28 lutego, Św. Maryna – Żywoty Świętych, Na Każdy Dzień Przez Cały Rok, Ks. Piotr Skarga

Żywot Ś. Maryny i Ojca Jej Eugenjusza pisany od Metafrasta. — Żyć mógł około roku Pańskiego 480.

big_1363132494maryna_mniszkaBył jeden mąż w Bitynji, na imię Eugenjusz. Ten mając uczciwą a bogobojną żonę, miał z nią córkę jedną, na imię Marynę. Umarła mu prędko żona, a ojciec panienkę w bojaźni Bożej wychował. A gdy dorosła, rzekł jej ojciec: Najmilejsza córko, wszystko moje dobro tobie daję, ja myśleć chcę o zbawieniu duszy mojej, a do klasztoru na pokutę pójdę. Gdy to od ojca panienka ona usłyszała, rzekła: Najmilszy panie ojcze, sam siebie zbawić, a mnie zgubić chcesz? Sobie niebo obierasz, a mnie ziemię zostawujesz? Pozyskaj też Panu Bogu duszę moją, wszakeś ojciec ciała, bądź też ojcem i pasterzem duszy mojej. Pomnij, co Pan mówi w ewangelji: Pasterz dobry zdrowie swoje kładzie za owce swoje, — a wszak kto czyją duszę Panu Bogu pozyska, pokryje grzechy swoje. A to mówiąc, hojne łzy wylewała, płacząc. Gdy to usłyszy ojciec, wielce się z rozumu jej i miłości ku zbawieniu swemu uweselił. Tedy jej rzecze: Miła córko, cóż mam czynić? — brać cię z sobą nie mogę, tyś jest płci żeńskiej, a ja do klasztoru między mężczyzn pójdę; tam być ty nie możesz, gdzie ja będę, bo czart ustawicznie z dobrymi walczy, mogłoby się co stać złego. A ona rzecze ojcu: Nie takbych ja chciała z tobą iść do klasztoru, jako ty mniemasz, alebych się ogoliła po męsku i ubrała w szaty takie, iżby o mnie nikt nie wiedział, jeślim białogłowa. Słysząc to Eugenjusz, co córka mówi, jeszcze się więcej uraduje. I na tem przestawszy, wszystko dobro swoje, i to co miał córce zostawić jako jedynej dziedziczce, sierotom, wdowom i ubogim rozdał. I ogoliwszy córkę swoją, i w męskie szaty oblókłszy ją, nazwał ją Marynus. I już opuszczając świat, a w drogę idąc, upominał ją pilnie: Patrz córko, abyś się dobrze zachowała, bo będziesz w środku ognia; wiesz, iż nigdy do klasztoru niewiasty nie wchodzą, zachowujże się niepokalaną oblubienicą Panu swojemu, iż gdy to wypełnim, cośmy Panu Bogu obiecali, odniesiem, dali Bóg, niebieskie ono królestwo. I poruczywszy się Panu Bogu, wstąpił z oną córką swoją albo młodzieńcem do klasztoru. Po chwili pobaczy ojciec, iż ona panienka, jego córka, bardzo się dobrze zachowuje w każdej cnocie, a zwłaszcza w posłuszeństwie i pokorze i w umartwieniu ciała swego; chwalił tedy Pana Boga, i zakonników z starszym ich baczył z tego pocieszonych. A gdy już kilka lat przemieszkała między zakonnikami, a nic nie zarastała, ani głosu nie zmieniła, rozumieli niektórzy aby była rzezańcem. A drudzy mówili, iż to tak z wielkich postów i niewczasów głos zostrzał, bo aż trzeciego dnia jada. Potem ojciec jej w onym zakonie statecznie trwając w służbie Bożej, umarł.

