Maryja Królową i Matką naszą (cz.II) – św. Alfons Liguori, Uwielbienia Maryi

WYKŁAD SALVE REGINA 

Salve Regina, Mater misericordias!

Witaj Królowo, Matko miłosierdzia! 

§ II. Jak jeszcze większą być powinna ufność nasza w Maryi gdy jest Ona i Matką naszą.

Madonna_from_the_Cathedral_of_Saint_Wit_mw64Nie jest to prostym wypadkiem i nie bez powodu się dzieje, że słudzy Maryi zwą ją Matką a nawet rzekłbyś że nie umieją wzywać Jej pod innym mianem jak matki i matki. Bo też w istocie, Maryja jest matką naszą, nie według ciała lecz ducha: jest matką dusz naszych, Rodzicielką zbawienia naszego.

Grzech pozbawiając dusze nasze łaski Bożej, pozbawił je życia duchowego, i stąd w stan śmierci zapadły. Wtedy Pan Jezus, Zbawca nasz, z nieprzebranego miłosierdzia swojego i nieograniczonej miłości, umierając za nas na krzyżu, przywrócił nam utracone życie, jak to sam oświadczył mówiąc: Jam przyszedł aby żywot mieli, i obfity mieli. Powiada Pan nasz abyśmy obfitszym mieli żywot na duszy, gdyż według zdania teologów, odkupienie dokonane przez Chrystusa Pana, więcej przyniosło nam dobra jak wyrządził szkody grzech Adama. A tak jednając nas z Bogiem, Zbawiciel stał się według nowego przymierza ojcem dusz naszych, jak to przepowiedział Prorok Izajasz, nazywając Go: Ojcem przyszłego wieku, Książęciem pokoju. Otóż, jeśli Pan Jezus jest ojcem dusz naszych, tedy Maryja jest ich matką: gdyż obdarzając nas Jezusem, obdarzyła nas prawdziwym życiem; a ofiarywując na Kalwaryi życie boskiego Syna Swojego za nasze zbawienie, porodziła nas do życia łaski.

Ojcowie święci nauczają, że Maryja stała się matką naszą według ducha, w dwóch odrębnych okolicznościach.

Najprzód, według błogosławionego Alberta wielkiego, wtedy gdy w dziewiczym łonie Swojem poczęła Syna Bożego; co święty Bernardyn Seneński w następujący sposób wyjaśnia: Gdy Anioł pański zwiastował przenajświętszej Pannie, że Słowo przedwieczne oczekiwało na Jej przyzwolenie aby stać się Jej Synem, i gdy takowe przyzwolenie dała, prosiła Boga o zbawienie nasze z nadzwyczajną gorącością ducha, i z taką miłością zaofiarowała się za nasze odkupienie, że od tej chwili wszystkich ludzi pielęgnuje w łonie swojem, jakby każdego z osobna najprzywiązańsza rodzona matka.

Ewangelia świętego Łukasza, opowiadając narodzenie Zbawiciela, powiada że Maryja: Porodziła Syna Swego pierworodnego. To kazałoby przypuszczać, że po tym synie miała inne jeszcze potomstwo. Lecz ponieważ należy to do prawd wiary świętej że przenajświętsza Panna prócz Pana Jezusa innych nie miała dzieci według ciała, a przeto musiała je mieć według ducha, i tymi właśnie wszyscy my jesteśmy. Tak to wyjaśnić raczył i Sam Pan Jezus, objawiając się świętej Gertrudzie. Razu pewnego czytając wyżej wymieniony ustęp Ewangelii, zmieszała się ta święta nie rozumiejąc jakim sposobem Pana Jezusa jedynego Syna przenajświętszej Jego Matki, można nazywać pierworodnym. Lecz Pan Bóg jej objawił, że Zbawiciel nasz jest pierworodnym synem Maryi według ciała, a ludzie są później przez Nią spłodzonymi dziećmi Jej według ducha.

