Wiara żywa – Ks. Kazimierz Naskrecki, Dekalog, Krotkie Nauki o Przykazaniach, Warszawa 1937

Spis tematów – klik.


„Sprawiedliwy z wiary żyje”. (Rzym. 1, 17).

Stworzył nas Bóg, najmilsi, na to, byśmy, po odbytem ziemskiem pielgrzymowaniu, mogli otrzymać niebo i stać się na wieki szczęśliwymi. Wszyscy przeto do tego szczęścia niebieskiego dążyć powinni, i większość dostać się tam szczerze pragnie. Ale do tego celu, który jest w sobie nadprzyrodzony, jedna tylko droga prowadzi: życie z wiary. Tymczasem wielu zostaje na drogach błędnych: jedni pocieszają się, że sama wiara ich zbawi, choćby czynów dobrych nie było, i nawet grzechami byli obarczeni; inni znowu są przekonani, że same uczynki dobre, choćby nie były ożywione wiarą, zapewniają im już niebo.

Dlatego w nauce dzisiejszej chcę was przed tym dwojakim błędem przestrzec.

I.

Najpierw powiadam, że sama wiara bez odpowiednich czynów, nie zbawi. Taką wiarę św. Jakób Ap. z całym naciskiem zowie „martwą”, bo w kilku wierszach aż trzy razy to samo powtarza; posłuchajmy go: „Wiara, jeżeliby nie miała uczynków, martwą jest sama w sobie”. (Jak. 2, 17). „A chcesz wiedzieć, o człowiecze próżny, iż wiara bez uczynków martwa jest”. (Jak. 2, 20). „Albowiem jako ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków”. (Jak. 2, 26).

I na cóż taka martwa wiara przydać się może? „Cóż za pożytek (pisze tenże św. Jakób)… gdyby kto mówił, iż ma wiarę a uczynków by nie miał? Izali go może wiara zbawić?” (Jak. 2, 14). To pytanie zawiera już odpowiedź, bo Apostoł chce powiedzieć: Wiara bez uczynków nic nie znaczy, i to dlatego nic, gdyż zbawić ona nie może.

Że zbawiająca moc dostaje się nie martwej, ale żywej, czynnej wierze, wynika to z celu, dla którego najdobrotliwszy Bóg udziela nam daru wiary. Czyż bowiem wiara ma być tylko teoretyczną regułą władzy poznania, czy nie ma ona być także i praktyczną wskazówką obyczajów? Czy ma tylko rozum oświecać, — czy nie ma także i serca poprawiać? Czy ma ona tylko nasze wiadomości pomnażać, — czy nie ma także na wszystkie nasze postanowienia wpływać?

Rzućmy okiem na mapę geograficzną, a znajdziemy na niej oznaczone kraje, miasta, rzeki, — ale czy przez to już kraje owe stają się naszą własnością? Mamy je oznaczone na mapie, abyśmy wiedzieli gdzie leżą; ale gdyby kto chciał je posiąść, musiałby je podbić, walcząc może o nie krwawo. Otóż i wiara jest jakby taką mapą, która wskazuje drogę do nieba, zanim się jednak to niebo osiągnie, trzeba wiele pracować i walczyć, i stąd te słowa Zbawiciela: „Królestwo Niebieskie gwałt cierpi, a gwaltownicy porywają je. (Mt. 11, 12).

Chrystus, najmilsi, niejednokrotnie głosił konieczność dobrych czynów. Cóż bowiem innego znaczyły Jego przypowieści o drzewie figowem lub o sługach, którzy otrzymali od pana swego każdy po minie srebra? W pierwszej czytamy, iż kiedy gospodarz winnicy przyszedł szukać na drzewie figowem owocu i nie znalazł, rzekł do strażnika winnicy: „Oto ubiegają trzy lata, odkąd przychodzę szukać owocu na tem drzewie figowem, a nie znajduję;wytnij je więc; pocóż nawet ziemię zajmuje?” (Łk. 13, 7). Druga zaś przypowieść powiada, że pan pochwalił i nagrodził tych sług, którzy mu przynieśli zarobek z powierzonej im sumy; sługę zaś, który przechował w chustce otrzymaną minę srebra, i oddał mu ją z powrotem, bez dorobku, nazwał „złym, zgromił go surowo. (Łk. 19, 20 — 23) i kazał wrzucić do ciemnicy. (Mt. 25, 30).

Jeżeli te przypowieści nie są dla kogo całkiem jasne, — to mamy jeszcze wyraźniejsze słowa Chrystusa Pana. Już w Swem pierwszem kazaniu na górze powiedział był Zbawiciel: „Nie każdy, który mi mówi: Panie, Panie, wnijdzie do Królestwa niebieskiego: ale który czyni wolę Ojca Mego, który jest w niebiesiech, ten wnijdzie do Królestwa niebieskiego”. (Mt. 7, 21).

