Święcenie niedzieli (powody) – Ks. Kazimierz Naskrecki, Dekalog, Krotkie Nauki o Przykazaniach, Warszawa 1937

Spis tematów – klik.


„W pierwszy dzień po szabacie… (schodzili się wierni) na łamanie chleba”. (Dz. 20, 7).

Praca, i to praca ciężka, jest naszym obowiązkiem: Sam Bóg ją bowiem nam nakazał, gdy po upadku pierwszego człowieka wyrzekł doń: „W pocie oblicza twego będziesz pożywał chleba” (1 Mojż. 3, 19); nie chciał też być od niej wolnym Zbawiciel nasz: przez cały czas pobytu Swego na ziemi ciężko On pracował, a tem samem pracę do boskich wyniósł wyżyn. Jednakże praca przestaje być święta, gdy przekroczy granice i pocznie dzień niedzielny bezcześcić. Niestety! dzisiaj wielu chrześcijan oddaje się takiej grzesznej pracy!

Dlatego w nauce obecnej chcę wam przypomnieć powody, dla których święcić niedzielę powinniśmy.

I.

Pierwszy powód święcenia niedzieli jest ten, że to jest „Dzień Pański”! Taką bowiem nazwę nosi oddawana niedziela w języku kościelnym (Dominica).

1) Bóg stworzył cały świat, On go utrzymuje i nim rządzi, do Niego więc wszystko należy! My zaś — ludzie — jesteśmy tylko włodarzami, rządcami Bożymi; nam dano jest korzystać tylko z rzeczy stworzonych i użytkować je na swoje potrzeby. I gdy chodzi o czas, nie możemy się również uważać jego panami, gdyż panem czasu jest Bóg sam. Wszystkie dni do Niego należą i we wszystkie powinniśmy Go wielbić. Chwała Boska to główny cel życia naszego na ziemi, i dlatego upomina Apostoł: „Wszystko ku chwale Boskiej czyńcie” (1 Kor. 10, 31). „Królowi wieków nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, samemu Bogu cześć i chwała na wieki wieków” (1 Tym. 1, 17).

Jednak jakże łatwo ludzie rozmijają się z celem swoim! Jakże skorzy są ulegać pokusie, by ogłosić się za niezależnych i siebie na miejscu Boga postawić! Otóż, żeby zaznaczyć Swoje najwyższe panowanie nad człowiekiem, raczył Bóg wybrać jeden dzień w tygodniu, i dla Siebie go zastrzec, żądając, aby ludzie dzień ten w szczególniejszy sposób poświęcali uznaniu Jego dobrodziejstw, Jego czci i chwale. Widzimy to z tych słów, jakiemi odzywał się Bóg do żydów przez Mojżesza: „Patrzcie, abyście szabatu Mego strzegli, bo znamieniem jest między Mną a wami w rodzajach waszych, abyście wiedzieli, żem Ja Pan, który poświęcam was!” (2 Mojż. 31, 13). Gdy zaś żydzi zapomnieli o tem, Bóg przypominał im przez proroka: „Soboty Moje święćcie, aby były znakiem między Mną a wami, i abyście wiedzieli, że Ja Pan Bóg wasz!” (Ez. 20, 20).

2) Więc było to najwyższą Wolą Bożą, aby jeden dzień w tygodniu, jako dzień Jego własny, Jemu tylko zastrzeżony, ludzie w szczególniejszy sposób święcili. Ale jak długim ma być ten tydzień? Może jedni zechcą, by on z 10 dni się składał, a inni będą woleli tylko do pięciu go sprowadzić?

Nie myślmy, drodzy moi, że to do woli człowieka zostało zostawione! Bóg Sam określił, iż ma to być tydzień siedmiodniowy! „Pamiętaj — tak mówił do Izraela — abyś dzień sobotni święcił. Sześć dni robić będziesz, i będziesz czynił wszystkie dzieła twoje. Ale dnia siódmego Szabat Pana Boga twego jest; nie będziesz czynił żadnej roboty weń, ty i syn twój, i córka twoja, sługa twój i służebnica twoja, bydlę twoje i gość, który jest między bramami twemi” (2 Mojż. 20, 9—10). Lecz już pierwej to prawo święceniu dnia 7-go było znane; musiało ono należeć do pierwotnego objawienia, bo skądżeby o niem wiedziały rozmaite nawet ludy dzikie.

