1 marca, Adam i Ewa – Żywoty Świętych, Na Każdy Dzień Przez Cały Rok, Ks. Piotr Skarga

Lucas_Cranach_d.Ä._-_Adam_und_Eva_(Muzeum_Narodowe,_Warszawie)ŻYWOT PIERWSZYCH RODZICÓW NASZYCH ADAMA I EWY I HISTORJA O STWORZENIU ŚWIATA.

Iż miesiąca tego, który marzec zowiem, świat (jako mieni wielu Doktorów) i z nim pierwsi rodzice nasi Adam i Ewa, stworzony, i ku temu tegoż miesiąca wcielony jest Syn Boży w żywot Przenajświętszej Bogarodzicy, i na krzyżu rozpięty o tymże czasie zagubiony świat odkupił, położę tu żywot Adama i Ewy, z powieścią o stworzeniu świata, za czem na swych miejscach i inne żywoty Świętych, w Biblji opisanych, wyłożę, bo z nich jest większe niźli z innych zbudowanie, przykłady i pobudki do dobrego, jako ze słów Ducha Świętego, aby i do Biblji tych, którzy nie rozumieją, albo którym bezpieczne jej czytanie nie jest, tęskno nie było. Bo nie wszystko zdrowe jest gołego a nierozumianego Pisma czytanie. Ma wielką w sobie trudność, ma kości, któremi prosty udławić się, hardy zabić się, i głębokość, w której pyszny rozum utopić się może, co na dzisiejszych heretykach widzim, iż z Biblji źle rozumianej wszystkie swe błędy i bluźnierstwa brać chcą. Przeto Kościół Boży jako matka opatrzna i zdrowie dzieci swych obmyślająca, nie każdemu radzi gołe Pismo święte czytać — nie z której zazdrości, ani z wątpienia o prawdzie nauki swej, ale z miłości ku dzieciom, aby się twardym chlebem bez jej łamania i zeżwania nie podławiły. I w Starym Zakonie, pisze Hieronim ś., czytania ksiąg Rodzajów, i pienia Salomonowego, i Proroków nie każdemu dopuszczano. I w Nowym Zakonie Chrystus, w osobie onego samarytanina, dwa one srebrne na potrzebę chorego, któremi się dwa Testamenty Pisma ś. starego i nowego rozumieją, nie choremu samemu, ale gospodarzowi i lekarzowi jego w ręce podał, bo chory mając pieniądze, chuciby swej skażonej do szkodliwych napojów i potraw, a nie zdrowiu dogadzał. Tak tedy tę historję poczynam.

Nie było Panu Bogu po tem stworzonem niebie, ani po aniołach, ani po tem wszystkiem, co jest, i co się rusza, i co rośnie, i co żyje, i rozum ma na niebie i na ziemi, bo On bez tego, w trzech personach Ojciec, Syn i Duch Ś., był przed wiekami bez wszelkiego stworzenia sam w sobie sławny, wielki, nic nie potrzebujący. Ale dobroć Jego, iż jest z natury użyczająca się, jako istność Bóstwa swego na Syna rodzeniem i przez Syna na Ducha Ś. tchnieniem, bez początku i przedwiecznie wylać wewnątrz raczył, tak też i zwierzchnie w rzeczach poczętych i stworzonych użyczliwym się być pokazał, szczęścia swego i doskonalstwa stworzeniu udzielając, aby — nie bywszy — było, trwało, ruszało się i żyło, a każde cząstkę jakąkolwiek i odrobinę szczęścia Boskiego wedle natury, potrzeby i pojęcia swego miało, żeby w stworzeniu Stworzyciel pokazał swoją niezmierną moc, niewybadaną mądrość, niewyczerpaną dobrotliwość. Przetoż za mocą Jego, z niczegoż, bez naczynia, bez materji, bez pomocy i roboty budowniczej stanął ten świat, dziwne dzieło i pałac wszystkiego co jest, niebo i ziemia. Na niebie nie jedno niebo, ale nam wiele ich tam jeszcze niewidomych, okrom tego na które patrzymy, uczynił, większych, piękniejszych i szerszych, gdzie stworzył i osadził aniołów i duchów onych, wojska, mocy swe niezliczone, hufce na dziewięć chórów rozdzielone, uszykowany poczet chwały swojej i sługi światłości swej. Których stworzywszy, dał im wolną wolę do służby swej, nie chcąc nic po nich poniewolnego, jeśliby rozumieli iż to z ich dobrem, Stwórcy się swemu kłaniać a Jemu samemu służyć, aby w tem darowania wiecznej chwały i dobra nieodmiennego w niebieskich rozkoszach, za takie wolności onej swej przy łasce Bożej użycie, oczekiwali.