A ona tem więcej w cnotach wielkich i w ciała swojego umartwieniu, i w posłuszeństwie a pokorze rosła, tak iż też moc miała od P. Boga na czartów. Bo gdy opętanych wodzono do niej, modlitwą a rąk swoich kładzeniem leczyła ich a djabłów wyganiała. W klasztorze onym było braci czterdzieści osób, ludzi mądrością i wszelaką cnotą przybranych, a co miesiąc czterech ich chodziło po dochody klasztorne do innego imienia, które ten klasztor miał opodal, kilka dni drogi, opatrując też gospodarstwo ku żywności braci. W pół drogi był gościniec, w którym zawżdy bracia na noc odpoczywali, mając tam życzliwego sobie gospodarza, który ich ochotnie przyjmował i osobliwie opatrywał. Święta ona Maryna, trwając w onym niebieskim żywocie, oburzyła na siebie czarta zazdrościwego, który widząc jej święte dziwne postępki w miłości Bożej, chciał ją swem potwarstwem do jakiej niecierpliwości przywieść i na sławie ją zelżyć.

Jednego dnia starszy klasztoru onego przyzwał Marynę i rzecze: Widzę bracie, iż żywot twój we wszystkiem jest doskonały, a zwłaszcza w posłuszeństwie; chciejże jechać do imienia, a posłuż klasztorowi, bo braci niemiło, iż na tę pracę nie jedziesz. A tem się więcej przysłużysz P. Bogu, bo i Pan nasz nie wstydził się służyć uczniom swoim. Tedy się ona porzuci u nóg jego, mówiąc: Błogosław mi Ojcze, a ja wszystko uczynię, co każesz. I wyszedł z drugimi trzema braćmi, i byli na noc w onej zwyczajnej gospodzie.

Trafiło się, iż córkę gospodarską, którą on jedyną miał, żołnierz jeden, w tejże gospodzie nocując, ku swej woli namówił i tak ją nauczył, gdy się brzemię pokazało, aby Marynusa onego pomówiła. Za czasem dowie się ojciec, iż panna w sromocie chodzi. Zafrasowany, pyta jej: z kim to masz? Ona zgoła powie: Mnich on winien, Marynus. Tedy z gniewem gospodarz pobieżał do klasztoru, oną swoją żałość starszemu opowiedzieć. I przyszedłszy, począł pierwej na wszystkich mnichów narzekać: bodajbych was był nigdy nie znał, to mi za moje dobrodziejstwa oddajecie! Gdzie jest taki a taki? Aż gdy go starszy spyta: Co się stało, czemu się frasujesz? Rzecze: Jedną córkę mam, z którejem się pociechy wszystkiej w mojej starości spodziewał. Patrz, co uczynił ten Marynus, który się zowie chrześcijaninem — brzemię z niego nosi na moją niewymowną żałość. Zdumiał się bardzo starszy onego klasztoru i rzecze: A co mam czynić innego — wyrzucę go z klasztoru. I przyzowie Marynusa i rzecze: Takili to twój żywot i zakonne życie? Będąc w onej gospodzie, córkęś gospodarską zwiódł; ojciec tu jej przychodził i nas wszystkich o ciebie samego zhańbił, — sobie potępienie, a nam wielkąś niesławę uczynił. Marynus to usłyszawszy, padł na twarz swoją u nóg jego i rzecze: Dla Boga proszę, odpuść mi grzesznikowi, Ojcze, zgrzeszyłem jako człowiek. I rozgniewawszy się starszy, z klasztoru go wyrzucił. On nie chciał przedsię odchodzić daleko, ale leżał przed sienią albo u wrót tak na wietrze i na zimnie przez długi czas. Gdy go kto spytał: czemu to cierpisz? — każdemu odpowiedział: iżem zgrzeszył, przeto jestem wyrzucon.