Tymczasem widzimy, że i one uznają jeden dzień w tygodniu za święty; u Mongołów jest to czwartek, u Murzynów w Gwinei jest to wtorek, a u bałwochwalców w Ormuz i w Goa jest to poniedziałek, ale zawsze co siódmy dzień powraca ów dzień Bogu poświęcony. W tej Woli Bożej, byśmy czas liczyli na tygodnie, któreby się z siedmiu dni składały, kryją się tajemnicze powody; rzucają one jednak żywe światło na charakter niezwykły tej liczby. Już w przyrodzie widzimy, że widmo świetlane dzieli się na 7 barw zasadniczych, że w dźwiękach daje się rozróżnić 7 zasadniczych tonów; a w porządku nadprzyrodzonym, w religji, z tą liczbą spotykamy się na każdym kroku : 7 istnieje próśb w modlitwie Pańskiej, 7 Sakramentów, 7 cnót siedmiu głównym grzechom przeciwnych, 7 darów Ducha Świętego, 7 różnych chwil w ciągu dnia, zwanych „godzinami kanonicznemi”, w których kapłani mają sprawować Bożą służbę, odmawiając swoje pacierze.

Już starożytni widzieli w tej liczbie „7” coś głębokiego i świętego. Pytagoras nazywał ją liczbą „dziewiczą”, Cicero — węzłem rzeczy; św. Augustyn zaś widział w niej wyobrażenie powszechności i doskonałości: „Będąc połączeniem liczby Boga i stworzenia, trzech i czterech, liczba 7 staje się liczbą Wcielonego Słowa – Jezusa; a ponieważ wszystkie rzeczy (jak uczy św. Paweł) uczynione są przez Jezusa i dla Jezusa, ponieważ wszystkie w Jezusie mają swój początek, swój powód, swą prawdę, swą miarę, swą liczbę, swe prawo, swe życie, swoją doskonałość i cenę, — przeto wypadało, aby one wszystkie Jego znamię nosiły” (Gay: S. pour le dim.). Dlatego też Bóg ustanowił tydzień 7-mio dniowy.

3) Lecz któryż to z siedmiu dni tygodnia chciał Bóg wyznaczyć, aby był świętym? Czy może już to zostawił On ludziom do własnego ich wyboru? O, wcale nie! Dla Starego Zakonu dniem świętym była z woli Bożej sobota— ostatni dzień w tygodniu; miała ona być najpierw pamiątką narodzin świata, jak to czytamy w I Księdze Mojżeszowej: „Dokończone są tedy niebiosa i ziemia i wszystko ochędóstwo ich… i odpoczął w dzień siódmy od wszelkiego dzieła, które sprawił. I błogosławił dniowi siódmemu i poświęcił go: iż weń odpoczął od wszelkiego dzieła Swego” (1 Mojż. 2, 1—3).

Nie możemy tych słów brać po ludzku: gdyż Bóg ani męczyć się nie może, ani też odpoczywać nie ma potrzeby; ale jak odpoczynek u ludzi następuje po ukończonej dopiero pracy, tak odpoczynek Pański wskazywał, że wielkie dzieło stworzenia zostało dokonane. Prócz tego święcenie soboty miało przypominać żydom ich wybawienie.

Kiedy zaś Stary Zakon ustąpił miejsca Nowemu, wówczas zamiast 7-go dnia w tygodniu poczęli chrześcijanie święcić dzień pierwszy; miejsce soboty zajęła niedziela.

Tę zmianę wprowadzili Apostołowie; mieli oni na to uprawnienie od Chrystusa Pana, a uczynili to pod natchnieniem Ducha św.; niedziela bowiem dla chrześcijan ma nierównie głębsze znaczenie, aniżeli sobota dla żydów; oto bowiem w niedzielę Chrystus zmartwychwstał, i w niedzielę Duch św. zstąpił na Apostołów, a więc ten dzień jest dniem triumfu Zbawiciela, odpoczynkiem Jego po bolesnej męce, i dniem ostatecznego stworzenia nowego narodu, jakim są chrześcijanie, odrodzeni łaską i żyjący z wiary!

Z tego wszystkiego widzicie, że niedziela to prawdziwie „dzień Pański”, i że z Woli Boga samego, ma ona być święconą! Czem jest dom Boży w stosunku do reszty domów w mieście, tem jest niedziela w stosunku do innych dni tygodnia, i jak znieważenie majestatu świątyni Pańskiej jest grzechem świętokradztwa, podobnież gwałcenie świętości dnia Pańskiego jest grzechem, jest świętokradztwem!

II.

Ale Bóg, zastrzegając dla Siebie jeden dzień w tygodniu, żądając od nas, chrześcijan, święcenia niedzieli, nasze przedewszystkiem dobro ma na oku (Mr. 2, 27). To też, jeżeli niedziela jest święconą jak należy, staje się ona w wysokim stopniu „dniem człowieka”; patrzmy, ile to dobrego spływa wówczas, i na jednostki, i na rodziny i na całe społeczeństwo.