Tedy jedni aniołowie, którym był głową Lucyfer, w pychę się udali, na samych siebie i dary dane patrząc, a do Stwórcy swego, Boga, od którego je wzięli, onych nie obracając, źle użyli wolności swej, chcieli być Bogu równi, pokory żadnej Jemu i pokłonu nie oddając. Zaczem wzięli karanie swe, strąceni do ciemności piekielnych, w wiecznej nędzy, chwałę wieczną utraciwszy, zostali, i tak na woli swej zatwardziali, iż na wieki wieków obrócić jej ku Panu Bogu i Jego miłować nie mogą. A drudzy, mędrsi, grzechowi się onemu i pokusie sprzeciwili, z nimi prawie walcząc, i przy pokorze a powinności swej ku Stwórcy swemu zostając, za co odnieśli wieczne ono i nieodmienne szczęście i widzenie oblicza Bożego, i tak są na woli i myśli swej utwierdzeni, iż nigdy już zgrzeszyć ani utracić szczęścia swego nie mogą. Potem chcąc Pan Bóg inne także anielskie, nieśmiertelne i rozumne stworzenie, to jest człowieka, na uczestnictwo chwały swej i ono szczęście, z którego źli aniołowie wypadli, uczynić, umyślił ducha anielskiego w ciele stworzyć, aby duch przedziwny a niewidomy do hardości, jako oni pierwsi, takiej przyczyny nie miał, a ziemią i ciałem obciążony, pokornym Stwórcy swemu zostawał. I postawił pierwej widomy ten świat dla człowieka, który miał być w ciele widomym, tworząc to cielesne stworzenie dla niego, aby je miał sobie ku doczesnemu mieszkaniu, pociesze, ochłodzie, ku potrzebie i ku uczciwej zabawie swojej. I postawił to widome niebo jako sklep wysoki, i rozciągnął je jako tablice albo księgi, aby w nie przyszły człowiek patrzał, a moc i piękność Boską na nich wyczytał, i do tak pięknego pałacu wzdychał. Rozciągnął je jako piękny kobierzec, haftowany drogiemi kamieniami i perłami, takiemi rozlicznej światłości gwiazdami i promieniami złotemi, aby wejrzenie i wzrok swój przyszły dzierżawca uweselał, a tam myśl swoją wszystką obracał. Dał i biegi rozmaite na słońce i gwiazdy, uczynił dzień na zabawy, a noc na ludzkie odpocznienie, rozkazując słońcu, miesiącowi i gwiazdom innym, aby ku posłudze przyszłego pana swego, człowieka, biegać nie omieszkały, a o drodze swej i czasach wiedziały.

Postawił i ziemię bez dna i fundamentów, na samem ją słowie swem i rozkazaniu zawiesiwszy; i spędziwszy z niej wody, morze uczynił a ziemię osuszył, rozkazując górnym morskim wodom, aby brzegów i grobel swych, z miękkiego i niskiego piasku usypanych, nie mijały, a tam gdzie kazał, łamały wełny swoje i nazad się wracały. I przybrał grubą ziemię trawą i ziołami, na użytki i lekarstwta ludzkie potrzebnemi, kwiatami rozkosznemi i wonnemi, rodzajnemi drzewami, wysokiemi gajami, wesołemi dąbrowami, pięknemi górami, kruszcami złotemi, srebrnemi, i innemi wdzięcznemi pagórkami, szerokiemi polami, zielonemi łąkami, strumyczkami, i rzekami małemi i wielkiemi, wiecznie płynącemi. I rozkazał ziołom i drzewom, aby nasienie na zachowanie i rodzaj swój wiecznie wypuszczały. Potem i wody okrasił i napełnił Stwórca wszystkiego, aby miały swych obywateli — i naczynił w nich wielorybów i ryb, rodzajów i smaków rozmaitych, i ku podziwieniu wielkich i małych. Dał też na morze różne wiatry na jazdę i płynienia ludzkie, drogę im na samych gwiazdach ukazując, a na wełnach i wzruszeniu, i pod obłoki podnoszeniu od wiatrów wód onych moc swoją Boską zjawiając. Powietrze też ozdobił rozmaitemi ptakami, z pierzem pięknem, z farbami, głosami i śpiewaniem rożnem, ku ochłodzie ludzkiej, dając im mięsa smaczne i dziwnie różnemi smakami, ku potrzebie i żywności człowieka.

