O poście – Ks. Kazimierz Naskrecki, Dekalog, Krotkie Nauki o Przykazaniach, Warszawa 1937

Spis tematów – klik.


„W on czas: Jezus… pościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy”. (Mt. 4, 1—2).

Przed kilku dniami wkroczyliśmy, najmilsi, w okres Wielkiego czterdziestodniowego postu. Prawdziwy chrześcijanin ten czas z radością wita, widząc w nim obfite dla siebie żniwo; wiele bowiem może zebrać dla duszy ten, kto uczynek postu wykonywa odważnie. Niestety! dla bardzo wielu chrześcijan Post Wielki niczem się już nie różni od reszty roku. Dlatego w nauce obecnej chcę z wami nieco o poście pomówić.

I.

„Oto teraz czas przyjemny, oto teraz dzień zbawienia’’ (2 Kor. 6, 2); i w tych słowach mamy wskazane powody postu; przyjemnym, miłym jest on Bogu, a nam ludziom wielce zbawiennym.

1) Jak wiemy, w raju zakazał był Bóg pierwszym ludziom pożywania owocu z drzewa wiadomości dobrego i złego (I Mojż. 2, 17). Najpierwszem więc przykazaniem, danem człowiekowi, było przykazanie postu; najpierwszym dobrym uczynkiem, który ludzie wykonać mieli, było wstrzymać się od pewnego owocu, czyli post. Wiemy, iż Adam i Ewa nie spełnili tego uczynku, złamali to przykazanie, gdyż dali się uwieść pokusie złego ducha. Bóg tedy jest miłośnikiem postu, podczas, gdy szatan jest jego wrogiem. Dlategoteż w prawodawstwie Bożem, danem żydom przez Mojżesza, były też różne posty nakazane; dlatego wśród sprawiedliwych starego Zakonu, szczególnie od Boga umiłowanymi byli tacy miłośnicy postu, jak Mojżesz (5 Mojż. 9, 18), Eljasz (3 Król. 19), Judyta (Judyt. 8, 6).

A czy po Narodzeniu się Chrystusa Pana stracił już post swą wartość u Boga? Bynajmniej! Od postu właśnie chciał Zbawiciel rozpocząć Swą działalność publiczną; po chrzcie w Jordanie, udał się On wprost na puszczę, gdzie czterdzieści dni spędził na surowym poście, nie biorąc cały ten czas żadnego pokarmu, ni napoju. Ten przykład naszego Boskiego Mistrza jest najlepszym dowodem, jak post musi być miłym Bogu.

Prawda, że Chrystus Pan ze Swego przykładu nie zrobił wyraźnego przykazania; jednak przepowiedział, że: chociaż uczniowie Jego „jak długo z sobą Oblubieńca mają, nie mogą pościć, ale przyjdą dni, gdy od nich odjęty będzie Oblubieniec; a tedy będą pościć w one dni” (Mr. 2, 19—20).

Ponieważ Zbawiciel wyraźnie powiedział, że, potem jak Oblubieniec będzie odjęty, czyli po Jego wniebowstąpieniu, pościć będą Jego przyjaciele, z tego wynika jasno, że do liczby tych przyjaciół Chrystusowych nie mogą należeć ci, co o poście ani słyszeć nie chcą. Dlatego pierwsi chrześcijanie i z własnej woli bardzo ściśle pościli; dopiero oziębłość i zmysłowość późniejszych chrześcijan zniewoliły Kościół do ustanowienia owego przykazania: »posty nakazane zachowywać”.

2) Ale post nie tylko jest miłym Bogu, lecz zarazem i dla nas ludzi jest wielce zbawiennym.

a) Będąc grzesznikami, wszyscy obowiązani jesteśmy do pokuty; pierwszym zaś jej objawem jest post, jak nas poucza Bóg przez Joela proroka, gdy mówi: „Nawróćcie się do Mnie ze wszystkiego serca waszego w poście, i płaczu i żalu” (Joel 2, 2). Nie znaczy to, jakoby post, sam przez się, odpuszczał nam grzechy, ale jest on najlepszym środkiem do zadośćuczynienia za nie, do odwrócenia kary przez nie zasłużonej, a tak najskuteczniej on pobudza sprawiedliwość Bożą do miłosierdzia nad nami. „Pośćcie — woła św. Ambroży — bo post jest ofiarą, która niweczy grzech i jego złe skutki” (Sermo 25). I dlatego w tym Wielkopostnym czasie, gdy każdy chrześcijanin ma przystąpić da Sakramentu pokuty, wzywa nas Kościół do postu.