1) Bóg, stwarzając człowieka, dał mu ciało i duszę, że spoczynek niedzielny niezbędny jest dla naszego ciała, dla wynagrodzenia tych strat, jakie ponosi ono tygodniową pracą, tego dowodzić nie potrzeba; przekonały już o tem liczne próby. Kto w niedzielę nie odpoczywa, ten albo potem, w tygodniu, gorzej pracuje, albo zamiast niedzieli świętuje dzień jakiś inny.

Ale zwracam waszą uwagę, jak to świętowanie niedzieli koniecznem jest dla duszy! W ciągu 6-ciu dni, poświęconych sprawom świeckim, musimy nieustannie wzrok nasz pochylać ku ziemi; to też, wśród zabiegów, roztargnień i złudzeń światowych, łatwo zapominamy o swem wysokiem przeznaczeniu, i gdyby nie dnie świąteczne, zarzucilibyśmy całkiem troskę o swą duszę.

Ale Bóg na to nie chciał pozwolić, i dlatego powiedział ongi: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił” Tem przykazaniem On wzywa, abyśmy, choć raz w tygodniu, oderwali się od ziemi, aby dusza nasza, obarczona troskami, jak ta Marta ewangeliczna, miała chwilę zastanowienia nad sobą, aby wspomniała sobie na tę wielką przestrogę: „troszczysz się i frasujesz około bardzo wiela, a jednego potrzeba” (Łk. 10, 41).

A zważcie, jak to nabożeństwo kościelne, nieodłączne od niedzieli, potężnie działa na ożywienie w nas wiary i cnoty. Oto ołtarze, na których się sprawuje Ofiara św., są ustawiczną pamiątką naszego odkupienia; Stół niebieski, przy którym wierni przyjmują Komunję św., jest dla nas znakiem niewinności lub szczerego żalu; trybuna! pokuty, gdzie grzesznicy w pokorze opłakują swe błędy i czynią obietnice poprawy, jest dla nas dowodem, że jeszcze Miłosierdzie Wszechmocnego nie jest wyczerpane; słowo Boże, którego w kościele słuchamy, wskazuje nam nauki prawa Chrystusowego. Historja zaś może poświadczyć, jakto wzniosłe obrzędy naszej religji godziły długie nieprzyjaźnie; jak wzmacniały słabych, uciśnionych; jak napełniały żalem duszę grzesznika, i czyniły zeń sprawiedliwego; jak wstrzymywały od spełnienia haniebnych zamiarów ; jak z serc twardych wyciskały łzy litości i współczucia.

Zaprawdę, niedziela dla chrześcijanina jest dniem zmartwychwstania, bo w dniu tym odradza się on w świetle prawdy, w dniu tym umacnia się w swej cnocie, w dniu tym dusza jego wznosi się swobodnie z ziemi do nieba.

2) A jak wielkie znaczenie ma niedziela dla rodziny! Rodzina — to matka, ojciec, bracia, siostry, jednem słowem to, co najdroższego mamy na ziemi! Jeżeli chcecie, aby w rodzinie panowało szczęście najczystsze, uczucia najserdeczniejsze, święćcie niedzielę! Bo co stanowi istotę wzorowej rodziny? Oto wytrwałe wypełnianie obowiązków, z których się składa rodzinne życie, i zgoda pomiędzy tymi, którzy w skład rodziny wchodzą. Zachowujcie niedzielę, a jedno i drugie będzie udziałem waszym! W kościele to powaga ojcowska uświęca się Bożą powagą. Jeżeli ojciec nie chodzi do kościoła na Mszę św., bo obchodzi się bez Boga, — to prędko straci powagę u dzieci. One przeciw niemu powstaną, jego władzę z siebie zrzucą, skoro tylko posłuszeństwo ich wejdzie w konflikt z ich namiętnościami. A gdy żony pójdą za przykładem mężów, to cóż im będzie mogło przypomnieć poza obrębem kościelnych murów, że powinny być aniołami cierpliwości, czystości i zaparcia się siebie samych ? O tych rzeczach zapomina się aż nadto łatwo. Zauważcie, że przykazanie czwarte, nakazujące cześć dla ojca i matki, następuje bezpośrednio po przykazaniu święcenia dni świętych; gdy więc rodzice nie zachowują trzeciego przykazania, jak mogą żądać od dzieci czci i posłuszeństwa ? Więc, ojcowie i matki, idźcie razem z dziećmi co niedziela do kościoła, a wzmoże się wasza władza i miłość dzieci waszych ku wam.