Nakoniec dnia szóstego stworzył z ziemi bestje i nieme twarze, i to co się jedno rusza na ziemi, i naczynił zwierząt rozmaitych, domowych i leśnych, łaskawych i dzikich, każdemu dar jaki w mięsie, w mocy, w robocie, w skórze, w biegu dla człowieka zostawując. A iż temu co jedno stworzył na ziemi, w wodzie i w powietrzu, dać miał pana i głowę, uczynił inne panu mieszkanie jako zamek nad miastem, i postawił pałac osobny a pokój jego, to jest on rozkoszny raj, gdzie wszystko co stworzył, co najrozkoszniejszego i najlepszego, zebrał. Ziemię w nim uczynił wysoką, piękną, z pagórkami i czterema rzekami, i ziołami ją, kwiatami wonnemi i pięknemi, także i drzewami rozsadzonemi, z owocami przewybornemi, osadził. Puścił powietrze, nigdy się nie mieniące, jasnością zawżdy słoneczną wesołe, a jako w ustawicznej wiośnie ciepło dał bez upalenia, i wiatry letnie chłodzące, i wszystkie tam wszczepił i fundował rozkosze.

Nagotowawszy wszystko, a już jakoby członki i tułów postawiwszy, dopiero temu wszystkiemu o głowie radził, mówiąc: Dobre to wszystko, i bardzo dobre, ale głowy i pana niemasz. I rzekł Ojciec do Syna i Ducha ś., Trójca błogosławiona i jeden Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo nasze, zlećmy jemu panowanie na ryby morskie, i na ptactwo powietrzne, i na bestje ziemskie, i na wszystko, co się rusza na ziemi. I stworzył Pan Bóg człowieka, to jest parę ludzi, męża i niewiastę. Pierwej męża z ziemi, potem niewiastę z kości jego, czyniąc im ciało bestjom nieco podobne, ale duszę uczynił im na obraz i podobieństwo swoje, to jest dał im duszę nieśmiertelną, rozumną, sobą władnącą i sobie wolną, i do otrzymania chwały wiecznej sposobną, bo w tem człowiek Boży obraz na sobie z przyrodzenia włożony ma, iż nigdy umrzeć nie może, a zna złe i dobre z natury, wiedząc co przystoi, a co nie przystoi. A jako Bóg wolna rzecz jest, nic z musu nie czyni, tak tę wolność z przyrodzenia jako obraz swój dał człowiekowi, aby sprawy swe wolne miał i nic nie czynił, jeno z obierania i upodobania, — nie tak jako bestje, które ze skłonności natury czynią to rade nie rade, do czego ich wiedzie przyrodzenie. Uczynił go jako wielkim, wolnym królem (jako i aniołów z przodku), aby, znając Boga swego, z dobrej Mu woli swej a nie poniewolnie służył; i obiecując mu wieczną chwałę i widzenie twarzy swej, do tego sposobnym go uczynił. Nakoniec wspaniałość mu swego podobieństwa dał, aby był jako bóg ziemski, światem i tem co na nim jest, w wodzie i na powietrzu, i nad zwierzętami, i nad tem co żyje, władnący.

I tak stanął Adam, uczyniony w męskich dorosłych leciech, żadnego z ojca i matki rodzaju nie mając. A iż człowieka stworzył P. Bóg z natury towarzyskim, rozumiał iż miał bez towarzysza tęsknić, z którymby szczęścia swego społeczność miał (bo w dobrem mieniu i szczęściu największem nie wytrwałby człowiek, gdyby nie miał uczestnika dobra swego), przypuścił Pan Bóg sen na Adama i uczynił z kości jego niewiastę, którą, iż była z niego wzięta, duchem prorockim poznał gdy się ocucił, mówiąc: to jest kość z kości moich, zwana mężatką będzie, bo z męża wzięta jest. O, jako się tam już ona para ludzi Panu Bogu swemu pokłoniła, iż ich stworzyć tak raczył z wielkiemi a niewymownemi darami.

Trojakiemi P. Bóg człowieka przywilejami obdarzył: przyrodzonemi, darowanemi, i doczesnemi świeckiemi. Przyrodzone, których nigdy stracić nie mógł, te są, iż go na obraz swój i podobieństwo stworzył, duszę mu dając, jako się rzekło, nieśmiertelną, rozumną, wolnie sobą władającą, i nad bestjami panowanie. A darowane i niebieskie temu dane są przywileje, które się in gratia et iustitia odginali, to jest w łasce i sprawiedliwości pierworodnej zamykają. Łaska ta była, iż wdzięczny Bogu i Jemu miły jako syn jaki był, i wysłużyć sobie mógł  łacno niebieskie królestwo, do którego swego czasu przeniesion być miał. A sprawiedliwość pierworodna ta była, iż w sobie nie miał, coby mu do pełnienia woli Bożej i porządku rozumnego przeszkadzało, to jest, wola jego rozumowi się nie sprzeciwiała, ani ciało rozumnej woli żadnej wojny nie czyniło, do czego rozum drogę ukazał, wnet bez trudności wola zezwoliła; a co dusza chciała, to ciało i jego namiętności bez wymówki i trudności czyniły, a konkupiscencji, to jest nierządnej żądzy i cielesności, rozumowi się sprzeciwiającej, nie było. I tak w onej prostocie i prawości czynili wolę Bożą, tak łacno, jako gdy kto po wodzie płynie.

