Obowiązek słuchania Mszy Św. – Ks. Kazimierz Naskrecki, Dekalog, Krotkie Nauki o Przykazaniach, Warszawa 1937

Spis tematów – klik.


„To czyńcie na Moją pamiątkę”. (Łk. 22, 19).

Po sześciu dniach pracy ma następować dzień odpoczynku — taka jest Wola Boża. Tę Wolę Swoją musiał Bóg ogłosić człowiekowi już w raju, albowiem u wszystkich narodów spotykamy się z zachowywaniem dnia siódmego. Takim dniem w Starym Zakonie była sobota, w Nowym zaś jest nim niedziela.

I nie bez ważnej racji Apostołowie dzień odpoczynku z soboty na niedzielę przenieśli. Wszak celem dnia siódmego jest nie tylko nabranie nowych sił do dalszej pracy, lecz przedewszystkiem spełnienie wobec Boga swych religijnych obowiązków, jak to widać z samego brzmienia III-go przykazania: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”; a właśnie w niedzielę podobało się Chrystusowi Panu dokonać odkupienia ludzi przez zmartwychwstanie, i dopełnić je zesłaniem na Apostołów i na Kościół Ducha św. Stąd niedziela stała się w szczególniejszy sposób „Dniem Pańskim”.

I jakżeż ten dzień święty święcić mamy? Przedewszyskiem przez pobożne słuchanie w tym dniu Mszy św. I nad tym obowiązkiem zastanówmy się dziś pokrótce.

I.

Nie dziwcie się, drodzy moi, że Kościół wymaga od swych dzieci, aby w niedzielę uczestniczyli we Mszy św. Wszak na to właśnie została ustanowiona niedziela, żeby ludzie z jednej strony oddali Bogu wspólną, publiczną cześć, a z drugiej — odnieśli dla własnej duszy zbawienny pożytek, a nic tak się nie nadaje do jednego i drugiego, jak ta Najśw. Ofiara. Bo cóż to jest Msza? Jest to ofiara Nowego Zakonu, którą Sam Jezus Chrystus w przeddzień Swej męki ustanowił, i którą Apostołom i ich następcom sprawować rozkazał, aby ona była nieustannem powtarzaniem Kalwaryjskiej Ofiary. Wprawdzie podczas Mszy św., Zbawiciel, kryjąc się pod postaciami chleba i wina, już więcej nie umiera, to jednak staje On wówczas przed Ojcem Swym Niebieskim jakby zabity; bo, chociaż pod postacią chleba jest nie tylko Ciało, ale i Jego Krew, a pod postacią wina nie tylko Krew, ale i Jego Ciało, — to na to właśnie jest On obecny pod dwiema postaciami, aby się przez to znaczyło Jego przelanie Krwi i śmierć Jego na krzyżu. Ofiara więc Chrystusa Krzyżowa i Msza św. jest to jedna i ta sama ofiara, gdyż tam i tu tenże Jezus jest i Ofiarującym i Ofiarą, a zachodzi tylko różnica w sposobie ofiarowania.

Stąd też z każdej Mszy św. Bóg otrzymuje najwyższą chwałę i najgłębsze dziękczynienie, bo Jezus, składający Samego Siebie na ofiarę Bogu, jest ceny nieskończonej.

Kiedy więc bierzecie udział w tej świętej Ofierze, wówczas najlepiej wyrażacie najwyższe panowanie Boga nad sobą i swoją całkowitą od Niego zależność, i zanosicie Mu najdoskonalsze dziękczynienie za wszystkie odebrane od Niego dobrodziejstwa.

I dla nas ludzi nie może być nic tak zbawiennego, jak Msza św. To co powiedział Izajasz prorok: „Będziecie czerpać ze źródeł Zbawiciela” (Iz. 12, 2) odnosi się przedewszytkiem do tej świętej Ofiary. Ona jest potokiem łask nader obfitych, które spływają na świat cały.

Kiedy więc uczestniczycie pobożnie we Mszy św., przebłagujecie Boga za grzechy swoje nieskończenie lepiej, niżlibyście mogli to uczynić własnymi pokutnymi uczynkami; i czynicie nieskończenie więcej dla otrzymania nowych, niezbędnych łask, niż gdybyście zanosili do tronu Bożego najpokorniejsze prośby i najprzenikliwsze jęki!