To podobnież daje nam zrozumienie tego co powiedziano o przenajświętszej Pannie, w Pieśniach Salomonowych: Żywot Twój jako snop pszenny, okryty liliami, które to słowa święty Ambroży w ten sposób wykłada: W przeczystym łonie Maryi, pisze on, jedno się tylko ziarno znajdowało, a tym był Pan Jezus; a jednak porównane ono do snopu zboża. Dlaczego? Bo w tym jednym Ziarnie zawarci byli wszyscy wybrani, których Maryja miała także stać się matką. Mówi też Paweł święty: Ażeby Sam był i pierworodny z pomiędzy wielu braci. Też myśl tak znowu wyraża opat Wilhelm: W jednym Synie Zbawicielu wszystkich Jezusie, wielu Maryja zrodziła do zbawienia. Wydając na świat życie, mnóstwu życie dała.

Drugą okolicznością przy której przenajświętsza Panna porodziła nas do łaski, była gdy na Kalwaryi, z sercem zalanym najcięższą boleścią, zaofiarowała Ojcu przedwiecznemu życie swego Syna najdroższego za nasze zbawienie. Święty Augustyn utrzymuje, że Maryja współuczestnicząc wtedy w porodzie wiernych do życia łaski, stała się przez to Matką według ducha wszystkich członków tego mistycznego ciała, którego Chrystus jest głową. Takie też jest właściwe znaczenie tego ustępu Pieśni nad pieśniami stosującego się do przenajświętszej Panny: Postawili mnie stróżem w winnicach, winnicy mojej nie strzegłam, co znaczy według wykładu wyżej przytoczonego opata Wilhelma, że Maryja dla zbawienia dusz naszych, własną duszę poświęciła: to jest życie boskiego Syna swojego. Bo w istocie, czyż Jezus, którego Maryja miłowała nad życie, nie był życiem Jej duszy? Dlatego to wielki kapłan Symeon zapowiedział Jej, że przyjdzie chwila, w której błogosławioną Jej duszę miecz boleści przeszyje: I Twoją własną duszę przeszyje miecz. Mieczem zaś tym była włócznia, która przebiła przenajświętszy bok Jezusa, a Jezus był jakby duszą Maryi. I wtedy boleściami Swojemi porodziła nas do życia wiekuistego, tak, że wszyscy zwać się możemy dziećmi Boleści Maryi. Tej najdroższej matki wola, zostawała jak najściślej zjednoczona z wolą Bożą; i dlatego, według uwagi świętego Bonawentury, widząc Ona że miłość Ojca przedwiecznego do ludzi do tego stopnia dochodziła, że postanowił On wydać Syna jednorodzonego za nasze zbawienie; a miłość Syna aż do tego stopnia, że pragnął umrzeć za nas, więc wtedy i Maryja ze swej strony, aby się zastosować do tak niezmiernej miłości Ojca i Syna, przystała na śmierć Swego Jezusa i z całego serca Go zaofiarowała, byleśmy zostali zbawieni. Nie masz żadnej wątpliwości, pisze ten święty Doktór, że Maryja nie zawahała się wydać Syna Swojego za zbawienie ludzi, aby Matka we wszystkim zgadzała się z Ojcem.