A gdy czas porodzenia przyszedł córce onego gospodarza, powiła synaczka, którego ojciec dziewki onej wziąwszy, niósł do klasztoru i porzucił przed Marynusem, którego przed klasztorem widział, i odszedł. A Marynus wziąwszy dzieciątko, płacząc mówił: Ach mnie nędznemu a grzesznemu, to złość moja i grzech mój zasłużył, a więc i to dzieciątko ma dla mnie umrzeć? I chował ono dziecię, żebrząc na nie mleka u pastuchów, i nietylko wstydu wielkiego, ale i wielkich niewczasów użył z dziecięciem onem. Po trzech latach bracia onego klasztoru wszyscy, pożałowawszy się nad onym Marynusem, szli w kupie do starszego, prosząc go i mówiąc: Wielebny Ojcze, dosyć się już Marynus ukarał, prosim cię, przyjmij go nazad do klasztoru, wszak już wszystkim jawny grzech jego i pokuta jego. Starszy się wzbraniał, aż nakoniec, gdy mu wszyscy rzekli te słowa: a jako w modlitwie mówić możem do Boga: odpuść nam grzechy nasze, a bratu odpuścić nie chcemy? — oto już trzy lata na wietrze i zimnie siedzi przed wrotami — tedy przyzwolił starszy, mówiąc: Acz wprawdzie przez ten grzech swój godnym nie jest, aby tu między nas wszedł, wszakże dla tej miłości, którą ku niemu macie, przyjmę go. I wezwawszy go, powiedział: Nie godzieneś, bracie, na twoje pierwsze miejsce wstąpić, przez grzech, któryś popełnił, ale na przyczynę braci przyjmuję cię za najmniejszego do zakonu. A Marynus płacząc, rzecze starszemu: I to mam sobie za rzecz wielką, Ojcze wielebny, iżeś mi dopuścił wnijść w dom ten, abych wżdy godnym był służyć świętym moim ojcom.

Tedy go starszy obrócił na podlejsze domowe posługi, a on ochotnie wszystko czynił, i służył z bojaźnią i z nabożeństwem. A ono dziecię za nim biegało i wołało: tata, tata — gdy czego potrzebowało. Miał ku onym swoim ciężkościom i tę nie mniejszą, iż onego dziecięcia pilnował, i starać się o jego wychowanie musiał. Aż potem dorosło, dobrze w bojażni Bożej wychowane, i w mierności, iż też potem i zakonnikiem w onymże klasztorze zostało ono pacholę, pomnażając się w pokorze i posłuszeństwie, i w miłości u wszystkiej braci.

Potem czas przyszedł, iż P. Bóg doznawszy Marynowej albo raczej Maryny onej panny wiary i cierpliwości, przyzwać ją do siebie do wiecznych przybytków miał. I skonała bez wiadomości wszystkich, bo gdy jej było przez kilka dni nie widać, ani u posług, ani u śpiewania w kościele, pytał się starszy: gdzie jest Marynus? — jużem go trzy dni nie widział, wszak on zawżdy do rzeczy zakonnych pierwszy; idźcie do celi jego, podobno chory jest. I znaleźli go umarłego, a pacholę ono nad nim płaczące. Powiedzą starszemu, iż już dokonał żywota. Zadziwił się, mówiąc: Jako tak milczkiem skonał, a jaką zda liczbę nędznik z grzechów swoich Panu Bogu?