Wobec więc tego, że Msza św. jest ofiarą najprzyjemniejszą Bogu i najzbawienniejszą ludziom, my, jako dobrzy chrześcijanie, powinnibyśmy pragnąć jaknajczęściej Jej słuchać. Aby zaś uchronić nas od zaniedbania w tym względzie, Kościół wydał przykazanie o słuchaniu Mszy św. w niedziele i święta uroczyste. Przykazanie to sięga aż czasów Apostolskich, bo, (jak pisze św. Łukasz), już w owych czasach, pierwszego dnia po szabacie, a więc w niedzielę, chrześcijanie zbierali się na „łamanie Chleba” czyli na Mszę św. (Dz. 20, 7).

Rozumieli dobrze znaczenie Mszy św. wierni pierwszych wieków, to też uczęszczali na nią tak gorliwie, że musimy się dziś nimi budować. Oto jeden z przykładów tej gorliwości. W czasie prześladowania, w mieście Nikomedji, św. Lucjan kapłan został schwytany i za wiarę srodze męczony. Położono go w więzieniu na ostrych skorupach, i przywiązano go w ten sposób, że się ruszyć nie mógł. Czternaście dni nieszczęśliwy tak przeleżał; spodziewali się bowiem poganie, że śród tych męczarni Chrystusa Pana się zaprze. Nadszedł dzień Trzech Króli, i przyszli do więzienia chrześcijanie nawiedzić Lucjana i boleli wielce nad jego mękami; boleli też nad tem, że w ten dzień (innego kapłana nie mając) Mszy św. wysłuchać nie będą mogli. Wówczas św. Lucjan Mszę św. na własnych piersiach odprawił, z nich ołtarz uczynił, mówiąc: „Ufam Panu Bogu, że ten ołtarz więcej się Mu będzie podobał, niż wszelka inna materja!”

Niestety! wśród nas niemało się znajduje takich, którzy zupełnie nie zdają sobie sprawy, czem jest Ofiara Mszy św. Wszak nieraz słyszymy podobne słowa: „ja się lepiej pomodlę w domu, niż podczas Mszy w kościele!” Jakież to zaślepienie! Modlitwy nasze osobiste, to tylko modlitwy ludzkie, więc marne i niedołężne! Tymczasem, gdy uczestniczymy pobożnie we Mszy św., wówczas nie modlimy się sami, ale modlitwy swe łączymy z błaganiem Niepokalanego Baranka, Jezusa Chrystusa, który na ołtarzu, podobnie, jak niegdyś na Krzyżu, za nas się Ojcu Niebieskiemu ofiaruje.

II.

Wypełnienia obowiązków można żądać tylko od tego, kto obowiązki zna i może je wypełniać. Z tego możecie wnosić, kto jest obowiązany do słuchania Mszy św.: oto ci wszyscy chrześcijanie, którzy doszli do rozumu i nie mają żadnej ważnej przeszkody.

Za czas przyjścia do rozumu uważa się zwykle siódmy rok życia, kiedy dziecko rozróżnia już złe i dobre. Dlatego rodzice, skoro ich dzieci do tego wieku dojdą, mają obowiązek posyłać je na Mszę św. Dobrze jednak zrobią, jeśli wcześniej jeszcze poczną je zaprawiać do służenia Bogu; baczyć tylko w takim razie powinni na to, aby ich dziatki drugim ludziom nie przeszkadzały w nabożeństwie.

Powiedziałem, iż ci chrześcijanie obowiązani są, pod grzechem, do słuchania Mszy św. w niedziele i uroczystości, którzy nie mają ku temu żadnej ważnej przeszkody. Są bowiem przyczyny, które od tego obowiązku zwalnia ją; dadzą się zaś one sprowadzić do tych trzech: niemożebność, miłość, obowiązek.

1) Najpierw, niemożebność. Stąd wolni są od słuchania Mszy św. nie tylko ciężko chorzy, ale i osoby powracające do zdrowia, jakoteż podeszłe w latach, a słabowite, którym czy to pójście do kościoła, czy przebywanie w nim na zdrowiu zaszkodzićby mogło. Potem, od tego obowiązku zwalnia zbytnia odległość od kościoła, gdy piechotą trzeba iść więcej niż godzinę, a na jechanie środków niema; podobnież: droga niemożebna do przebycia, wielkie zawieje śnieżne, mrozy przy braku odpowiedniego, ciepłego ubrania. Wolni też są ci, którzy, nie będąc samodzielni, gdyby poszli na Mszę św., wywołaliby tem wielkie oburzenie swoich przełożonych, i na siebie ściągnęliby niemałą szkodę.

