O przysiędze – Ks. Kazimierz Naskrecki, Dekalog, Krotkie Nauki o Przykazaniach, Warszawa 1937

Spis tematów – klik.


„Będziesz przysięgać „Żyje Pan w prawdzie, i w sądzie i w sprawiedliwości”. (Jer. 4, 2).

Człowiek stworzony jest dla prawdy, sam ją mówi, a jeszcze bardziej chce słyszeć ją od innych.

Niestety! brak prawdomówności u ludzi jest zjawiskiem dość częstem, tak iż nieraz nie chcą nam wierzyć, a my niezawsze gotowi jesteśmy wierzyć innym, — stąd też weszło w zwyczaj używanie przysięgi. Ponieważ niektórzy w każdej przysiędze upatrują zniewagę Imienia Bożego, inni zaś obracają ją naprawdę w taką zniewagę, dlatego poświęcimy temu przedmiotowi obecną naukę.

I.

Składać przysięgę, znaczy to wzywać Boga na świadka, że się powiedziało prawdę, lub że się zamierza dotrzymać danego przyrzeczenia.

Ten, kto przysięga, albo przywołuje Boga jako świadka tylko prawdy, mówiąc np.: „świadczę się Bogiem!” „Przysięgam na Krzyż Chrystusowy, na Jego Ewengelję!”, albo też przywołuje Boga nie tylko jako świadka prawdy, lecz zarazem jako mściciela kłamstwa, mówiąc: „Niech umrę natychmiast, jeżeli powiedziałem nieprawdę”.

Bywali różni heretycy, a i dziś takich nie brak (anabaptyści, sztundyści), którzy odrzucają przysięgę, jako rzecz niedozwoloną i grzeszną. Prawda, że Pan Jezus w Swem kazaniu na górze mówił: „A Ja wam powiadam, abyście zgoła nie przysięgali: ani na niebo… ani na ziemię… ani na głowę twoją… A niechaj mowa wasza będzie: Jest, jest; nie, nie. A co nadto więcej jest, od złego jest” (Mt. 5, 34—37), — ale te słowa Chrystusa Pana były skierowane pod adresem ówczesnych doktorów zakonnych, którzy wynajdywali rozmaite rozróżnienia w formie przysięgi, i w ten sposób dopuszczali kłamstwo bez odpowiedzialności sądowej.

Nie powiedział tedy Zbawiciel, że uciekanie się do przysięgi w wyjątkowych wypadkach jest złem samo w sobie, a tylko, że pochodzi „od złego”, mianowicie: z zepsutej ludzkiej natury, która sprawia, że człowiek nie chce wierzyć bliźniemu we wszystkiem, co on mówi.

Bo „dopiero, gdy się rozszerzyły występki na świecie, poczęto uciekać się do przysięgi” — powiada św. Jan Złotousty (Hom. 91, in. Act. Ap). Że przysięga (z zachowaniem, ma się rozumieć, niezbędnych warunków) jest rzeczą dozwoloną, a nawet miłą Bogu, widać to z wielu miejsc Pisma św.

I tak już w 5-ej księdze Mojżeszowej czytamy: „Pana Boga twego bać się będziesz, i Jemu samemu służyć, i przez Imię Jego przysięgać będziesz” (5 Mojż. 6, 13). To też najsprawiedliwsi mężowie używali przysięgi.

Abraham kazał swemu starszemu słudze przysiąc, że on nie dopuści nigdy, aby syn jego Izaak pojął za żonę którą z córek chananejskich (1 Mojż. 24, 3—9—37). Dawid, mając wyznaczyć następcę po sobie, przysięgał „przez Pana Boga”, że to Salomon ma zasiąść po nim na tronie (3 Król. 1, 17—30).

Św. Paweł w listach swoich używa nieraz przysięgi: „świadkiem mi jest Bóg… że nieustannie pamiętam o was” (Rz. 1, 9) — tak pisał on do Rzymian; a podobnież odzywał się i do Koryntjan (2 Kor. 1, 23) i do Filipjan (Fil. 1, 8).

Ale przedewszystkiem, Sam Jezus Chrystus jest dla nas przykładem, że wolno w niektórych wypadkach przysięgać, albowiem, gdy arcykapłan Kaifasz, powstawszy, uroczyście Go zapytał: „Poprzysięgam Cię przez Boga żywego, abyś nam powiedział, czyś Ty jest Chrystus, Syn Boga żywego?” — Zbawiciel odrzekł: „Tyś powiedział’’ (Mt. 26, 63—64), a więc zgodził się dać odpowiedź pod przysięgą.