Wprawdzie Pan Jezus sam umarł dla zbawienia rodu ludzkiego: Samem tłoczył prasse, lecz zważywszy gorące pragnienie Maryi poświęcenia się także za zbawienie ludzi, Pan Bóg dozwolił aby w tym współdziałała, czyniąc ofiarę z życia Swego boskiego Syna, i aby przez to stała się Matką dusz naszych. To oznajmił Sam Zbawca nasz, gdy mając już skonać spojrzawszy z krzyża na Matkę i na ucznia swego świętego Jana, rzekł najprzód do Maryi: Oto Syn Twój; jakby mówił: Oto człowiek który wskutek ofiary jaką czynisz z życia Mojego za jego zbawienie, w tej chwili zrodzonym zostaje do łaski. I następnie zwracając się do ucznia, rzekł do niego: Oto matka Twoja. A przez słowa te, powiada święty Bernardyn Seneński, Maryja stała się Matką nie tylko świętego Jana, lecz wszystkich ludzi, a to z niezmiernej miłości swojej. W świętym Janie pisze on, widzieć powinniśmy wszystkich, których przez miłość przenajświętsza Panna stała się Matką. Trafną też robi uwagę Silveira, że święty Jan opowiadając ten szczegół w Ewangelii swojej, używa nazwiska zbiorowego uczeń: Rzekł do ucznia: oto Matka Twoja. Zbawiciel przeto przemawiał do świętego Jana głównie jako do ucznia Swojego, dając przez to do zrozumienia, że stanowił Maryję matką wspólną wszystkim, którzy będąc chrześcijaninami są uczniami Chrystusa Pana. Jan jest imię osobiste, powiada wyżej wzmiankowany autor, uczeń zbiorowe, co oznaczało, że Maryja wszystkim daną została na Matkę.

Jam matką nadobnej miłości, mówi Maryja, przez usta Mędrca pańskiego, a tak się mianuje dlatego, powiada jeden z pisarzy kościelnych, że miłość Jej ku nam czyni dusze nasze nadobne w oczach Boga, i że z tejże miłości przyjęła nas za dzieci Swe z przywiązaniem najlepszej matki. I jakaż matka w świecie całym, o! najdroższa Pani nasza, woła święty Bonawentura, jaka matka tyle miłuje rodzone swe dzieci i tak o ich dobro się troszczy, jak Ty nas miłujesz i troszczysz się o nasze dusze? Wszak ty bez żadnego porównania więcej nas kochasz, i większymi obdarzasz dobrodziejstwami, jak matka rodzona.

O! jak szczęśliwi są, których osłania opieka tyle miłującej i tak potężnej matki! Prorok Dawid, chociaż za jego czasów jeszcze Maryja nie żyła, prosił Boga o zbawienie, zowiąc się sługą Maryi, i w te słowa się modlił: Zbaw Syna służebnicy Twojej. A o jakiejże to służebnicy mówił on, pyta święty Augustyn, jeśli nie o tej która powiedziała: Oto ja służebnica pańska. I któżby, powiada Belarmin, śmiał wyrwać z łona Maryi dzieci uciekające się do Niej przed napaścią wroga? Jak bezpieczni jesteśmy pod skrzydłami takiej matki! Jakaż pokusa, jakie wysilenie piekła, jakież utrapienie, jaka namiętność chociaż najgwałtowniejsza, mogłyby przemóc nas, jeśli ufność naszą i obronę zakładać będziemy w opiece Matki Boga i naszej Matki. Powiadają że samica wielorybia gdy widzi grożące niebezpieczeństwo jej dzieciom podczas burzy, albo gdy nadpływają rybacy, roztwiera paszczę i chowa je wewnątrz łona. Otóż właśnie to czyni Maryja, powiada Nowarinus. Gdy ta Matka wszystkich wiernych widzi dzieci swoje wystawione na zbyt wielkie niebezpieczeństwa z powodu gwałtowności pokus, cóż czyni? Skrywa je miłościwie jakby wewnątrz własnego łona, osłania i nie wypuszcza z pod straży, aż je doprowadzi do bezpiecznego portu zbawienia.

