Grzechy przeciwko nadziei – Ks. Kazimierz Naskrecki, Dekalog, Krotkie Nauki o Przykazaniach, Warszawa 1937

Spis tematów – klik.


„Nadzieją jesteśmy zbawieni”. (Rz. 8, 24).

Głównym przedmiotem nadziei chrześcijańskiej jest niebo, a do jego osiągnięcia dwóch rzeczy potrzeba: pomocy łaski ze strony Boga, i współpracowania z tą łaską z naszej strony.

Nie możemy wątpić, że Bóg nam niezbędnej łaski udzieli, bo tę łaskę On sam przyobiecał, i dlatego św. Paweł wzywał: „Trzymajmy się niezachwianie wyznania nadziei naszej” (Żyd. 10, 23). Ponieważ jednak łatwo jest utracić łaskę i jej nie odzyskać, a to przez zaniedbanie tych warunków, jakie są od nas wymagane, stąd to ostrzeżenie św. Piotra: „W bojaźni obcujcie czasu przemieszkiwania waszego” (1 Piotr. 1, 17).

Dobrze jest, gdy oba uczucia: bojaźni i pewności, które winny towarzyszyć nadziei, są w równym stopniu; gdy jednak które z nich zbyt się wzmaga, wówczas duszy zagraża niebezpieczeństwo. Gdy bojaźń bierze górę nad pewnością, dusza pogrąża się w rozpacz; gdy zaś pewność zapanowuje nad bojaźnią, dusza wpada w zbytnią ufność. Św. Augustyn, ostrzegając przed jednem i drugiem, powiada: „Dwie rzeczy zabijają duszę: zuchwała nadzieja i rozpacz”.

Te właśnie grzechy będą przedmiotem dzisiejszej nauki.

I.

Zaczynam od rozpaczy, która jest utratą nadziei.

1) Grzeszą rozpaczą najpierw ci, którzy całkiem dobrowolnie zaprzestają się starać o niebo, uważając, iż osiągnięcie nieba jest dla nich niemożliwem, albowiem grzechy ich są zbyt wielkie, aby im Bóg mógł przebaczyć. Ten grzech rozpaczy należy do najcięższych. Człowiek bowiem, który, zamiast pokutować po grzechu, rozpacza o swojem zbawieniu, zadaje niejako kłam Bogu.

Wszak Bóg przyobiecał wszystkim grzesznikom przebaczenie, byleby się szczerze do Niego nawrócili.

Wystarczy przypomnieć to, co mówił On przez proroka Ezechjela: „Jeśli niezbożny będzie pokutował ze wszech grzechów swoich, które czynił, a będzie strzegł wszech przykazań Moich… żywotem, żyć będzie… wszystkich nieprawości jego, które czynił, pamiętać nie będę (Ez. 18, 21 — 22). I dlaczegóżby Bóg miał nie dotrzymać tego, co obiecał? Chyba dlatego, że nie mógłby tego uczynić, albo nie chciał.

Ale, w takim razie trzeba byłoby zaprzeczyć Bogu wszechmocy, albo miłosierdzia.

Słuszną św. Augustyn czyni uwagę: „Kto sądzi, że mu Bóg nie przebaczy, ten Boga znieważa podobnie, jak tam ten, co powątpiewa, czy Bóg jest”. To też rozpacz taka, skoro jest dobrowolną, będzie grzechem bardzo ciężkim.

Takim właśnie był grzech Kaina, gdy po zabiciu brata swego, zawołał: „Większa jest nieprawość moja, niżbym miał odpuszczenia być godzien” (1 Mojż. 4, 13). Takim był grzech Judasza, o którym św. Hieronim powiada, iż „bardziej on obraził Boga swojem powieszeniem się z rozpaczy, niźli swoją zdradą”. Takim byłby grzech każdego, któryby się oddał podobnym uczuciom, jak ci dwaj nieszczęśliwcy.