Dlategoż i ciało od złej żądzy wolne, dwa miało wielkie przywileje. Pierwszy, iż na nim nic szpetnego i niewstydliwego być nie mogło, bo we wszystkiem duchowi i rozumowi powolne było, zapalenia żadnego i chciwości przeciw woli rozumnej nie mając. I przetoż byli nadzy, a nic się nie wstydzili, bo nic nieprzystojnego i przeciw woli rozumnej żądać ciało nie mogło. A iż grzech jest odstąpieniem od rozumnej a dusznej woli, a za grzechem idzie wstyd i sromota, — gdzie grzechu nie było, a ciało się z rozumem zgadzało, tam też i wstyd być nie mógł.

Drugi przywilej miało ciało, iż za tą powolnością, którą duszy i rozumowi uczyniło, umierać nigdy nie mogło, ale dusza, oną prawością pierworodną obdarzona, ożywiać ciało na wieki mogła, zwłaszcza przy drzewie żywota, w raju posadzonem, mieszkając. Dał mu też Pan Bóg i trzecie dary doczesne, to jest pociechę w potomstwie, rodzenie niewiastom bez boleści, władzę nad wszystkiemi zwierzętami, żywności bez pracy, i rozkosz oną rajską, a uwiarowanie wszystkich kłopotów.

Takiemi przywilejami i darami opatrzywszy przodków naszych, prowadził ich P. Bóg do pałacu, dla nich osobliwie zbudowanego, to jest do raju, na zamek a królewskie mieszkanie. I ukazał im one dla nich nagotowane rozkosze rajskie, bo ziemia ta, na której jesteśmy teraz, jako stajnia albo jako obora dla bydła tylko uczyniona była, a ludzkiem mieszkaniem były górne one pałace rajskie, w które Pan rodziców naszych pierwszych wprowadził. I oddawszy im raj, a posesję naznaczywszy, przed zamkiem kazał bestjom i ptactwu wszystkiemu stanąć, i wyszedłszy z raju, oddał im je ku posłudze i niewoli, dając taki rozum i mądrość Adamowi, iż wiedział naturę wszystkich i dał im przezwiska wedle przyrodzenia każdego. Nakoniec, aby też sami o Panu swym wiedzieli, okrom prawa na ich sercach napisanego, dał im takie rozkazanie, żeby się z drzewa tego, które potem zwano wiadomości dobrego i złego, nie dotykali ani z owocu jego pożywali. I uczynił z nimi i potomkami ich zmowę: Zachowacieli się przy woli mojej, a to małe rozkazanie spełnicie, wszystkie te dary, któremim was opatrzył, wleję na potomstwo wasze na wieki, a potem wezmę was do siebie z ciałem i z duszą na niewidome one niebieskie rozkosze i królestwo, od którego źli aniołowie odpadli; a jeśli przestąpicie wolę moją, wy i potomkowie wasi śmiercią zarażeni będziecie, i łaskę i te dary moje oddalę od was, a karać was wiecznem potępieniem, jako i złych aniołów, będą.

Naznaczył im i zabawę dla próżnowania, nie jako robotę albo pracę, ale jako ochłodę. Rozumiem, iż podobno nie inną, jedno aby wolę świętą Jego czynili, chwaląc Go jako ziemscy aniołowie we dnie i w nocy, a żeby strzegli, aby miejsca onego nie utracili, ponieważ jeszcze upaść mogli.