Gdy zaś, na krótko przed męką, opisywał Zbawiciel sąd ostateczny, wyraźnie podkreślił, że pełnienie dobrych uczynków i ich zaniedbywanie będzie podstawą dwoistego wyroku Boskiego Sędziego. (Mt. 25, 34—45).

Po tem, co powiedziałem, chyba rozumiecie jasno, dlaczego to Kościół Katolicki z taką stanowczością bronił potrzeby dobrych uczynków, gdy w XVI w. wystąpił Luter ze swoją przewrotną zasadą: „Grzesz mocno; tylko wierz jeszcze mocniej”, bo sama wiara wystarcza do zbawienia.

Wszak „i czarci wierzą”. (Jak. 2, 19) — powtórzę tu za wzmiankowanym już św. Jakóbem; sama jednak wiara im nic nie pomaga, skoro brak im miłości.

I dlatego cały ten list Apostoła, w którym tyle się mówi o niepożyteczności wiary martwej, a o potrzebie uczynków wiarę uzupełniających, cały ten list został przez Lutra uznany za głupi, i z liczby świętych, natchnionych Ksiąg wykreślony.

O, najmilsi, strzeżmy się podobnych luterskich poglądów na wiarę! Wiara sama, bez miłości, bez dobrych uczynków, nie zbawi! I jeśliby kto, stanąwszy przed Sądem Bożym, tłumaczył się tylko tem, że był chrześcijaninem, że stale wierzył we wszystkie objawione prawdy, — cóżby mu to pomogło? Na to, by ujść potępienia, taki musiałby dodać, że on wiarę swą uczynkami stwierdzał, że się umartwiał, modlił, czynił jałmużny, że się ćwiczył we wszystkich chrześcijańskich cnotach.

Toteż boleść rozdzierać będzie jego serce, gdy z jednej strony pamięć o charakterze chrześcijanina będzie mu uprzytomniała prawo do wiecznych radości niebieskich, — z drugiej zaś strony będzie widział, iż wskutek swojej wielkiej opieszałości pozbawił się tych pięknych nadziei!

A jeżeli strasznej kary spodziewać się mają ci, którzy wiarę swoją bez dobrych uczynków, martwą pozostawiają, — to cóż dopiero czeka tych, którzy przez złe uczynki ciągle jej się sprzeciwiają? Sami to możecie łatwo wywnioskować.

Zauważę tylko, że jeżeli wiara przez zaniechanie dobrych uczynków zamiera, to przez złe łatwo ginie zupełnie, robiąc miejsce niedowiarstwu.

II.

Druga prawda, na którą chcę zwrócić waszą uwagę, jest ta, że i dobre uczynki, jeżeli nie mają łączności z wiarą, również nie mogą nam nieba zapewnić. Jest to rzeczą pewną, że i niewierzący i niewierni mogą czynić dobrze.

Otóż, mógłby ktoś przypuszczać, że dobre uczynki, płynące z wiary są tejże wartości, co i te, które nie mają wiary za źródło. Tymczasem, zachodzi między niemi niezmierna różnica. Podczas gdy ostatnie nie wychodzą poza naturalny porządek rzeczy, zostają przykute do ziemi i mogą się spodziewać co najwięcej czasowej nagrody od Stwórcy, — to tamte, jako nadprzyrodzone, należą do wyższego porządku, zmierzają do nieba i, jeżeli w stanie łaski wykonane zostały, domagają się nagrody w Królestwie niebieskiem.

Jest to olbrzymia różnica, która w oczy ludzi wprawdzie nie wpada, i dlatego przez świat i jego mędrców bywa zupełnie nie zapoznawaną! Otóż, powinniśmy się do głębi tem przejąć, że w wieczności żaden uczynek nie jest ceniony, któryby nie zdradzał pochodzenia swego od wiary. Wpływ wiary jest jednym z pierwszych i poprostu koniecznym warunkiem, pod którym Bóg przyobiecał nasze dobre uczynki za zasługę poczytać i potem wieczną nagrodą uwieńczyć. Nie powiadam: jedynym, gdyż obok wiary także i inne warunki winny być wypełnione, ale powiadam: pierwszym, wiara bowiem jest podstawą podobania się Panu Bogu. Zbyt jasno poucza nas o tem św. Paweł (Żyd. 11, 6), ażebyśmy mogli mieć w tym względzie jakie wątpliwości. Człowiek więc może być nie wiem jak rozumnym, honorowym, prawym, ale jeżeli wiary nie ma, nie może się Bogu podobać. Uczynek może być wedle rozumu najlepszym, pięknym, świetnym, jeżeli jednak wiara nie ma w nim żadnego udziału, nie może podobać się Bogu.

Wiara jest podstawą, na której się cała budowla naszego stanu łaski i połączonych z nią zasług opiera. Gdy runie ta podstawa, uczynki nasze już nie mają w sobie nic trwałego dla wieczności: „Albowiem fundamentu innego (jak tłumaczy św. Paweł) nikt założyć nie może, okrom Tego, który założon jest, który jest Chrystus Jezus”. (1 Kor. 3, 11).

