swym kwiecie. Żeby pączek rozwinął się rzeczywiście w kwiat, a kwiat w owoc, trzeba mu wciąż światła słonecznego, ciepła i ręki ogrodnika. Sumienie jest władzą duszy. Musi tedy i ono być kształcone, pielęgnowane, wychowywane. Sposób zaś kształcenia, wychowywania leży jak na dłoni.

            Sumienie jest światłością więc trzeba mu dodawać światłości przez pouczenie; jest ono siłą, więc trzeba w nim wyrabiać,  pomnażać siłę przez ćwiczenie.

            O światło dla sumienia w czasach chrześcijańskich nie trudno. Żyje na ziemi nieśmiertelny nauczyciel, który posiada pełną znajomość wszystkich obowiązków nietylko uczciwego człowieka, lecz i doskonałego chrześcijanina — to Kościół Katolicki. Do niego niech każde sumienie się zwraca o zdanie, a otrzyma w imieniu Boga, którego on nieomylnym jest zastępcą, rozstrzygnięcie stanowcze. Siłę zaś naszego sumienia, czyli jego czujność, sprawność w podawaniu Woli Bożej, pomnażamy jeśli tegoż sumienia zawsze się radzimy, jeśli za jego głosem stale idziemy, jeśli w niem i przed niem z każdej myśli, słowa, czynności, na co dzień się rachujemy.

*

*                      *

            Kto ma sumienie prawdziwe, pewne i czułe, ten posiada skarb wielki; jeżeli u kogo sumienie mniej lub więcej się popsuło, ten niech je co prędzej naprawi!

            Idźmy, najmilsi, zawsze wiernie za głosem dobrego sumienia, a będziemy mogli kiedyś spokojnie stanąć na sąd Boży, bo jak mówi św. Paweł: „Ta jest pochwała nasza — świadectwo sumienia naszego. (2 Kor. L, 12).

Ks. Kazimierz Naskrecki, Dekalog Krotkie Nauki o Przykazaniach Warszawa 1937

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s