„Niech bojaźń Pana nie niszczy w Tobie nadziei na Jego dobroć!” — woła św. Augustyn. „Mówisz, że boisz się Boga, bo jesteś grzesznikiem. Ale od kogo oczekiwać możesz pomocy przeciw Bogu?… Chcesz uciec daleko od Niego? Biegnij raczej ku Niemu! Chcesz uciec od Jego gniewu? Rzuć się raczej w ramiona Jego łaskawości. Otrzymasz Jego przebaczenie, jeśli ufasz w Jego miłosierdzie, a na przyszłość chcesz szczerze unikać grzechu” (In. ps. 116).

2) Grzeszą też rozpaczą ci, którzy uważają osiągnięcie nieba za niemożliwe dla siebie z tego względu, że współpraca, jakiej się domaga łaska, wydaje się dla nich zbyt trudną, i z tego powodu zaprzestają starać się o niebo.

Do takiej rozpaczy dochodzą nieraz nałogowcy. Jeśli bowiem ktoś ma nieszczęście często upadać w jakiś ciężki grzech, np. nieczystości lub pijaństwa, i, zamiast pracować wytrwale nad swą poprawą, pozwoli złemu nałogowi rosnąć, taki wkońcu zniechęci się, opuści ręce, i zawoła: „Niemasz dla mnie ratunku”!

Któż tedy może być zbawiony?” (Mt. 19, 25) mówili raz do Chrystusa apostołowie, słysząc, jak Boski Mistrz głosi pewne zasady, które oni uważali za niewykonalne dla ludzkiej słabości. To samo mówią do siebie małoduszni chrześcijanie, którzy sami przed sobą przesadzają trudności w zachowaniu przykazań, w unikaniu grzechu, w opanowaniu żądz swoich: „Któż tedy może być zbawionym”.

I tego rodzaju rozpacz łatwo może do złej śmierci doprowadzić; bo, skoro ktoś jest przekonany, że daremne są dla niego wszystkie próby poprawy, że ratunku dlań niemasz, że niechybnie zguba wieczna go czeka, — taki wyciąga zazwyczaj z tego zdradliwy wniosek, że przynajmniej w tem życiu musi użyć wszelkich rozkoszy.

Więc też puszcza cugle namiętnościom swoim, jak to już zauważył Apostoł Paweł św., gdy pisał: „A żyjąc bez nadziei, puścili się na rozpustę ku pełnieniu wszelkiej nieczystości”. (Ef. 4, 19). O, choćby kto nie wiem jak czuł się słabym, niech się nie zniechęca, lecz powtarza za Apostołem: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Filip. 4, 13).

3) Rozpaczą wreszcie grzeszy ten, kto, zostawszy dotknięty jakiemś wielkiem nieszczęściem, zamiast poddać się mu z rezygnacją, poczyna tracić ufność w Bogu i bezustanku pyta: „Dlaczego Bóg mię karze? Dlaczego tak straszne doświadczenia spadają na mnie? Dlaczego zawsze cierpieć muszę ja?”

Grzeszne to, drodzy moi, pytania! tchną one bluźnierstwem! Skoro wiemy, że Bóg nie ma w Sobie nic niedoskonałego, nie możemy Mu przypisywać jakiejś złośliwości w działaniu, jak to dziecinnie przypuszczali poganie starożytni.

I w nieszczęściu, w cierpieniu, nie zapominajmy o Bogu, nie zrywajmy z Nim łączności, bo wtedy zostanie nam pustka i nicość.

Aby się uchronić od przygnębienia i rozpaczy, krzepmy się tem, że Bóg jest prawdziwym Ojcem naszym, który kocha nas i o nas pamięta więcej, niż ziemscy nasi rodzice, a który, będąc wszechwiedzącym, najlepiej wie, co dla nas może być pożyteczniejszem, co może najbardziej się przyczynić do zbawienia duszy naszej.

Gdy przeciwności się przeciągają, mówmy za świętym mężem Hiobem: „Choćby mię też (Pan) zabił, w Nim ufać będę” (Job. 13, 15).