Długoli się tak sprawowali i w onym raju byli, na to domysłu ludzkiego nie stanie. Po długimli, po krótkimli czasie przyszedł on przeklęty ojciec kłamstwa i początek grzechu, dusz rozbójca Lucyper, który swego szczęścia zachować nie chcąc, zazdrością i złością o ludzkie się pokusił, aby Bogu wzgardę, ludziom piekło zjednał, a sobie towarzystwa w mękach przymnożył. Nie mogąc wytrwać, iż człowiek, obłożony ciałem ziemskiem będąc, lepiej się sprawował niźli on bez ciała, zwieść go i od Boga oddalić zdradą swoją chciał. Wziąwszy na siebie osobę wężową, począł z niewiastą rozmawiać: Czemuż wam Bóg rozkazał pościć, a nie jeść z każdego drzewa to, co stworzone jest ku pożywieniu? A cóż to wasze za szczęście, gdy tak smacznej i pięknej rzeczy nie skosztujecie — wszak to jedna męka patrzeć, a nie pożywać. I tak złą pożądliwość przeciw woli Bożej miotać na nich począł. A niewiasta odpowie: Wolnoć nam z innych pożywać, ale z tego nie wolno, bo nam Bóg zakazał i śmiercią zagroził, mówiąc: umrzecie. O nieszczęsna niewiasto, czemu się z tym nieprzyjacielem w rzecz wdajesz? Jakoś zaraz nie poznała, iż to twój zdrajca, który cię śmie o to pytać, czemu Bóg to albo owo rozkazał — aza Jemu nie wolno rozkazać co chce? Aza się winien sprawować stworzeniu swemu Pan i Stworzyciel wszystkiego? Nie trzeba pytać, czemu co rozkazał, jedno pełnić to, co rozkazał. Djabelski to głos jest, gdy co Bóg mówi, pytać się: czemu to? A nietylko się w tem nie obaczyła, ale i w tem, iż do towarzysza starszego nie pobieżała, radząc się go o to, ale się sama w taką chytrą rozmowę wdała. W pokusie, której się kto starszemu nie zwierzy, prędko w niej zginie.

Gdy widział czart, iż mu się pierwszy stopień powiódł, że nie uciekła zaraz i do towarzysza nie pobieżała, skłonił się do drugiego, i niewstydliwą paszczęką matactwo Bogu i zazdrość zadał, mówiąc: Nie umrzecie, takci to Bóg wam wielkiego dobra zajrzy; byś wiedziała, jaką moc ma dziwną a niewidomą ten owoc, skoro go skosztujecie, wnetże się otworzą oczy wasze i będziecie jako bogowie, złe i dobre wiedzący. I uwierzyła czartu ona niewiasta — zraniona pychą jadu djabelskiego, chciała wiele umieć a bogiem zostać. O opłakana niewiasto, jako takim rzeczom niepodobnym wiarę dajesz, jako Stworzyciela i Dobrodzieja swego zapominasz? Czemu oczy swe na piękność jabłka, uszy na słuchanie węża, serce na wzgardę Boga twego obracasz? I śmiała rękę ściągnąć, i urwać i skusić jabłka i owocu onego. A nie mając na tem dosyć, jeszcze zarażona jadem czartowskim, i męża zaraziła namową swoją. Mąż towarzysza jedynego miłujący, nie chciał żony zasmucać, zezwolił na grzech jej i skusił owocu z ręki jej, i przestąpił prawo i rozkazanie Stworzyciela i Dobrodzieja swego, i sam siebie i nas potomków swych zgubił. Tedy wnetże ziściło się zarazem słowo Boże i pogróżka Jego na nich: umarli na duszy, tracąc łaskę Bożą, która jest duszą duszy naszej; bo jako ciało bez duszy martwe, tak dusza bez Boga i miłości a łaski Jego umarła jest, a nie żyje jedno na potępienie i śmierć wieczną. Ciała też ich śmierć zaraz zarażać poczęła, gdy się nagimi i nędznymi, i kłopotom i bojaźniom, które do śmierci prowadzą, podległymi uczuli.

Dary też one i przywileje, o których się wyżej mówiło, niektóre zgoła utracili, a przyrodzone grzechem onym osłabili i powątlili; bo z darowanych i z łaski danych, jako on co szedł do Jerycha z Jeruzalem, obłupieni są, a na przyrodzonych poranieni i napoły żywi zostali. Darowana była ona łaska i synowskie sposobienie, z której byli jako dzieci przed ojcem umiłowanymi i wdzięcznymi, iż cokolwiek poczęli, to im szło na wysługę żywota wiecznego i nieba. I chodzili bezpiecznie przed Bogiem w onem miłem a bliskiem towarzystwie Jego i bezpieczności duchownej. To iż stracili, tego znak był, iż się już przed Bogiem kryli, a na głos Jego drżeli i ukazać Mu się nie śmieli. Zatemże szło, iż wpadli w potępienie wieczne i niewolę djabła, którego posłuchali, i jego pychy i przestępstwa uczestnikami będąc, męki też jego i potępienia towarzyszami zostali. Darowana też była ona pierworodna sprawiedliwość i prawość, a porządek duszny z ciałem i żądzą cielesną, i z wolą rozumną, iż w nas nie było żadnej konkupiscencji, to jest złej a niepowolnej rozumowi żądzy (zaczem szła nieskazitelność i nieśmiertelność ciała), co iż zaraz stracili, a żądze rozumowi i duszy niepowolne w ciało wsiane już mieli, po tem było znać, iż się ciało ich i nieposłuszna żądza zapalać i sprzeciwiać rozumowi i woli ich poczęła, tak iż sami siebie wstydzić się musieli, i bieżawszy między drzewo, z liścia figowego zasłony sobie upletli. I tu umierać ciało ich, którego się wstydzili, i psować się w nierządnej chuci a do ziemi i prochu lecieć poczęło. I uczuli sprawiedliwe karanie i rebelję ciała, poddanego swego, bo jako oni Panu swemu posłuszeństwo złamali, tak też poddane ich ciało duszy i rozumnej woli posłuszeństwo wypowiedziało. Dusza chce do dobrego, a ciało i cielesność nie chce, i zgoła do każdej dobrej zbawiennej rzeczy wielką trudność czyni, iż po straconej tej pierworodnej sprawiedliwości dobrze czynić ludziom, jest jako przeciw wodzie płynąć.