2) Drugi rodzaj przyczyn, zwalniających od słuchania Mszy św., wypływa z miłości. Stąd niema się grzechu za opuszczenie Mszy, kiedy potrzeba zostać przy chorym, czy to dla jego pomocy i obsługi, czy też choćby tylko dla jego pociechy; kiedy trzeba obiad dla całego domu przygotować, którego w innym czasie przygotować nie można; kiedy mienie własne lub bliźniego jest zagrożone jakąś klęską i trzeba śpieszyć z natychmiastowym ratunkiem.

3) Nakoniec, niejednego może tłumaczyć obowiązek. Z tego względu służbowcy, którzy są zajęci przy kolei lub tramwajach, stróże, nie mogący oddalić się od domu, matki doglądające swoich drobnych dzieci, a nie mające kim się wyręczyć, nie popełniają grzechu, opuszczając Mszę w niedziele i święta.

Ale, kto nie ma takich słusznych i ważnych przeszkód, ten grzeszy, jeśli nie jest na Mszy św., i to grzeszy ciężko. To też, nie możemy się dziwić, gdy na takich obojętnych katolików spadają potem różne kary Boże.

Dla przykładu przytoczę tu jedno zdarzenie, zapisane przez św. Antonina, arcybiskupa Florencji. Dwóch młodzieńców poszło w święto na polowanie. Jeden z nich tego dnia Mszy słuchał, — drugi zaniedbał tego obowiązku. Gdy byli na polowaniu, zerwała się nagle straszna burza: błyskawice i grzmoty powtarzały się co chwilę, lecz najbardziej przerażającem było to, iż od czasu do czasu dawał się słyszeć jakiś tajemniczy głos: „Uderz, uderz!” Wkrótce nieco się rozjaśniło, otucha zaczęła w serca młodych strzelców wstępować, i spokojnie szli sobie dalej, gdy znienacka uderzył piorun i zabił tego, który nie był na Mszy św. Tematem, strachem zdjęty, nie wiedział co robić, czy iść naprzód, czy też powracać, i kiedy się biedził temi myślami, usłyszał tenże sam głos: „Uderz jeszcze tego!” Wtenczas strach go ogarnął niewypowiedziany: lecz niebawem go inny głos pocieszył: „Nie uderzę go, albowiem on dziś był na Mszy św. i słyszał, jak kapłan ją zakończył mówiąc: „A Słowo Ciałem się stało”. Tak ocalał ów drugi młodzieniec, i poznał, że to wysłuchanie Mszy św. obroniło go od śmierci nagłej, którą Bóg ukarał jego towarzysza.

Wielu z pomiędzy nas, dzięki Bogu, pilnie spełnia obowiązek uczęszczania na Mszę w niedziele i święta. Ale, niestety! są i liczne wyjątki. Otóż, postępujmy sumiennie, bo Bóg potrafi rozsądzić, czy wymówki nasze są słuszne, czy też urojone. Nie opuszczajmy nabożeństwa dla zabawy, albo dla wypoczynku, bo dobro duszy stokroć ważniejsze, aniżeli rozrywka i wygoda grzesznego ciała; nie opuszczajmy, kiedyśmy zdrowi, dla upału lub deszczu, bo, jeśli dla zysku nie żałujemy fatygi, toć zbawienie duszy zyskiem jest największym; nie opuszczajmy dla sprawunków i innych spraw doczesnych, bo wszystko, co z obrazą Boga uczynimy, zmarnieje i zniszczeje. Mówmy raczej z królem Dawidem: „O jedno prosiłem Pana: abym mieszkał w domu Pańskim, po wszystkie dni żywota i nawiedzał kościół Jego” (Ps. 26, 4).

III.

Żeby jednak zadośćuczynić obowiązkowi słuchania w niedziele i uroczystości Mszy św., trzeba dopełnić pewnych warunków; oto, ze strony ciała: trzeba być obecnym na Mszy, od początku do końca; a ze strony duszy: trzeba wysłuchać Mszy św. z pobożnością.

Winniście to wiedzieć, najmilsi, że kapłan, odprawiający Mszę św., jest wprawdzie głównym, ale nie jedynym, który składa ofiarę; wszyscy wierni, w kościele zebrani, chociaż bez kapłana nie mogliby nic uczynić, aby Ofiara została Bogu złożoną, jednak z nim razem coś znaczą: oni wespół z nim składają ofiarę, jak to widać ze słów samej liturgji; oto, co mówi kapłan, kiedy przed samą prefacją zwraca się do ludu: „Módlcie się, bracia, iżby moja i wasza ofiara zasłużyła na przyjęcie u Boga Ojca Wszechmogącego”. Dlatego to książę Apostołów, pisząc do wiernych, nazywał ich „królewskiem kapłaństwem” (1 Piotr, 2, 9). A więc wy wszyscy jesteście w pewnym stopniu kapłanami; razem z kapłanem celebrującym i przez niego macie składać Bogu ofiarę, temu kapłanowi macie naprawdę towarzyszyć, niejako z nim się łączyć!