O! Matko najmiłościwsza! o! Matko dobroci nieprzebranej! bądź na zawsze błogosławioną, i błogosławionym niech będzie Bóg, który Cię dał nam za Siatkę i za bezpieczną ucieczkę we wszystkich przygodach tego nędznego życia. Sama przenajświętsza Panna objawiła świętej Brygidzie, że jest tak jak matka, która widząc syna pod mieczem wrogów, wysila się jak tylko może aby go wyratować. „Tak czynię, rzekła, i tak zawsze czynić będę dla moich dzieci, chociażby to byli najwięksi grzesznicy, skoro wzywać będą mojego ratunku. Otóż środek do przezwyciężania piekła, i do przezwyciężania go niechybnie w każdej jego na nas napaści: nic innego nie trzeba jak tylko uciekać się wtedy do Tej, która jest i Bożą i naszą Matką, wołając i powtarzając: Pod Twoje obronę uciekamy się święta Boża Rodzicielko. Pod Twoje obronę uciekamy się święta Boża Rodzicielko. O! ileż to, ile Zwycięstw odnieśli wierni nad piekłem, tą krótką lecz potężną modlitwą walcząc! Tym to sposobem wielkiej świątobliwości służebnica Boża, siostra Marianna od krzyża benedyktynka, zwalczała zawsze szatanów.

Śmiało więc, śmiało, nie lękajcie się niczego dzieci Maryi, a wiedzieć nam trzeba, że przyjmuje Ona za dzieci wszystkich pragnących być niemi. Śmiało! Po cóż obawiać się zguby, gdy taka Matka broni nas i wspiera. Ktokolwiek tę miłościwą Matkę kocha i porucza się Jej opiece, niech powtórzy ze świętym Bonawenturą: Duszo moja! czego się lękasz? Ufaj, raduj się i wesel; sprawa twojego zbawienia przegraną być nie może, gdyż w końcu wyrok, jaki zapadnie, zależeć będzie od Jezusa, który jest bratem twoim, i od Maryi, która ci jest matką. Takąż myślą pocieszał się i uspokajał i święty Anzelm : O szczęśliwa ufności! wołał, o bezpieczna ucieczko ! Matka Boga jest i moją Matką. Z jakąż ufnością mogę mieć nadzieję, kiedy sprawę mojego zbawienia widzę w ręku tak miłościwego Brata i tak litościwej Matki! Słuchajmy więc głosu Matki naszej wzywającej, abyśmy się stali jakby małymi dziećmi, garnęli się do Niej i wzywali Jej we wszelkich potrzebach naszych: Ktokolwiek jest maluczkim, niech do Mnie przyjdzie. Dzieci bezustannie mają na ustach imię Matki; i w każdym niebezpieczeństwie jakie im zagraża, skoro się czego ulękną, wnet wołają: matko! Matko! — O! Maryjo przenajświętsza, najmiłościwsza Matko moja; tego właśnie domagasz się od nas; pragniesz, abyśmy jako dzieci Twoje, wzywali Cię na pomoc w każdym niebezpieczeństwie, gdyż chcesz ratować nas i zbawić, jak to czynisz zawsze, skoro dzieci Twoje uciekają się do Ciebie.