Te tedy przywileje darowane a niebieskie zgoła, odeszły i odpadły od nich. Ale one przyrodzone, które idą za wzorem twarzy Bożej, na nas zostały, lecz bardzo osłabione; została nieśmiertelność duszy, ale w niełasce na piekło i wieczną śmierć, tak iż imienia żywota nie godna; został rozum, ale już ciemniejszy; została też i władza własnej woli, iż co chcemy, czynić możem, ale tak słaba i schorzała, iż do dobrego bardzo leniwa i niepotężna, a do złego bardzo skłonna, a do wysługi łaski Bożej i zjednania ojczyzny onej niebieskiej nic bez osobliwej łaski i pomocy Boskiej nie może. Zostały też i one świeckie, ale bardzo wątłe przywileje, które P. Bóg na pokutę naszą, o której już usłyszym, posłabić raczył.

Utraciwszy takie dary Boskie, i w potępienie i niewolę szatańską wpadłszy, Adam i Ewa smutni bardzo, w skruszonem sercu w onym sadzie i między drzewami kryjąc się, płakali. Zatem przyszedł do nich Pan Bóg do raju, pozywać ich na miłosierny sąd swój, na którym im miejsce do pokuty i uznania zostawił. I zawołał na Adama P. Bóg onym straszliwym głosem swoim: A gdzieś jest Adamie? — jużeś indziej, niżem cię postawił, wypadłeś ze szczęścia, utraciłeś dary tobie dane. A Adam się krył, wynijść nie śmiał. Ale kto się skryje przed Tobą, Panie? I wyszedł zastraszony i zbladły, i napoły żywy, nędzny ojciec nasz, spuszczone oczy a smutną twarz, a serce struchlałe mający, i rzecze: Zlękłem się głosu Twego, Panie, i skryłem się, żem też oto nagi. A kto cię obnażył, rzecze Pan Bóg, jedno nie grzech twój? Poznałeś, coś jest sam z siebie, gdyś moją łaskę utracił — nie zachowałeś przykazania mego, a śmiałeś jeść zakazany owoc. I powiadać począł Adam, jako się rzecz stała. Niewiasta, powiada, którąś mi dał za towarzysza, dała mi, i jadłem. Poczęści się wymawia, poczęści się też wyznawa. Źle się wymawia, iż na niewiastę składa, której sam był głową, bo z niego wzięta jest. On pierwej o woli Bożej wiedział, on ją o grzech i przestąpienie Zakonu Bożego karać miał, i nigdy zezwalać na złość oną nie miał. Ale się dał uwieść miękkim słowom jej, miłego towarzysza nie chcąc gniewać, aby przyjaźń z żoną nie wedle Boga zachował. A oto przyjaciela póty czcić trzeba, póki dobre sumienie i P. Bóg dopuści, żeby się pierwsza i droższa przyjaźń z Panem Bogiem nie rozsypywała. Wszakże Pan do pokuty ich przywieść chciał onem pytaniem, iż im grzech ich odpuścić miał wolę. Przetoż czarta albo węża nie pyta: czemuś to uczynił, iżeś zdradził niewiastę? — ale go zaraz przeklina, bo on jest początek grzechu, i jemu pokuty żadnej nie zostawił Pan Bóg, iż bez ciała, bez powodu, bez przykładu, bez pokusy zgrzeszył. A Adam i Ewa w ciele, i z powodu, i z poduszczenia a przykładu djabelskiego, który już był sam grzech spłodził, upadli, przetoż łaskę znaleźli.

