27 lutego, Św. Fausta, panna i męcz. – Żywoty Świętych, Na Każdy Dzień Przez Cały Rok, Ks. Piotr Skarga

ŻYWOT I MĘCZEŃSTWO Ś. FAUSTY PANNY I EWELAZEGO Z MAKSYMINEM pisany od Symeona Metafrasta. — Żyli około roku Pańskiego 300.

Za Maksymjana cesarza w Cyzyku mieście była Fausta panienka, lat trzynaście mająca, wychowana w wierze ś. a prędko osierocona śmiercią rodziców swoich, służyła pilnie Panu Bogu w postach, modlitwach i rozmyślaniu rzeczy Boskich, które z Pisma ś. wiedziała. O której dowiedziawszy się Maksymjan, posłał do Cyzyku Ewelazego z tym poruczeniem, aby ją znalazłszy, ofiarę bogom czynić jej, a jeśliby nie chciała, aby ją utopić kazał. Przyjechał Ewelazjus, i ujrzawszy ją, iż bardzo młoda, zdała mu się rzecz łacna namówić albo ustraszyć panienkę oną. Lecz po mowie obaczył stary rozum w niej, i rzecze, aby czyniła ofiary bogom. A ona odpowie: Jakim bogom — czy tym ślepym i głuchym, dziełu ludzkiemu? Mam ja Ojca i Oblubieńca mego Jezusa w niebie — odstąpić Go i tego dziedzictwa, które mi nagotował, nie mogę. Rzecze sędzia: Źle zginiesz, jeśli tego nie uczynisz. Odpowie: Nie rozumiej tego o moich leciech młodych, abych miała być tak głupia, a twoich się pogróżek zlęknąć. Tedy ją na pośmiewisko pierwej ogolić kazał, a potem ją z jego rozkazania zawieszoną na drewnie mocno sieczono i bito. To gdy czyniono, piorun z nieba uderzył i wielu ludzi pobił, a Ewelazjus się bardzo przeląkł i przestać onego bicia kazał. A przyzwawszy ją, rzecze: Powiedz  mi dziewko, coś zacz jest? — widzę, iż wielkie rzeczy czarnoksięskie czynisz. A ona rzekła: Słuchaj Ewelazy, uczyń słup na tę miarę, jako mię widzisz, a na nim każ zawiesić wszystkie naczynia do mąk rozmaitych; każże on słup bić i siekać, jeśli on słup rzecze: boli mię, przestań — tedy i ja, gdy mię wszystkiemi mękami o tę moją wiarę i Pana mego męczyć będziesz, rzekę: boli mię, przestań. Stateczne ja serce mam ku Bogu, czyń co chcesz. Tedy ją kazał gwoźdźmi do drzewa przybić i żelaznemi naczyniami targać. Czynili to oni słudzy, ale się zmordowawszy, próżno robili, bo panna śpiewała sobie jakoby nic nie czując. A onym i żelaza i piłki tępe zostawały, gdy przez sześć godzin ono morderstwo czynili. Aż do sędziego bieżeli, mówiąc: próżna praca nasza, ręce ustały, i żelaza i ogienieśmy już pod nią kładli, a ona śpiewa: Gdy pójdę przez ogień, płomień mnie nie spali.

Gdy to usłyszy sędzia, trwożyć z sobą pocznie i rzecze jej: Dziewko, przywiodłaś mię do dziwnych rzeczy, jakichem jak żyw, mając już ośmdziesiąt lat, nie widział. Na Boga, w którego wierzysz, poprzysięgam cię, powiedz mi prawdę, co masz, czyją to mocą takie męki wytrwasz? A ona rzecze: Posłuchaj, panie mój. Że to wszystko mocą Bożą ja mam, to wnet obaczysz, bo ty mnie towarzyszem w wierze mej zostaniesz. Bóg wieczny nieśmiertelny w nas, którzy mu służym, dziwną moc swoją pokazuje. Przeto iż się bałwanami waszemi brzydzim, a djabłami hańbim, żyjem cnotliwie, świeckich rzeczy nie pragniem, onych niebieskich a wiecznych czekamy i patrzym; w dziewictwie się i w czystości kochamy, męki i śmierci tej doczesnej za nic sobie nie mamy, chowając rozkazanie Jego. I wiemy zapewne, iż niemasz innego Boga nad tego, który zstąpił na ziemię w żywot czystej dziewicy, tak jako On sam wie, i dobrowolnie za nas umarł, zmartwychwstał i króluje w niebie, a przyjść ma sądzić żywych i umarłych, i przyjdzie widomie płacić każdemu wedle wysługi jego. A my Jego naśladując dla onego żywota, który nam obiecał, i uchodząc potępienia, którem przestępców swego rozkazania karać będzie, nie żałujem się na męki żadne i na śmierć, a wszystko to nam w słodkość się wielką obraca. Wszak tu żywota tego nie długo, a tam żyć bez końca.