b) „Pość, boś zgrzeszył” — mówi św. Jan Złotousty — i zaraz dodaje: „Pość, abyś nie zgrzeszył!” Jednym bowiem z najważniejszych skutków postu jest, że przezeń umacniamy się przeciw grzechom na przyszłość. Człowiek składa się z ciała i duszy; ale niestety, skutkiem grzechu pierworodnego, niema między niemi harmonji; ciało bowiem, zamiast duszy ulegać, wypowiada jej ustawicznie posłuszeństwo, i przeciw niej się buntuje. Otóż w tej walce ciała z duszą, najlepszym sprzymierzeńcem duszy jest post. Przesycenie naszego ciała pokarmem — to oliwa dla ognia naszej zmysłowości; jak mądry wódz stara się osłabić nieprzyjaciela przez to, że mu uniemożliwia przywóz żywności, tak i my, jeśli chcemy osłabić wpływy swego ciała na duszę, pościć powinniśmy. Jakże to mądrze wybrał Kościół dla Wielkiego Postu czas wiosenny, kiedy to żądze zmysłowe silniej w człowieku powstają!

c) Wreszcie post usposabia ducha do zajmowania się sprawami Bożemi. Pięknie to wyraża św. Augustyn: „Modlitwom naszym, aby łatwiej, jakby na skrzydłach, do Boga wzleciały, dodajemy skrzydeł jałmużnami i postami”. Jak poszczącym nie szczędzi Bóg łask Swoich, najlepszym dowodem są żywoty Świętych. Dlatego św. Chryzostom nie tylko mówi: „pość, boś zgrzeszył; pość, abyś nie zgrzeszył;” lecz dodaje jeszcze: „pość, abyś otrzymał i otrzymane zachował” (Ser. 2. de jej.). Słusznem tedy jest pragnienie Kościoła, byśmy w tym czasie, gdy się gotujemy do obchodu najdroższej pamiątki naszego odkupienia, więcej się też przykładali do postu.

II.

1) W pierwszych wiekach chrześcijanie pościli bardzo surowo; w poście wstrzymywali się nie tylko od mięsa, ale i od nabiału, i od ryb, a przyjmowali posiłek raz tylko na dzień, i to dopiero pod wieczór. Z biegiem czasu te ostre przepisy i zwyczaje powoli łagodniały. Od wieku VII-go zaczął Kościół pozwalać w niektórych krajach, gdzie nie było oliwy, na używanie nabiału, w XIII zaś wieku poczęto jeść obiad w południe; wprowadzając wieczorem drugi, ale lekki posiłek. Największe zaś złagodzenie Wielkiego postu uczynił niedawno papież Benedykt XV.

Na czem że obecnie post Wielki ma się zasadzać? Otóż przedewszystkiem muszę zwrócić waszą uwagę, że post może polegać na trojakiem ograniczeniu pokarmów: a) albo tylko co do jakości, b) albo tylko co do ilości, c) albo wreszcie, i co do ilości i co do jakości razem.

a) Ograniczamy swój pokarm co do jakości samej, gdy się wstrzymujemy od mięsa, ale mimo to, posilamy się do syta dwa lub trzy razy na dzień. Jest to, najmilsi, post tylko jakościowy; obowiązuje on we wszystkie zwyczajne piątki całego roku, o ile nie przypada w nie obowiązująca uroczystość.

b) Myliłby się jednak, ktoby sądził, że w Wielkim poście wystarcza samo tylko wstrzymywanie się od mięsa, choćby i parę razy w tygodniu. Post Wielki jest ścisłym postem, i nie tyle na jakości, ile na ilości przyjmowanych pokarmów polega.

Więc i w te dnie, kiedy pozwolone jest w Wielkim poście mięso, mianowicie: w poniedziałki, wtorki, środy i czwartki (prócz dwóch pierwszych śród: popielcowej i suchedniowej), nie należy zapominać o poście ścisłym, tj., że wolno w te dni jeść do sytości tylko raz na dzień — na obiad; z rana zaś dozwala się tylko lekki, płynny posiłek z kawałkiem chleba (ok. 60 gr.), a wieczorem mała, lekka wieczerza, nie do syta, nie przenosząca więcej co czwarta część zwykłego obiadu.

c) We wszystkie zaś piątki i soboty Wielkiego postu, a także w pierwsze dwie środy — popielcową i suchodniową, — post jest i co do jakości i co do ilości — więc i wstrzymać się należy od mięsa i poprzestawać na jedzeniu do syta raz na dzień. Podobny post, ścisły w całem słowa tego znaczeniu, jaki obowiązuje w piątki i soboty Wielkiego postu, przypada też na początku każdej pory roku, w tak zwane suchednie kwartałowe, i w cztery wigilje: Bożego Narodzenia, Zielonych Świątek, Wniebowzięcia M. B. i Wszystkich Świętych. Zauważę tu, że w te dni postne, kiedy należy być bez mięsa, wolno, dla smażenia i okrasy, używać zwierzęcego tłuszczu, jak słonina, smalec.