Prócz tego, święcenie niedzieli wzmacnia węzły, łączące rodzinę. Wiecie dobrze sami, jak przez resztę tygodnia życie rodzinne jest rozerwanem. Ojciec zrywa się wczesnym rankiem i udaje do pracy, matka zostaje w domu, dzieci idą do szkoły, lub do swoich zajęć, i nie zawsze nawet godzina południowa jednoczy ich przy stole rodzinnym; schodzą się dopiero wieczorem, ale tak zmęczeni całodzienną pracą, że chęć spoczynku bierze górę nad wszystkiemi uczuciami. Stąd też rodzina, w której się nie obchodzi niedziela, staje się często rodzajem zajezdnego domu, w którym się je i śpi wspólnie z innymi, lecz mało zna nawzajem, a mniej jeszcze kocha.

Ale gdzie niedzielę się zachowuje, tam w tym dniu czuje się człowiek bardziej w rodzinie, przy starym ojcu, matce, przy zacnej żonie, a przedewszystkiem między własnemi dziećmi.

3) Nakoniec dla całego społeczeństwa płynie szczęście z niedzieli po chrześcijańsku obchodzonej; osiąga ono bowiem wówczas w wysokim stopniu cnoty, będące jego podwaliną. Gdzie wszyscy zdają sobie jasno sprawę, że nad nimi jest wszechmocny, wszystkowiedzący i sprawiedliwy Bóg, — tam też jest wzajemny szacunek między rządzącymi i podwładnymi; tam poddany będzie szanował przełożonego, „albowiem niema zwierzchności jeno od Boga” (Rz. 13, 1), a zwierzchnik będzie szanował poddanego, pamiętając, że „najsroższy (sąd) będzie tym, którzy są przełożeni” (Mądr. 6, 5).

To samo światło wiary zniewalać będzie do posłuszeństwa względem prawa, aby być poddanym nie z gniewu tylko, to jest z obawy kary, „ale też i dla sumienia, oddając każdemu co się należy” (Rz. 13, 5—7). Wreszcie pogląd chrześcijański na świat zaszczepia w sercach wierzących miłość; wiara bowiem uczy, że wszyscy ludzie są dziećmi jednego Ojca w niebiesiech, a braćmi między sobą; a jeżeli gdzie, to w kościele prawdziwe braterstwo znajduje swój wyraz zewnętrzny; tu wszyscy są równi, wszyscy karmią się tą samą nauką, otrzymują te same łaski! ! !

Otóż, o ile dzień Pański jest po chrześcijańsku obchodzony, o tyle on odświeża w umysłach wiernych te wszystkie prawdy, i do wykonywania ich sił dodaje. Kto zaś niedzieli nie święci, ten prędzej czy później o tych prawdach musi zapomnieć, ten wkońcu zapomni o samym Bogu! A społeczeństwo, w którem dzień Pański bywa gwałcony bezkarnie, z czasem poganieje i upada. Miejsce dnia Pańskiego zajmie tam dzień szatana, miejsce kościoła   wstrętny kabaret, miejsce kaznodziei — klubowy mówca; miejsce Ewangelji — bezbożna, niemoralna gazeta ; miejsce symbolu wiary — bezwstydna piosenka!

To co święty Jan Vyaney mówił o potrzebie kapłana, można zastosować i do niedzieli: „pozbawcie parafję kapłana, a po 20 latach będą się tam kłaniali zwierzętom”; bez przesady można dodać: „znieśmy w kraju niedzielę, a przez pół wieku, ludzie, (na przekór wszystkiemu światłu, jakie ma dawać czysto świecka oświata) staną się bydlętami i będą się nawzajem pożerali!

Święćmyż więc tak niedzielę, aby ona odpowiadała swemu przeznaczeniu, a będzie stąd nie tylko wielka chwała dla Boga, lecz i dla nas wielki pożytek. Oto sam Bóg zapewnia nas o tem: „Zachowajcie święta Moje:… a dam wam dżdże czasów swoich, a ziemia da urodzaj swój, i owocu drzewa pełne będą… I będziecie jeść chleb wasz w sytości, i bez strachu mieszkać będziecie w ziemi waszej” (3 Mojż. 26, 2—5).

Oprócz zaś tej doczesnej zapłaty, jeśli godnie zachowywać będziemy dni święte, czeka nas po tem życiu wieczna uroczystość w niebiesiech: „Bo tak mówi Pan: …którzy będą strzec szabatów Moich… dam im w domu Moim, i w murach Moich miejsce, i… imię wieczne dam im, które nie zaginie”. (Iz. 56, 4—5).

Amen.

Ks. Kazimierz Naskrecki, Dekalog Krotkie Nauki o Przykazaniach, Warszawa 1937

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s