Widząc tedy Pan Bóg złość czartowską, naprzód czarta albo węża przeklął, mówiąc: Przeklętyś między innemi zwierzętami i bestjami ziemskiemi, na piersiach chodzić i ziemię żreć będziesz; z tą niewiastą, którąś zdradził, i z jej potomstwem walczyć będziesz, ale ona zetrze głowę twoją, gdy urodzi syna takiego, który moc twoją wszystką skruszy. Tak przekląwszy czarta, Ewy i Adama nie przeklął, ale łaską przyszłego Mesjasza pokutę ich przyjął i nadzieję utwierdził, wieczne im potępienie i gniew swój dla przyszłej męki i zasługi Chrystusa, potomka ich, odpuszczając, a doczesne im karanie i pokutę na ziemi naznaczając. Bo niewiasta, która miała bez boleści rodzić i bez frasunku dziatki wychować, i poddaności męskiej nie cierpieć, to już traci, i daje jej Pan Bóg pokutę: bolesne i ciężkie rodzenie, kłopoty wielkie około dziatek, domostwa, i poddaństwo pod moc męską kładzie na nią; acz i przed grzechem starszeństwo mąż nad żoną mieć miał, ale takie, które żonie przykre nie miało być, i owszem miłe i wdzięczne. Także i Adamowi odjął one świeckie przywileje, co miał mieć żywność bez pracy, przeklął ziemię, iż mu dobrowolnie rodzić nic dobrego nie miała, jedno za pracą, aby chleba pożywał w pocie czoła swego. Dał im i niemoce i choroby rozmaite, a śmierć doczesną, aby się ich ciało w proch obróciło, skąd było wzięte.

A iż ono miejsce, na którem byli, rozkoszne było, wygnał ich z raju na powłóczenie i pielgrzymstwo, i do stajni tej, w której tu z bydłem mieszkamy, oblókłszy ich w baranie kożuszki, wypchnął i mówił: Owo Adam, jako który z nas stał się, wiedząc i złe i dobre. Jakoby rzekł: Nędzni ludzie, chcieliście być bogami, a czartaście posłuchali, — poznajcie teraz nędzę swoją, złe cierpiąc, gdyście w dobrem wytrwać nie mogli. I zamknął raj, a strażą anielską i mieczami ognistemi wrota jego osadził. Posłuszeństwo bestyj też napoły odjęte człowiekowi jest, iż mu niepowolne, tak jako on Panu swemu, zostały.

Ale iż wiecznego potępienia ujść darmo, i za pokutę swoją otrzymać sobie pierwszej łaski i miejsca w niebie nie mogli tę im dał nadzieję, iż się z ich krwi narodzić miał mocny Król i cichy Baranek, Król, aby ich z otchłani i mocy czartowskiej wyzwolił, a Baranek, aby im krwią i ofiarą swoją łaskę Boską dał, niebo kupił i otworzył, i one darowane przywileje przywrócił. Bo gdy czartu pogroził, iż głowę jego niewiasta albo plemię niewieście zetrzeć miało, o tym im Królu i Mesjaszu potuszył; a gdy baraniemi kożuszkami, wyganiając ich z raju, nagość ich pokrył, dał im nadzieję, iż ich duszna nagość pokryta, a suknia stracona niewinności i sprawiedliwości wrócić się im miała. W tejże nadziei naród ludzki został, którą się święci ojcowie nasi w tej nędzy świeckiej cieszyli, i która się już nam szczęśliwie ziściła przez naszego nowego Adama, Jezusa Chrystusa, i nową Ewę, Matkę Jego przeczystą, która takie nasienie puściła, którem starty szatan, dusze ojców ś., w tej wierze i nadziei umierających, z otchłani puścić musiał. I my wychodzić z mocy jego, byleśmy chcieli, i utraty wszystkie onych przywilejów i darów niebieskich, przez tęż śmierć niewinną Baranka naszego nagrodzić sobie możem.

Tak wygnani z raju między niewolników swoich na pokutę, mieszkać naprzód blisko onego miejsca poczęli, ustawicznie na nie się obracając, i oczy swe i serce tam podnosząc, płakali, żałując grzechu swego, tak ciężko, iż przez kilkadziesiąt lat służyć małżeństwu w płaczu nie chcieli, jedno na modlitwie, na poście, na pracy trudzili się, mówiąc: Małegośmy postu wytrwać nie chcieli, czyńmyż teraz większy; gęba nas uwiodła, pośćmyż. I przestawali na grubych potrawach i ziołach. A ciesząc się, iż im ono miejsce i obiecane niebo przywrócone być miało przez Baranka Mesjasza, ofiarowali Panu Bogu baranki, i bydło inne, i zboża, obietnice P. Bogu przypominając.