Na wszelkie straty doczesne winniśmy się zapatrywać z punktu wieczności, kierując się słowy Zbawiciela: „Szukajcie najpierw królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego, a to wszystko będzie wam przydano” (Mt. 6, 33).

II.

Drugim grzechem przeciw nadziei chrześcijańskiej, i to bardziej częstym niż rozpacz, jest zbytnia ufność, zarozumiałość, gdy ktoś zuchwale spodziewa się otrzymać niebo za pomocą środków, od Boga nie ustanowionych.

1) Taką zbytnią ufnością grzeszą najpierw ci, którzy spodziewają się o własnych tylko siłach, bez pomocy Bożej, dostąpić zbawienia.

Nie przypuszczam wcale, aby kto z was był przekonany, że zdoła sam uniknąć grzechu, lub wykonać akt nadprzyrodzonej cnoty.

Zbyt bowiem jasne są słowa Chrystusa: „Beze Mnie nic czynić nie możecie”. (Jan, 15, 5); — ale wielu w życiu tak postępuje, jak gdyby podobne mieli przekonanie, bo, gdy im trzeba zwalczyć pokusę, przezwyciężyć jakiś nałóg, obudzić należyty żal za grzechy, nie myślą wcale o tem, żeby szukać u Boga pomocy, żeby o nią prosić w modlitwie pokornej, wytrwałej. Taka ukryta zarozumiałość jest nazbyt częstą wśród nas: nie spostrzegając nawet tego, opieramy się na sobie, zamiast oprzeć się na Bogu, który jest jedyną podporą naszej nadziei.

Trudno wypowiedzieć, jak Bóg podobnem postępowaniem się brzydzi, On, który chce, byśmy zeznawali swą słabość i nędzę, i nie liczyli na swoje siły, a tylko na Jego łaskę; dlatego też na ukaranie zarozumialca zazwyczaj Bóg uchyla się odeń i zostawia go jego własnym siłom, i ten wówczas bardziej jeszcze upada, jak tego mamy przykład na św. Piotrze; Apostoł ten, ufny w siebie, zapewniał Chrystusa, iż choćby Go wszyscy opuścili, on Go nie opuści, a w kilka godzin potem, ponieważ się nie modlił, po trzykroć się zaparł haniebnie Mistrza swego. (Mr. 14, 29—71).

2) Powtóre, grzeszą zbytnią ufnością ci, którzy, chociaż uznają konieczność pomocy z Nieba, spodziewają się od Boga niezbędnych łask, ale nie myślą o tem, by z łaskami temi współpracować. Togo rodzaju zarozumiałość, a raczej zuchwalstwo, jest bardzo wśród chrześcijan rozpowszechnione.

Niejeden chce się poprawić z grzechu, chce nabyć brakującej mu cnoty, i modli się o to, prosi, by Bóg przyszedł mu w tem z pomocą; ale nie chce przy tem podjąć się niezbędnego wysiłku, nie chce walczyć energicznie z pokusami, a nawet nie chce zerwać całkiem z bliską grzechową okazją. Takie postępowanie równa się domaganiu się od Boga ciągłych cudów, a do tego nie mamy żadnego prawa. Niech nam przykładem tu będzie św. Paweł. Gdy go trapiły ciężkie pokusy zmysłowe, a on prosił Boga, aby ten „bodziec ciała” od niego odstąpił, Bóg mu rzekł: „Dosyć ty masz na łasce Mojej”. (2 Kor. 12, 9). Czy jednak, mając zapewnioną łaskę Bożą, Apostoł przestał dlatego czuwać, walczyć, umartwiać się? Bynajmniej! „Karzę ciało moje i w niewolę podbijam — pisze on o sobie”. (1 Kor. 9, 27).

Wypełniam to, czego niedostawa utrapieniom Chrystusowym w ciele mojem”. (Kolos. 1, 24).

Pamiętajmy, że do nieba nie prowadzą różne kręte drogi, jakie ludzie wedle swoich upodobań wytykają, ale wiedzie doń tylko droga jedna, przez Samego Boga wskazana — droga umartwienia!