Ewelazjus gdy to usłyszał, poznał moc Bożą nieprzekonaną, i z Ducha Ś. skruszony, żałować tego, co czynił nad niewinną, począł, i myślał o swem zbawieniu i nawróceniu myśli swej do Boga. Tedy Świętą puścić kazał. A jeden sługa jego prędko do cesarza bieżał z tą nowiną: iż Ewelazjus ciebie zdradza, cesarzu, a chce zostać chrześcijaninem. A on prędko do Cyzyku wyśle Maksymina, człowieka okrutnego nad wszystkie sługi swe, poprzysięgając go na bogów, aby był wiernym a złe karał. Tedy pojmać i przywieść przed siebie kazał Ewelazego, mówiąc mu: Zły człowiecze, czemuś opuścił a wzgardził bogami naszymi, a głupim tym chrześcijanom uwierzył? Odpowie mu: Słuchaj jedno tej Fausty, zaprawdę i ty sam prawdę poznasz i Boga prawego, a błogo tobie będzie. Tedy on gniewliwy a srogi Maksymin wnet go zawiesiwszy, srodze bić kazał. A Ewelazy wołał: Panie Jezu Chryste, wspomogłeś Faustę w mękach jej, którem ja jej zadawał z niewiadomości, wspomóż i mnie, bo ja sługą Twoim być chcę, a Ciebie pragnę, bom widział wielkie cuda Twoje. Tedy go on Maksymin ogniem, ku temu wielkiemi świecami palić kazał, a on na ś. Faustę wołał, aby zań P. Boga prosiła. Przyzwie sędzia on okrutny ś. Faustę i rzecze: Czemuś uczciwego starca i kapłana naszego zwiodła, i uczyniłaś go chrześcijaninem? A ona odpowie: I ciebie tak zwiodę, abyś z nami temuż się jedynemu i prawdziwemu Bogu kłaniał. A on rzecze: Nie będę tak głupi jako on. I kazał ją związać i golenie jej gwoździami przebijać. A Święta tego nic nie czuła.

Tedy zezwał roty swoje żołnierskie, pytając: wiedziałliby który o jakiej męce większej? Jeden rzekł: Daj ją lwom i bestjom. I rzucono ją lwicy jadowitej, ale się jej dotknąć nie chciała. Kazał ją potem nagą wlec za nogi po ziemi, tedy wołała ś. Fausta na Pana Boga swego: pokryj Panie nagość moją. I był wnet około niej jakoby obłok. Drugi potem radził, aby kowala przyzwano, i kazał jej dwoma gwoździami głowę przebić, i oczy, czoło, piersi i kolana. A ona P. Boga za Maksymina starostę prosiła, mówiąc: Panie, daj mu poznać prawdę Twoją, aby Ciebie Boga prawego z nami pospołu chwalił. Gdy jej i one gwoździe nie przemogły, a krew srodze płynęła, kazał ją w kocioł wielki wespolek z Ewelazjuszem włożyć i wielkim ogniem podniecać, a Święci stali w kotle jako na pięknej łące, śpiewając a Boga chwaląc. A ogień pod nimi zgasł.

Tu już ono okrutne Maksyminowe serce się skruszyło, widząc wiarę ich i wielką cierpliwość. I krzyknął wielkim głosem: Boże tych ludzi, przyjmij mię z nimi trzeciego. Tedy w okamgnieniu ujrzał Pana naszego Jezusa Chrystusa z wielkiem wojskiem aniołów. Dopiero wołać więcej począł: Panie, uczyń mię takim, jako ci dwaj słudzy Twoi, a nie pamiętaj na złości moje. I porwawszy się, do ognia bieżał. A inne pogaństwo i słudzy jego to widząc, wołać nań poczęli: Zdrajca cesarski, zdrajca — każcie go w tenże ogień wrzucić. A on znak krzyża ś. na siebie włożył, mówiąc: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, jam też z wami, — i wskoczył w on kocioł. A ś. Fausta z onych dwóch lwów takie baranki widząc, wielbiła imię niezwyciężonego Boga, tego, który na złości ludzkie nie pamięta, a wszystkim pokutującym wrota swego miłosierdzia otwarza. I prosiła, aby już tak dusze swoje Temu oddali, w którego uwierzyli. I wszyscy trzej tejże godziny skonali, a święte dusze swoje, jako on łotr na krzyżu Pańskim, ci dwaj oddali, wespołek ze swoją nauczycielką, która ich w mękach swoich urodziła, mordercom swoim dobrze czyniąc. Na cześć niezwyciężonemu Bogu i Panu naszemu Jezusowi, któremu z Ojcem i z Duchem Ś. równa cześć na wieki. Amen.

Obrok duchowny

Napisał Kasjanns o jednym starcu w Aleksandrji, gdy go pogaństwo obskoczyło i szarpało, łając mu sprośnie i pytając go, coby za cuda czynił Bóg jego, Chrystus? Odpowiedział: Te, na które patrzycie, iż ja krzywdę od was taką niewinnie cierpiąc, o to się nie gniewam, ani wam źle życzyć, ale raczej dobrze czynić chcę; i jeszcze jeśli mi co gorszego uczynić chcecie i możecie, gotowym na cierpienie będę, a przedsię Boga za wasze dobro prosić i miłować was z serca nie zaniecham. Oni to usłyszawszy, poszli precz od niego.

Wielki zaprawdę cud takiej cierpliwości Świętych, który się na tej świętej Fauście pokazał. Większem mi się zda, niźli kiedy w ogniu zgorzeć nie mogła, gdy jej krzywda tak wielka w żądaniu pomsty na nich od Boga, nie spaliła, iż swym prześladownikom i krwi rozlewcom tak dobrze uczyniła modlitwą swoją świętą. W czem iż jej Bóg poszczęścił, rozumiej, iż patrzał na gorącą miłość jej i uprzejmość ku bliźniemu, której woda takiej krzywdy

zagasić nie mogła, jako Pismo mówi: Wielkie wody zagasić miłości, i rzeki jej zalać nie mogą. Tak i Szczepan ś. Pawła, swego mordercę pozyskał. Dzielna rzecz jest i ważna przed Bogiem, miłość ku zbawieniu ludzkiemu, z którego Pan Bóg uwielbiony zostaje i cześć się Jego święta wynosi.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s