Gdy tedy przyszli bracia, aby go złożyli i obmyli, obaczą iż płeć żeńska. A krzyknęli przelęknieni: Panie zmiłuj się, i wołali długo z bojaźni. Aż starszy przybieży: co się dzieje? Powiedzą: Marynus brat nasz niewiastą jest na płci. On gdy rzecz tak niespodzianą obaczy, upadł na ziemię do nóg onej świętej panny, wołając: Odpuść mi Panie Jezu Chryste, iżem niewiadomie zgrzeszył przeciw świętej oblubienicy Twojej. Tu mi umrzeć, nie pójdę stąd, aż ten sobie grzech przejednam. Błogosławiona dziewico Boża, odpuść mi a módl się za grzech mój. Długo płacząc, miał potem od Pana Boga pociechę, ponieważ niewiadomie zgrzeszył. Tedy posłał sobie prędko po onego gospodarza. Gdy przyjechał, powiedzą, iż Marynus brat nasz umarł. Rzecze: Odpuść Boże grzech jego, którym zelżył córkę moją. A starszy mu rzecze: Pokutuj bracie, i ze mną pokutuj! Zgrzeszyłeś przed Panem Bogiem, i mnieś zwiódł, iżem dla ciebie zgrzeszył. Marynus w szatach męskich chodził, ale sam w rzeczy samej niewieściej pici był; pójdź, a sam doznaj. Gdy obaczy, wielce też płakał, na taki cud patrząc. A córkę jego czart męczyć począł, iż dopiero prawdę wyznać musiała. A bieżąc do grobu ś. Maryny, i grzech swój wyznawając, zleczona była. Wszyscy tedy, kładąc ono ciało na pierwszem i na uczciwszem miejscu, chwalili Pana Boga, cuda czyniącego, z tej łaski, której użyczył tej pannie, iż jej dał cierpliwość wielką i milczenie dla otrzymania wiecznego dobra. My też naśladujmy jej stateczność i cierpliwość, abyśmj znaleźli miłosierdzie i łaskę, tu i na wieki, od Pana naszego Jezusa Chrystusa, którego sława i moc z Ojcem i z Duchem Świętym na wieki wieków. Amen.

Obrok duchowny.

Przypatrz się, proszę, jako ta błogosławiona Maryna, mogąc wnetże swoją niewinność pokazać, zaniechała sławy i krzywdy swej tak wielkiej, dopuszczając tak złe o sobie rozumienie. Kłamstwa się jednak wiarowała, bo nie mówi: iżem to uczynił — ale mówi: zgrzeszyłem jako człowiek, to jest w innych grzechach moich. Rozumiej, jako się w tem kochała, iż u ludzi jako grzesznica wzgardzoną była, chcąc obraz Chrystusa, który między łotrów policzony był, na sobie nosić; w czem też jest jedno chrześcijańskie błogosławieństwo, o którem Pan mówi: Błogosławieniście, gdy źle wam mówić ludzie, i prześladować was, i kłamstwo na was i wszystko złe kłaść będą dla mnie. Kto w niewinności cierpi, dla Chrystusa cierpi, i kto Go w noszeniu potwarzy i wzgardy u ludzi naśladuje. Przetoż Święci takiego krzyża nie radzi z siebie składali, ale się raczej z niego jako z jednej barwy Króla swego chlubili, a tęskno im było, gdy czego nie cierpieli. Przetoż i Przeczystsza Matka Boża, gdy Ją mąż poślubiony, Józef, źle o Jej świętem brzemieniu rozumiejąc, opuścić chciał, nie sprawowała się ani obmawiała, ale objawienie niewinności swej, które się potem za Jej cierpliwością przez anioła stało, Panu Bogu swemu polecała.

A my co rzeczem, którzy się o słówko przykre, chociaże prawdziwe, gniewem zapalamy? A w potwarzy jaką niecierpliwość pokazujem? Cząstkę tę nędzną i rozumienie o nas ludzkie tak miłujemy, jakoby na tem zbawienie polegało. A ono mówi Pismo: Nie kto ludziom, ale kto się Bogu podoba, ten chwalebny jest. Bogu, a nie ludziom czyste swe serce chowajmy, a onej tylko sławy pragnijmy, której na dzień sądny słudzy Boży dostąpią przed Bogiem i aniołami Jego. Onej się tylko niesławy bójmy, gdy świat wszystek złości i grzechy nasze najtajemniejsze widzieć będzie. O jaki tam wstyd będzie i posromocenie niepokajanego serca! Jeśli tu jednego grzechu swego tajemnego spowiadać się przed kapłanem wstydzisz, i idąc do spowiedzi, drżysz, a cóż w onej świata i stworzenia wszystkiego wiadomości będzie?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s