W takich wypadkach, gdy przysięga jest dozwoloną, staje się też ona miłą Bogu, jako akt religijny. Kto bowiem przysięga, ten tem samem oświadcza publicznie, że Bóg jeden poznaje nieomylnie prawdę, że się On brzydzi nieskończenie kłamstwem, i popełnionego bezkarnie nie puści.

Jeżeli czynimy zaszczyt człowiekowi, gdy w jakiejś ważnej sprawie powołujemy się na jego świadectwo, — to nie inaczej ma się w stosunku do Boga, kiedy Go przywołujemy na świadka; gdy bowiem składamy przysięgę, wówczas wyznajemy swą wiarę we wszechwiedzę, świętość i sprawiedliwość Bożą, i oddajemy hołd i cześć tym nieskończonym Bożym doskonałościom. Dlatego woła psalmista: „Chlubić się będą wszyscy, którzy Nań przysięgają” (Ps. 62, 12).

Nie wymuszajmy na nikim przysięgi; jeśli jednak ktoś od nas słusznie wymaga, byśmy przysięgą stwierdzili swoje zeznanie, nie należy nam od tego się uchylać. Zapewne, ten kto składa przysięgę, powinien to uczynić świadomie, i z własnej woli, prócz tego, aby przysięga była dozwolona, powinna ona odpowiadać trzem warunkom, o których mówi Jeremjasz prorok: „Będziesz przysięgał: „Żywie Pan” w prawdzie, i w sądzie, i w sprawiedliwości” (Jer. 4, 2). To znaczy:

a) gdy zeznajemy coś pod przysięgą, musimy podawać za prawdę pewną to tylko, co uważamy za prawdę, a, gdy pod przysięgą co obiecujemy, musimy mieć szczery zamiar to wypełnić;

b) po wtóre, nasze zeznanie, albo obietnica, które czynimy pod przysięgą, muszą mieć za przedmiot rzecz tylko godziwą;

c) wreszcie, możemy składać przysięgę w sprawach tylko ważnych, więc np.: gdy wzywa nas do tego zwierzchność, gdy chodzi o zapobieżenie wielkiej szkodzie, lub osiągnięcie wielkiej korzyści.

II.

A teraz przejdziemy do grzechów, jakich się ludzie dopuszczają w związku z przysięgą.

1) Oto najpierw wielu ludzi przysięga bez potrzeby, albo bez potrzeby pobudza innych do przysięgi, tak iż u niejednego więcej przysiąg, aniżeli słów.

Przysięga, jak już wspomniałem, jest lekarstwem na skutki, jakie grzech pierworodny sprowadził na ludzi. Ale, jak niedobrze jest nadużywać lekarstw, choćby i najlepszych, bo zaszkodzą człowiekowi, tak i przysięgi należy używać jedynie w razach nadzwyczajnych, kiedy sprawa inaczej nie może być rozstrzygniętą zadowalająco.

Dlatego też przysięgać przy lada okazji, w błahych całkiem sprawach, jest wielkiem nieposzanowaniem Imienia Bożego. I w dawnych czasach kto przysięgał, choćby w prawdzie, ale bez potrzeby, bez uszanowania, musiał za pokutę stać przez 7 niedziel za drzwiami kościelnemi z powrozem u szyi.

Zauważę tu jeszcze, że kto przysięga często bez ważnej potrzeby, taki tem samem ściąga na siebie podejrzenie, że kłamie, i łatwo może dojść do tego, że przysięgnie powiedziawszy kłamstwo. To też Pismo św. ostrzega: „Do przysięgania niech nie przywykają usta twoje, bo wiele upadku w niem” (Ekkl. 23, 9). Lekkomyślne przysięgania najczęściej bywa grzechem powszednim.

2) Nierównie ciężej grzeszy ten, kto pod przysięgą stwierdza, albo obiecuje coś, co jest zakazanem.

Więc, gdyby ktoś bliźniego obmówił, i tę swoją obmowę popierał jeszcze przysięgą; albo: gdyby ktoś pod przysięgą obiecywał osobie zamężnej, że pojmie ją za żonę, taki przysięgałby przeciw sprawiedliwości, i grzeszyłby śmiertelnie, wzywając Boga na świadka i obrońcę niegodziwych swoich czynów. Wszak to byłoby szydzeniem sobie z Boga, okazaniem Jemu strasznej pogardy, rodzajem bluźnierstwa!

To też, niegodziwa przysięga przyrzekająca wcale nie obowiązuje, aby była dopełniona. Ktoby zaś uważał, że powinien wykonać coś złego, skoro dał przysięgę iż to wykona, taki dodawałby do pierwszego grzechu — grzech nowy — do złej przysięgi jeszcze zły czyn. Tak właśnie postąpił był Herod. Władca ten „pod przysięgą obiecał dać” córce Herodjady „czegobykolwiek żądała od niego” (Mt. 14, 7) „choćby połowę królestwa” (Mr. 6, 23).

