Spisek przeciwko Kościołowi – fragment książki Maurice’a Pinay’a, 1962

 Rozdział 4.25 – Żydowski kardynał zostaje papieżem

Najważniejszym celem „żydowskiej piątej kolumny” wśród duchowieństwa zawsze było zdobycie kontroli nad papiestwem i umieszczenie tajnego Żyda na tronie św. Piotra. To umożliwiłoby wykorzystanie Kościoła w rewolucyjnych planach imperialistycznych synagogi i zaszkodziłoby naszej katolickiej religii. W roku 1130 żydostwo prawie zrealizowało ten cel. Dla zbadania tego strasznego rozdziału w historii wykorzystujemy także uznane żydowskie i inne źródła, wolne od antysemityzmu.

Szanowany na świecie historyk Fernando Gregorovius, znany w kręgach naukowych jako wyjątkowo pozytywnie nastawiony do Żydów, napisał o tych wydarzeniach historycznych w pracy „History of the City of Romę in the Middle Ages” [Średniowieczna historia miasta Rzymu]. Pierwszy przekład na włoski sfinansował rząd miasta Rzymu, który dodatkowo nadał autorowi tytuł „honorowego obywatela miasta Rzymu”. Poniższe cytaty pochodząz jego pracy: Księga II t. 2, Rozdział III. The Pierleoni. Their Jewish origin [Ich żydowskie pochodzenie]. The Synagogue. Peter Leo and his son Peter, the Cardinal [Piotr Leon i jego syn Piotr, kardynał]. Schism between Innocent II and Anacletus II. [Schizma między Innocentym II i Anakletusem II]. Innocent in France [Innocenty we Francji]. Letterof the Romans to Lothar [List Rzymian do Lothara]. Roger I, King of Sicily [Roger I, król Sycylii].

Tylko świecka schizma na pewno pokazałaby światu, że niemieccy królowie nie zawsze odpowiadali za podział Kościoła. Bogactwo i siła Pierleoni, a jeszcze bardziej ich wielkie zasługi dla Kościoła obudziły w nich nadzieję uczynienia członka swojej rodziny papieżem. Zadziwiający fakt, że byli potomkami Żydów i zdobyli tak wielki szacunek, daje nam okazję przyjrzenia się synagodze w Rzymie”.

Gregorovius opisuje rozwój wspólnoty żydowskiej w Rzymie i wspomina, że Benjamin de Tudela, słynny Żyd, objechał pół świata żeby odwiedzić wszystkie ówczesne organizacje żydowskie. O Żydach w Rzymie mówi, że w czasach papieża Aleksandra III, mieli wielki wpływ w rezydencji papieskiej, i wylicza bardzo inteligentnych rabinów, takich jak Daniela, Geiele, Joaba, Nathana, Menahema i innych z Trastevere. Według Gregoroviusa, Żydzi w wiecznym mieście byli tylko raz prześladowani i zniewoleni. „Ich rasa wiedziała w jaki sposób, wykorzystując swoją chytrość, talent do pomysłów i potęgę potajemnie zgromadzonego złota, zabezpieczyć się przed prześladowcami. Pierwsi lekarze i najbogatsi bankierzy byli Żydami. W swoich nędznych domach pożyczali pieniądze na lichwę, a w ich książce długów były nazwiska najbardziej szanowanych konsulów rzymskich, a nawet papieży, którym brakowało pieniędzy. I z tej pogardzanej żydowskiej synagogi wyszła rodzina senatorów, która musiała dziękować lichwiarzowi za bogactwo i władzę”.

Dziadek wspomnianego Piotra Leona [Pierleoni], który odegrał ważną rolę w sporze o inwestyturę, miał również powiązania z racji tego, że był bankierem, z papieską rezydencją i często pomagał pożyczając pieniądze. W końcu dał się ochrzcić i otrzymał imię Benedictus Christianus.

Bardzo szybko jego syn Leon, który na chrzcie otrzymał imię Papież Leon IX, mógł zapewnić sobie istotną przyszłość, odpowiadającą bogatemu, sprytnemu, odważnemu i ambitnemu młodemu mężczyźnie. Wżenił się w rzymskich magnatów, którzy chcieli żenić swoich synów z bogatymi Żydówkami, lub córkami ochrzczonych Żydów. [241] Gregorovius twierdzi, że jeden z jego synów, o imieniu Piotr Leon, który jako pierwszy nosił nazwisko Pierleoni,” w Rzymie był wpływowym człowiekiem i zawsze proszono go o rady”. Oprócz twierdzy obok Teatru Marceliusza, niewątpliwie zbudowanej przez ojca, rządził pobliską Wyspą Tiber. Urban II mianował go protektorem Zamku św. Anioła, i zmarł, używając słów Gregoroviusa, w domu swojego wierzyciela i protektora. Jego następcy, mówi dalej, próbowali dostać się w łaski potężnego Pierleoni. Ale lud nie znosił go gdyż był lichwiarzem. Nienawidziła go szlachta, i można zauważyć, że pomimo jego przyjaźni z papieżem Paschalisem, nie prosił o prefekturę dla swojego syna, bo należał do „nowej szlachty”.

Przyjaźń papieży, blask pokrewieństwa, bogactwo i władza, bardzo szybko zmyły plamę jego żydowskiego pochodzenia, i wkrótce Pierleoni stali się najbardziej szanowaną rodziną w Rzymie. Leon i jego następca nosili tytuł „konsula Rzymu”, jak pisze Gregorovius, „z dumą i mistrzowską godnością, jakby byli starymi patrycjuszami”. Słynny historyk dodaje, że Pierleoni byli Welfs, tzn. stali po stronie papieża przeciwko niemieckim cesarzom, a musimy pamiętać, że wtedy, przynajmniej z wyglądu, byli pobożnymi chrześcijanami.