A nie tylko podstawą jest wiara, lecz ona jest także pierwszą działającą przyczyną wszystkich zasługujących uczynków; ona jest ożywiającą silą, która do wszystkich innych cnót wpływa, duszą wszystkich cnót przynajmniej co do pobudki, albowiem wszystkie cnoty o tyle zasługi mają, o ile wiara je porusza i niemi kieruje. Nawet o miłości, tej największej cnocie, powiada św. Paweł, że to wiara przez nią ma działać (Gal. 5, 6).

A jeśli tak koniecznie z wiary wypływać mają nasze uczynki dobre, aby mogły się stać zasługą na niebo, — to cóż sądzić o tych wszystkich, co usiłują być cnotliwymi, wedle tego tylko, co im rozum dyktuje, lecz wiarą gardzą? O, politowania to są godne dusze! Bo po za grobem ich cnoty przyrodzone nie przydadzą się na nic! Jeżeliby tacy zechcieli wskazywać Bogu — Sędziemu na swe dobre uczynki, to On, pomimo Swojej niewymownej skłonności do nagradzania, ale wskutek nieskończonej Swojej sprawiedliwości, powiedziałby im to, co niegdyś mówił żydom przez proroka: „Sialiście wiele, a zwieźliście mało… patrzyliście na więcej, oto stało się mniej, i wnieśliście do domu i rozdmuchałem je. (Agg. 1, 6 — 9). Chcieliście zyskać więcej, niż ci, co po prostej drodze wiary kroczyli, i dlatego zysk rzeczywisty straciliście. Nagromadziliście dużo, ale jest to zbiór prochu, który wiatr rozniesie! A przyczyną tego jest to „Iż dom Mój jest pusty, a wy się śpieszycie każdy do domu swego”. (Agg. 1, 9), iż Kościół Mój powszechny, opuściliście, przekładając osobiste swoje mniemania nad objawioną przeze Mnie wiarę!

Ale ta nauka i dla wierzących katolików’ jest nadzwyczaj ważną! Bo i ich dobre uczynki pozostaną bez wartości dla nieba, jeśli od wiary są odłączone. A niestety, spotykamy się dzisiaj często z tem nadużyciem!

Oto niejeden wierzy we wszystko, w co wierzyć trzeba, ale nie posługuje się tą swoją wiarą, nie szuka w niej światła, nie czerpie w niej pobudek, w swojem postępowaniu ; dlatego też żyje taki jak jaki dobrych obyczajów poganin, to jest jedynie tylko podług przepisów przyrodzonego rozumu, uczciwie i przystojnie wedle wrodzonej skłonności i przyjętego zwyczaju, stosownie do swojego usposobienia.

Z ufności w światło rozumu, pomija się światło wiary, i jeszcze się sobie pochlebia, jakoby już całe prawo Chrystusowe było doskonale wypełnione.

A ile, wskutek tego, dobrych ginie dla życia przyszłego! Pomimo łatwości dojścia do cnót chrześcijańskich — naprzyrodzonych, wszystko kończy się na cnotach naturalnych, i na uczynkach bez zasługi, i to tylko dlatego, że na wierze się one nie opierają i z wiary nie pochodzą.

O, najmilsi! strzeżmy się takiego postępowania! I wszystko, co czynimy, czyńmy z chrześcijańskich pobudek, dla Boga, wedle przepisów wiary, tak, żeby wiara (jako dobry kwas) swoją siłą wszystko przenikała, — wówczas nic nie przepadnie bez pożytku dla wieczności.

Szczęśliwy chrześcijanin, który zawsze wiarę z dobrymi uczynkami ściśle łączy, a uczynki swe dobre wiarą ożywia! Przeciwnie, jest on nieszczęśliwym, jeżeli wiarę od uczynków oddziela, i w ten sposób albo ma martwą wiarę, albo uczynki — bez zasługi.

Wejrzyjmy, najmilsi w siebie:

zaliśmy rzeczywiście żyli z wiary? zali wiara istotnie była pobudką naszych słów, myśli i czynów?

Jeżeli sumienie nam powie, że tak było, podziękujmy serdecznie Panu Bogu za tę wielką, nieocenioną łaskę, którą ten tylko należycie ocenić potrafi, kto zakosztował słodyczy onego zjednoczenia z Bogiem przez szczerą żywą wiarę.

Lecz, jeżeli sumienie co innego nam powie, weźmy się zaraz do poprawy, i przyrzeknijmy sobie i Panu Bogu, że odtąd we wszystkiem, cokolwiek czynić będziemy, tak będziemy czynili, jak Pan Bóg polecił, i dlatego, że Pan Bóg tak polecił. A w zamian za to, hojne błogosławieństwo Boże spłynie na nas i sprawi, że się na nas spełni owa obietnica Pisma św.: że ci „którzy z wiary (są), będą błogosławieni z wiernym Abrahamem”. (Gal. 3, 9).

Amen.

Ks. Kazimierz Naskrecki, Dekalog Krotkie Nauki o Przykazaniach Warszawa 1937

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s