Nie oczekiwał on, że głowa Jana Chrzciciela zostanie zażądaną, jako zapłata za talent bezwstydnej tancerki. Zabójstwo świętego męża nie mogło wchodzić w obietnicę Heroda, choćby największy był jej zakres. Rozkazując tedy przynieść głowę Jana św. na misie, (ze względu na daną przysięgę) stał się Herod winnym zamiast jednego, to aż dwóch grzechów: i nierozważnej przysięgi, i nadto ohydnego zabójstwa.

3) Trzecim rodzajem grzesznych przysiąg, są przysięgi przeciw prawdzie.

Krzywoprzysięzcą tedy jest ten, kto pod przysięgą zaręcza, że coś jest prawdą, chociaż wie, że tak nie jest. Np. ktoś, pragnąc, by testament, sporządzony przez kogoś z całą świadomością, został przez sąd obalony, przysięga, że ten, co go podpisywał, znajdował się wówczas w stanie nieprzytomnym.

Krzywoprzysięzcą również jest ten, kto składa przysięgę przyrzekającą, a już z góry ma złą wolę niedotrzymania jej. Np.: ktoś bierze ślub tylko w tej intencji, aby pozyskać posag żony, a następnie uciec od niej.

Takie fałszywe przysięgi należą do grzechów bardzo ciężkich. Już w starym Zakonie czytamy: „Nie będziesz krzywoprzysięgal w Imię Moje, nie splugawisz Imienia Boga Twego, Ja Pan!” (3 Mojż. 19, 12). „Oszczepem, i mieczem, i strzałą ostrą człowiek, który mówi przeciw bliźniemu swemu fałszywe świadectwo” (Przyp. 25, 18). W dawnych wiekach Kościół karał krzywoprzysięstwo 7-letnią publiczną pokutą.

I, choćby się mogło drogą krzywoprzysięstwa uczynić bliźniemu przysługę, np. uwolnić kogoś z więzienia, lub dać możność żonatemu i zamężnej w nowe wstąpić związki, nie wolno kłamać, a tembardziej nie wolno fałszywie przysięgać!

Do powyższych grzechów należy dodać jeszcze jeden, mianowicie: niedotrzymanie zaprzysiężonej obietnicy, lub pełnienie czynów jej przeciwnych. Nieraz to się zdarza wśród małżonków: W obliczu Boga, przed kapłanem i świadkami, składali sobie nawzajem pod przysięgą obietnicę miłości, wierności i uczciwości, prosząc, aby Pan Bóg i święci dopomogli ją zachować; a później jedno drugie opuszcza i na cudzołóstwo się odważa. Jest to straszne wiarołomstwo! A niestety, dziś tak często o tem się słyszy i czyta!

*

*                      *

Kiedy po drugim podziale Polski znikła całkiem możność jej obrony, wówczas, na ratunek ojczyzny wystąpił Tadeusz Kościuszko, i na rynku krakowskim, ująwszy oburącz pałasz, poświęcony w kościele kapucynów, wyrzekł wobec wojska i ludu te słowa: „Ja Tadeusz Kościuszko przysięgam w obliczu Boga całemu Narodowi Polskiemu, że powierzonej mi władzy na niczyj prywatny ucisk nie użyję, lecz jedynie dla obrony całości granic, odzyskania samowładności Narodu i ugruntowania powszechnej wolności używać jej będę. Tak mi dopomóż, Panie Boże i niewinna męko Syna Jego!” I złożonej przysięgi święcie dotrzymał.

Tak, najmilsi, należy się odnosić do tego aktu religijnego, jakim jest przysięga. Jeżeli więc wypadnie komu z nas w jakiej ważnej sprawie złożyć przysięgę, aby przez nią stwierdzić albo prawdziwość zeznań swoich, albo szczerość swego zamiaru w dotrzymaniu dawanej obietnicy, wówczas możemy spokojnie powołać się na Boga jako na świadka, i w ten sposób oddamy nawet chwałę Bogu.

Strzeżmy się tylko przysięgać w rzeczach błahych, lekkomyślnie.

Przedewszystkiem zaś starajmy się być zawsze w stosunkach wzajemnych prawdomównymi, żeby się nikt nie ośmielił posądzać nas o brak szczerości, o fałsz jakikolwiek.

Gdyby taka prawdomówność panowała ogólnie wśród uczniów Chrystusowych, zbyteczną wówczas stałaby się przysięga.

Dlatego kończę słowy Boskiego Mistrza: „A niechaj mowa wasza będzie: jest, jest; nie, nie”. (Mt. 5, 37).

Amen.

Ks. Kazimierz Naskrecki, Dekalog Krotkie Nauki o Przykazaniach, Warszawa 1937

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s