2) Post, najmilsi, wszystkich nie obowiązuje; i w te dnie, kiedy należy się wstrzymać od mięsa, mają doń prawo: dzieci, chorzy, nie mający własnego stołu; w te zaś dnie, kiedy trzeba być z postem ścisłym, mogą jeść więcej razy na dzień: młodzież niepełnoletnia, starsi, po latach sześćdziesięciu, słabowici, ubodzy, którzy nie mają dostatecznego pożywienia, i wreszcie, ciężko pracujący.

Wiem, najmilsi, że obecnie wielu jest wśród was takich, co i w te dnie, kiedy wolno mieć mięso — mięsa nie widzą, a kiedy mają prawo jeść częściej i obficiej, nie mają za co i raz na dzień dobrze się posilić; tłumaczę to jednak dlatego, by każdy wiedział, do czego, jako chrześcijanin katolik, jest obowiązany; a ci, którzy mogą spełniać przepisy Kościoła św. co do postu, by nie gwałcili ich przez nieświadomość.

Ale, zdarza się nieraz, że ten, kto obowiązany jest według prawa do zachowania postu, i ściśle mówiąc, może to wypełnić, ma jednak w tem pewną, większą lub mniejszą trudność; cóż wówczas taki ma czynić? Oto winien on wziąć od Kościoła dyspensę! bo jak ma prawo Kościół do postu nas obowiązać, tak ma również prawo dla słusznej przyczyny od postu nas zwalniać. To proszenie o dyspensę nie jest przecież tali ciężkiem! Jest ono aktem pokory i poddania się pod prawo Kościoła, jest uznaniem jego powagi i władzy. Kto więc, mając nawet słuszną przyczynę do otrzymania dyspensy, o nią prosić nie chce, taki łamiąc post, zawsze ciężko grzeszy. Tylko kto samo przez się od postu jest wolny, (jak to powiedziałem wyżej) żadnej dyspensy nie potrzebuje. Kościół św. jest dobrą i roztropną matką! Nie chce wkładać na swe dzieci obowiązków zbyt trudnych, i łatwo od tego zwalnia, — ale chce poddania i uległości, chce posłuszeństwa. Dobry więc katolik, o ile ma jakąkolwiek trudność w zachowaniu postnych przepisów, niech nie zapomina o braniu odpowiedniej dyspensy.

Świętobliwy sługa Boży, kardynał Stanisław Hozjusz, biskup Warmiński, zachowywał posty z wielką surowością. Przyjaciele jego, bojąc się o jego zdrowie, prosili go, by nie tak ściśle pościł, by nie skracał w ten sposób życia swego. Na to kardynał odpowiedział: „Właśnie, aby żyć długo, zachowuję posty surowo. Czyż Bóg nie powiedział: „Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi” (5 Mojż. 9, 18)? Otóż Ojciec mój Niebieski nakazuje mi pościć, a Matka moja, Kościół św. wskazuje mi dni, w które mam pościć; muszę więc być im posłuszny, aby długo żyć na tej ziemi”.
I umarł Hozjusz w podeszłym wieku (1579 r. mając lat 75), a co najważniejsze, pamięć cnót jego po dziś dzień żyje.

*

Drodzy moi! Jeżeli wielu z pośród nas nie może zachować postu tak, jak go Kościół postanowił, to w każdym razie mogą ci wszyscy, i powinni przejąć się duchem pokuty. A prawdziwa pokuta nie zadowala się odmówieniem sobie rzeczy złych, lecz ogranicza zbyteczne, prócz tego potępia wygody, a wreszcie poświęca nawet niektóre z koniecznych rzeczy.

Dobry katolik powinien powiedzieć sobie: „post Wielki jest czasem umartwienia; nie mogę wprawdzie pościć, ale mogę odmówić sobie zbyt długiego snu, mogę wyrzec się niepotrzebnych rozmów i zabaw, mogę cierpliwiej znosić wszelkie przeciwności”.

W tym duchu powinniśmy rozpocząć okres Wielkiego postu, w duchu wstrzemięźliwości i umartwienia, w duchu pokuty, a wtedy będziemy mogli spodziewać się miłosierdzia Bożego i przebaczenia grzechów naszych!

Amen.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s