Przykład

Kroniki Towarzystwa Jezusowego prowincji Neapolitańskiej, opowiadają następujące zdarzenie o pewnym młodzianie ze znakomitego rodu Szkockiego, nazwiskiem Wilhelm Elfinston. Był on krewnym króla Jakóba. Zrodzony na łonie kacerstwa, podzielał jego błędy; lecz oświecony łaską Bożą zaczął je rozpoznawać; a przybywszy do Francji, dzięki naukom, które miewał dla niego jeden z ojców Jezuitów, także Szkot rodem, a szczególnie dzięki pośrednictwu przenajświętszej Panny, uznał w końcu prawdę, wyrzekł się kacerskich zasad i został katolikiem. Poczym udał się do Ezymu. Tam razu pewnego jeden z jego przyjaciół, widząc go bardzo zafrasowanym, spytał o powód tego. Młodzieniec odrzekł, że w nocy okazała mu się matka i tak przemówiła: „Jakiś ty szczęśliwy synu mój, żeś wszedł na łono prawdziwego Kościoła! Co do mnie, ponieważ na moje nieszczęście umarłam w kacerstwie, na wieki zgubioną jestem”. Od tej pory przymnożył on nabożeństwa do przenajświętszej Panny, którą obrał sobie za jedyną matkę; a wkrótce Maryja natchnęła go myślą zostania zakonnikiem i ślubem się do tego zobowiązał. Tymczasem zachorował i udał się do Neapolu, w nadziei że zmiana powietrza przywróci mu zdrowie; lecz spodobało się Panu Bogu, aby tam umarł, nie wprzód jednak, aż został zakonnikiem. Wkrótce bowiem po przybyciu do tego miasta, gdy lekarze uznali chorobę jego śmiertelną, po długich prośbach ze łzami zaniesionych, przyjęty został przez ojców Jezuitów do ich zakonu, a po przyjęciu Wiatyku, wykonał śluby wobec przenajświętszego Sakramentu, i zaliczony został do członków zgromadzenia. Dostąpiwszy tak pożądanej pociechy, rozczulał wszystkich żywością uczuć, z jakiemi dziękował Maryi, najdroższej Matce swojej, że go wyrwała z kacerstwa, przywiodła na łono prawdziwego Kościoła i w końcu zaprowadziła do domu Bożego, gdzie umierał otoczony zakonnikami braćmi swoimi. „O! co za szczęście, wołał, umierać w gronie tych aniołów!” A gdy go nakłaniano, aby się nie trudził mówieniem, odpowiedział: „Nie pora to teraz dla mnie wypoczynku, gdy śmierć się zbliża.” Przed samym zaś skonaniem rzekł do obecnych: „Czy widzicie Aniołów niebieskich, którzy mnie otaczają?” Poczym jeden z zakonników słysząc, iż coś po cichu szeptał, spytał go co mówił; odrzekł że rozmawiał z Aniołem Stróżem, który mu objawił, że bardzo niedługo zabawi w czyśćcu, i wkrótce wejdzie do nieba. I znowu zaczął słodką rozmowę toczyć z Maryją, a powtarzając: „Matko moja! matko moja!” jak dziecię usypiające na rękach matczynych, skonał spokojnie. Wkrótce potem pewien, świątobliwy zakonnik miał sobie objawionym, że już jest w niebie.

MODLITWA

O! Maryjo, przenajświętsza Matko moja! Jak się to dzieje, że mając matkę tak świętą, jam tak przewrotny ; że mając matkę tak rozgorzałą miłością Boga, jam tak skłonny do miłowania stworzeń; że mając matkę tak bogatą w zasługi, jam tak ubogi w cnoty? O! najdroższa matko moja! wprawdzie niegodzien już nazwy Twojego dziecięcia, straciłem do tego wszelkie prawo złem postępowaniem, za szczęśliwego się poczytam, jeśli mnie zaliczysz pomiędzy sługi Twoje; byłem z pomiędzy nich był ostatnim, oddam za to korony świata całego. Tak bez wątpienia, nic nie będzie brakowało do mojego szczęścia , jeśli mi tej łaski użyczysz; jednak nie odmawiaj mi i tej, żebym mógł nazwać Cię matką; nazwa ta pociesza mnie serdecznie i przypomina obowiązek miłowania Cię; nazwa ta pobudza mnie do wielkiej w Tobie ufności. Gdy wspomnienie grzechów moich i sprawiedliwości Bożej przeraża mnie, krzepi mnie na duchu i uspokaja myśl, żeś Ty matką moją. Dozwól przeto niech Cię nazwę Matką moją, Matką najdroższą, i pod tym imieniem chcę zawsze Cię wzywać. Po Bogu, Ty na tej dolinie płaczu, Ty bądź zawsze moją nadzieją, moją ucieczką, moją miłością. Obym z takim uczuciem w sercu umierał, polecając w ostatniej chwili duszę moją w błogosławione ręce

Twoje i mówiąc: Matko moja Maryjo! Maryjo moja matko! nie opuszczaj mnie, zlituj się nade mną. Amen.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s