Potem, gdy się nierychło do rozmnożenia dziatek udali, mieli pierwszego syna Kaina, a drugiego Abla, i wiele synów i córek innych, których się nie mianuje. I nauczyli ich służby i bojaźni Bożej, wszystko im oznajmując, czem byli, co stracili, i czego się nadziewali. I uczyli ich ofiary, wiadomość Boską w nich szczepiąc. Ale iż ich nie w raju ani przed grzechem urodzili, takie im przyrodzenie dali, jakie sami mieli, to jest skażone, i jadem złej żądzy zarażone, i do złego skłonne. Dobrze czynić już było ciężko dziatkom ich, a cnota i bojaźń Boża przychodziła im z potem czoła ich, a do świata i rzeczy świeckich samo przyrodzenie leciało. Przetoż im bojaźń Bożą przekładali, aby się złego strzegli, a pomocy Bożej przez ofiarę, to jest przez obiecanego Króla i Mesjasza szukali. A iż się jeden lepiej grzechowi i pokusie, i skażonemu przyrodzeniu i poduszczeniu czartowskiemu, a niźli drugi sprzeciwiał, i lepiej służył Bogu Abel, i ofiary lepszem sercem czynił, tedy P. Bóg nań pierwej, to jest na serce jego wejrzawszy, wejrzał też na ofiarę jego i dał znać jawnie, iż Mu się ofiary Ablowe podobały, a Kainowe nie podobały.

Tedy Kaina czart zazdrością zapalił, iż mu onej łaski Bożej zajrząc, nienawidzieć go począł; dał miejsce czartu i złej chuci swej posłuchał, ani się jej sprzeciwił, nienawidząc w sercu brata swego. A iż się mógł onej pokusie sprzeciwić — a żeby był człowiek na przodku nie rzekł: Po skażonej naturze, którą z ojca mam, nie mogę się grzechowi odjąć, ani dobrze czynić — upominał go sam P. Bóg, mówiąc: Nie czyń tego, a nie zajrzyj bratu swemu; czyń też ty jako Abel, sprzeciwiaj się tak grzechowi a czyń dobrze, też ode mnie łaskę mieć będziesz. Oto grzech we wrotach twoich, możesz się mu odjąć, a panem sam być nad sobą i nad tą złą wolą twoją. Lecz Kain nie usłuchał Pana Boga i upominania Jego z serdecznej zatwardziałości, i z własnej władzy i woli serca swego, zdradliwie brata na pole wyzwawszy, zabił, i rozlał krew niewinną i pomazał ziemię; i ukazał smutnym rodzicom, co to cielesna śmierć, bo nie wiedzieli jeszcze, aż na synaczku swym miłym, co to śmierć, poznali. O, w jaki kłopot i płacz i frasunek upadli! O, jako przyszli nad nim płakać i z córeczkami swemi! A nie wiedząc co czynić, jeszcze podobno mieli nadzieję, iż ożyje (bo jeszcze nie wiedzieli, co śmierć umie), gdy go miłe siostry długo chowały, rzekł ojciec: Nie chowajcie go dalej, wrzućcie w ziemię, na nim pierwej niźli na mnie grzech mój Pan Bóg skarał, wykonał pogróżkę swoją, mówiąc do mnie: procheś jest, i w proch się obrócić masz, — toż też na nas czasu swego przyjdzie, iż się w ziemię obrócić musim.

Tedy dopiero wspomnieli grzechu swego jadowitość, i na co też i sami przyjść mieli; i tem hojniejsze łzy wylewali; i ugasić się płakaniem i łkaniem nie mogli, serce do P. Boga podnosząc, aby ich pokutę, i nędze one i troski przyjąć, i duszom ich miłościw być raczył, a dał im tem rychlej onego Króla i Baranka, którego obiecał, i którego się ofiarą upominali. Dał im potem P. Bóg innego syna miast Abla, którego Setem nazwali, z którego idzie Jezus Chrystus, Zbawiciel nasz wedle ciała, i Ojcowie święci. Miał innych wiele synów i dziewek, z których się świat i ludzki rodzaj rozmnożył; i żyjąc Adam lat 930, umarł. A my, którzyśmy z niego tę naturę skażoną wzięli, już na jej zepsowanie nie narzekajmy, a z dobrych się, zbawiennych i pokutnych uczynków nie wymawiajmy, bo już natura nasza w Chrystusie naprawiona jest, starta jest głowa onego węża, wzięliśmy wyzwolenie i odkupienie i łaskę z wysług Mesjaszowych w Sakramentach Jego przez wiarę weń, naśladujmy pokutę Adamową, niewinność Ablową, ofiarą się czystego baranka usprawiedliwiajmy, i jego na siebie cnoty obłóczmy, strzegąc się Kainowej zazdrości, nienawiści, zdrady i rozpaczy. Róbmy w pocie czoła naszego, cnót chrześcijańskich nabywając, do onej się ojczyzny naszej, z której wygnani jesteśmy, przez Chrystusa Pana i Boga naszego wrabiajmy, gdzie króluje Bóg w Trójcy jedyny ze wszystkimi Świętymi na wieki wieków. Amen.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s