17 marca, Błg. Jan Sarkander, męcz. – Ks. Łukaszkiewicz J. A. Żywoty Świetych, Warszawa i Wimperk 1931

Bez tytułuUrodził się na Ślązku austriackim, w Skoczowie 1576 roku. W młodych latach stracił ojca, więc wychowaniem Jana zajęła się matka Helena, pochodząca z familji Gureckich. Była to osoba pobożna, więc i syna pobożnie wychowała. Wyższe gimnazjum kończył u OO. Jezuitów w Ołomuńcu i Pradze. — Czując powołanie do stanu duchownego udał się na teologię do Gracu, i tam został wyświęcony na kapłana. Jako kapłan pracował na Morawie, wreszcie otrzymał probostwo w Holeszowie. — Była to bardzo trudna stacja, gdyż w parafii i okolicy dużo było heretyków i odszczepieńców od katolickiego kościoła. Niezrażony tem Błg. Jan wziął się gorliwie do pracy, utwierdzał najpierw parafian w katolickiej wierze, potem pouczał protestantów o prawdziwości katolickiej wiary, którą tak nieopatrznie porzucili. — Wielu zbałamuconych uznając słuszność nauk błg. Jana porzuciło nowatorskie błędy i wróciło do kościoła katolickiego. — Gniewało to niepomiernie protestantów, zaczęli więc oczerniać go, dokuczać mu, prześladować, wreszcie grozić śmiercią. Nic to jednak nie pomogło. Świątobliwy pasterz coraz gorliwiej w parafii pracował. Widząc jego stateczność, postanowili heretycy zgubić go podstępem. Oskarżyli go fałszywie przed władzami, że pozostaje w stosunkach z nieprzyjaciołami państwa, i knuje z nimi wrogie plany. Pojmano go na tej podstawie, odstawiono do Ołomuńca i tu jako zbrodniarza okutego w kajdany rzucono do więzienia. Stawiony przed sądem, prosił aby mu udowodniono zbrodnie, jakie mu zarzucano. Powiedziano mu wtedy, aby zeznał, o czem na spowiedzi św. mówili mu katolicy podejrzani o nieprzychelność dla państwa. Gdy błg. Jan odrzekł, że sekretu spowiedzi św. zdradzić nie może, dręczono go torturami. Widząc oprawcy, że daremną ich robota, obnażonego przypiekali palącemi pochodniami, aż krew płynąca gasiła ich płomienie. Zapalono pochodnie nowe, a ciało obłożono pierzem zanużonem w łoju i smole. Teraz ogień objął całe ciało. Zemdlałego zaniesiono do więzienia, gdzie dozorca protestant pastwił się nad umęczonym, odrywając gwałtownie plastry od ran, aby na nowo krwawiły. W ten sposób dręczono go jeszcze 30 dni, aż dnia 17 marca 1620 r. oddał Bogu ducha. Pochowano go w kaplicy św. Wawrzyńca przy kościele N. P. Marji w Ołomuńcu.

Punkta do rozmyślania.

Błg. Jan Sarkander nie szczędził ani pracy ani fatygi gdy chodziło o rozszerzenie chwały Bożej na ziemi; znosił zaś męczarnie, nawet śmierć poniósł okrutną, a nie złamał sekretu spowiedzi św. — Czy i ty masz taką stałość? czy masz odwagę zawsze i wszędzie wystąpić śmiało w obronie wiary katolickiej, do której się przyznajesz? — Chrystus Pan nie znosi wybiegów ani dwulicowości. On otwarcie powiada: „kto się mnie zaprze przed ludźmi, tego i ja się zaprę przed ojcem moim, który jest w niebiesiech“.

Modlitwa.

Wszechmogący wieczny Boże, przebacz nam lękliwość, chwiejność i niewypełnianie przepisów kościoła katolickiego, a za przyczyną błg. Jana Sarkandra umocnij nas w wierze, którą chcemy odtąd wyznawać nie tylko słowem ale i uczynkiem. Amen.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s