1) W tym celu trzeba się najpierw znajdować wewnątrz kościoła. Obecność poza kościołem wystarcza i wolna jest od winy wówczas tylko, gdy kościół nie może pomieścić wszystkich, ale wtedy należy obierać takie miejsce, by móc rozróżniać poszczególne części Mszy św. Tymczasem, niektórzy z reguły (jakby się bali, lub wstydzili wnijść do kościoła) wolą siedzieć lub stać poza kościołem, pod drzewami. Nie wiem, czy oni tam słuchają Mszy św., ale lękam się, że tacy, którzy nie chcą znaleźć dla siebie miejsca w kościele, nie znajdą go też i w niebie.

Następnie, trzeba Mszy św. wysłuchać całej. Kto więc z własnej winy, z lenistwa, czy z niedbalstwa, spóźnia się na Mszę, ale nieznacznie, przychodzi jeszcze przed Ewangelją, lub wychodzi przed ostatniem błogosławieństwem, popełnia grzech powszedni; kto zaś bardziej się spóźni, bo przybywa już po ofiarowaniu, lub wychodzi z kościoła przed Komunją św., taki grzeszy ciężko.

Wreszcie postawa naszego ciała podczas Mszy winna być pełną uszanowania. Od początku prefacji do Komunji św. włącznie, tylko chorym wolno siedzieć, zdrowi mają albo stać, albo klęczeć; a i ci, co stoją, podczas podniesienia uklęknąć powinni.

 Ale niedosyć być tylko ciałem obecnym w kościele, trzeba przedewszystkiem, by dusza brała w nabożeństwie gorący udział. Bywa wprawdzie, że się czasem przeciw naszej woli nasuwają myśli próżne, lecz kto je stara się odpędzić, nie grzeszy. Przeciwnie: kto dobrowolnie i ciekawie na wszystkie strony się rozgląda, kto przez czas dłuższy rozmawia lub drzemie, kto umysł swój zaprząta sprawami doczesnemi, albo co gorsza, grzeszne myśli snuje — ten i kościół znieważa, i przykazania o słuchaniu Mszy św. nie spełnia.

Przyzwyczajajcie się, najmilsi, w kościele zwracać swe oczy i uszy na ołtarz: oczy, aby widzieć, co się tam dokonywa, a uszy, aby słyszeć, co się tam mówi. Wówczas łatwiej wam będzie wzbudzać w sobie święte myśli i pobożne uczucia.

Chociaż każda modlitwa, mająca na celu uczczenie Boga, wystarcza do ważnego wysłuchania Mszy św., jednak najlepiej zrobicie, jeżeli będziecie z książki odczytywali pobożnie te same modlitwy, jakie kapłan przy ołtarzu odczytuje.

Czytamy o św. Małgorzacie, królowej Szkocji, że obok innych pięknych uczuć, starała się ona szczególnie wpoić w swe dzieci uszanowanie do Mszy św. „Nigdzie bardziej (mawiała im często) nie powinniśmy się tak strzec swobodnego trzymania się, jak w Domu Bożym, zwłaszcza, gdy się odprawia św. Ofiara. Powinniśmy okazywać wówczas to uszanowanie nie tylko duszą, ale i ciałem”. Lecz jej dzieci uczyły się, jak się mają zachować w kościele, głównie z przykładu, jaki im dawała ich pobożna matka. Stąd też, pewien mieszczanin rzekł raz do swego sąsiada: „Chcesz wiedzieć, jak się Aniołowie modlą w niebie, — spójrz tylko na naszą królowę i jej dzieci, kiedy są w kościele.” Oby i o każdym z nas mogli tak ludzie mówić!…

*

*                      *

Pamiętajcież tedy, drodzy moi, dzień święty święcić! Niechaj ten dzień będzie dla was nie tylko dniem odpoczynku i pokrzepienia, ale też niech on będzie dniem służby Bożej, modlitwy i pracy nad zbawieniem duszy.

Wówczas błogosławić nam będzie Bóg tu na ziemi, a po śmierci przyjmie nas do nieba, gdzie jest wieczna niedziela, wieczne święto, gdzie już nieustannie cześć oddawać Bogu będziemy.

Amen.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s