3) Nakoniec grzeszy zbytnią, bardzo zuchwałą, nadzieją każdy, kto popełnia grzechy w nadziei otrzymania od Boga przebaczenia, kto miłosierdzie Boże bierze za pobudkę do trwania w ciężkich grzechach.

Jeżeli nie głośno, to przynajmniej w myśli taki powiada: „Czyż miłosierdzie Boże nie jest nieskończone? Cóż wobec tego będzie znaczyło kilkanaście lub kilkadziesiąt grzechów więcej ? I w ostatniej chwili życia, jeśli się zwrócę do Boga, mogę otrzymać przebaczenie, jak je otrzymał łotr na krzyżu!”

W ten sposób rozumuje niejeden grzesznik zuchwały, lecz, rozumując tak, grzeszy bardzo ciężko, bo robi igraszkę z Boga, z Jego miłosierdzia i cierpliwości. I koniec takich zuchwałych grzeszników może być bardzo smutny; bo, chociaż Bóg przyobiecał przebaczenie i największemu grzesznikowi, byleby był prawdziwie skruszony, ale nikogo nie zapewnił, że powtarzane wciąż zuchwale ciężkie grzechy nie doprowadzą go w końcu do stanu zatwardziałości.

Pewien szlachcic, który wiódł grzeszne życie, lubiał mawiać: „Toć ja potrzebuję tylko jeden wierszyk powiedzieć, aby dostać się do nieba, potrzebuję tylko w godzinie śmierci zawołać: „Panie, odpuść mi moje winy, jako i ja odpuszczam moim winowajcom”. Temi słowy zbywał on wszelkie napomnienia do pokuty. I oto, pewnego dnia, jechał konno przez wązki mostek; nagle mostek się załamał ; lecąc razem z koniem w dół, chwycił się on na chwilę belki; o modlitwie zapomniał zupełnie; a zakląwszy na swego konia: „Żeby djabli wzięli taką szkapę!” — zniknął w nurtach rzeki.

Dlatego też napomina Mędrzec Pański: „Nie przykładaj grzechu do grzechu… nie odwlekaj nawrócenia się do Pana, i nie odkładaj z dnia na dzień!” (Ekkl. 5, 5—9).

Nie wiemy, najmilsi, ile czasu Bóg zostawił każdemu do życia, nie wiemy, czy zdołamy później pokutować, jeżeli nie chcemy pokutować teraz. Dlatego słuchajmy przestrogi, jaką nam daje dobrotliwy Jezus: ,Bądźcie gotowi, bo godziny, której się nie domniemacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (Łk. 12, 40), by zabrać was z tego świata, i zażądać rachunku od was.

*

*                      *

Oby w nas, drodzy moi, panowała zawsze nadzieja chrześcijańska!

Spodziewajmy się z mocną ufnością tego wszystkiego, co Bóg nam obiecał; lecz zarazem starajmy się ze wszystkich sił służyć Bogu, a znając swą słabość, nie ufajmy sobie!

Wzorem mocnej ufności w Bogu, a zarazem bojaźni ze względu na słabość własną, są święci Pańscy. Gdy szatan starał się pewnego razu osłabić nadzieję św. Bernarda, mówiąc mu, że jest niegodnym nieba, odpowiedział mu Święty: „prawda, że nie jestem godzien nieba, prawda, że sam na nie zasłużyć nie mogę, mimo to spodziewam się go, ponieważ dobroć, miłość i litość Boga są niewyczerpane”.

Pielęgnujmy w sobie nadzieję chrześcijańską, ćwiczmy się w niej i rozwijajmy ją w sobie ustawicznie, przez serdeczną modlitwę i akty tej cnoty, — a wtedy nadzieja będzie nam przewodniczką w życiu, a po śmierci przemieni się w oczekiwaną niebieską szczęśliwość.

Amen.

Ks. Kazimierz Naskrecki, Dekalog Krotkie Nauki o Przykazaniach, Warszawa 1937

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s