Poniższy raport Gregoroviusa także wiele wyjaśnia. Dowiadujemy się z niego, że Pierleoni pochowano 2 czerwca 1128 roku z tak licznymi honorami, jak nigdy wcześniej w przypadku konsula w starożytnym Rzymie. Nawet jeśli grobowce papieży uległyby zniszczeniu, to „mauzoleum tego grubego Żyda”, jak nazywa go Gregoriovus, mimo, że oficjalnie był bardzo katolicki, stałoby nadal. Pisze, że „zostawił po sobie liczne potomstwo. Synowie getta byli tak nieprawdopodobnie bogaci, że jeden z jego synów został papieżem, a inny rzymskim patrycjuszem. Jedna z jego córek poślubiła Rogera Sycylijskiego. Ten potężny lord dla swojego syna Piotra wybrał urząd w Kościele. Czy ktoś mógłby odmówić mu kardynalskiego purpurowego płaszcza? Czy nawet żądza szat papieskich byłaby zbyt śmiała dla syna Pierleoni? Młodego Piotra wysłano do Paryża by dokończył edukację. Tam bez wątpienia znalazł się wśród studentów Abelarda. Po ukończeniu studiów został mnichem w Cluny. Była to niewątpliwie najlepsza rekomendacja dla kandydata na godność papieża… Na życzenie ojca, Paschalis wezwał go do Rzymu i mianował kardynałem św. Kośmy i św. Damiana… Wraz z bratem towarzyszył Gelasio do Francji, wrócił z Kalikstąi został kardynałem Świętej Maryi w Trastevere, skąd pochodziła jego rodzina. Później został papieskim ambasadorem we Francji, gdzie zwoływał synody, i w Anglii, gdzie król Henryk przyjął go jak księcia”. [242] Kościół Święty zdobył doświadczenie w trwającej setki lat walce z „synagogą szatana”, i teraz zorganizował odpowiednią obronę. Uchwalił anty-żydowskie prawa, które, gdyby je przestrzegano, zapewniłyby obronę. Na nieszczęście byli, jak już zobaczyliśmy, monarchowie tacy jak Witiza, Ludwik Pobożny i Piotr Okrutny, którzy ulegli wpływom Żydów i spowodowali, że anty-żydowskie prawa kościelne stały się nieskuteczne. W ten sposób ochronili głównego wroga chrześcijaństwa i pozwolili mu zakorzenić się głęboko w rządzie państwowym, co miało tragiczne konsekwencje dla Kościoła i narodów, które wpadły w żydowskie ręce.

Ale te tragedie, ograniczone lokalnie, bo kiedy Witiza czy Ludwik Pobożny oddali swój lud wrogowi, papiestwo i inne chrześcijańskie kraje prowadziły dalej żarliwą walkę w obronie Kościoła i katolicyzmu. Ta nowa dla Stolicy Apostolskiej sytuacja w XI wieku, niewątpliwie stanowiła preludium do powszechnej tragedii, nie lokalnie ograniczonej, która miała się rozszerzyć na całe chrześcijaństwo; bo wróg doszedł do punktu zdobycia tronu Kościoła, i ten kryzys musiał wywołać skutki w całym chrześcijańskim świecie. Gorzki spór o inwestyturę między papieżem i cesarzem i problem przewagi, miały stworzyć żydostwu korzystną okazję do awansu na Stolicę Apostolską przez oferowanie swoich cennych usług, co niewątpliwie było dla nich przyjemne. W tej walce między papieżami i cesarzami, Żydzi zaczęli stawać po stronie Welfs, tzn. papieża, który w tej sytuacji nie mógł odrzucić tego niespodziewanego i pozornie cennego wsparcia, także w ekonomicznym zakresie, wówczas koniecznym dla Stolicy Apostolskiej. W tej trudnej sytuacji, początkowo zapomniano o prawie kościelnym, rezultacie setek lat doświadczenia. Dzięki korzystnej dla nich współpracy z papieżami, Żydzi zyskali dostęp do wcześniej zakazanych dla nich sfer. Bratobójcze walki między samymi chrześcijanami najbardziej pomogły „synagodze szatana” w realizacji jej imperialistycznych planów.

Udało im się to dzięki wsparciu udzielonemu władzy papieskiej przeciwko obywatelom. W XVI wieku, 450 lat później, chcieli ostatecznie zniszczyć chrześcijaństwo, broniąc królów przed papiestwem. W tym przypadku stali się niezastąpieni jako bankierzy, i papież musiał trzymać się ich żeby rozwiązać swoje problemy ekonomiczne. Słynny rabin, poeta i historyk, Louis Israel Newman, pisze w niezwykle interesującej pracy „Jewish Influence on the Reform Movements of Christianity” [Żydowski wpływ na chrześcijańskie ruchy reformacyjne] na temat wywołanej przez kard. Piotra Pierleoni schizmy w Kościele.

Przypisuje mu decydujące znaczenie w rozwoju tzw. żydowskiej herezji w średniowieczu, w której papieże, synody i inkwizycja słusznie postrzegają początki wszystkich herezji. Inkwizycja wykazała, że tajni Żydzi, czyli żydowscy heretycy, byli organizatorami i szerzycielami pozostałych ruchów heretyckich.

Wspomniany tu rabin twierdzi, że „głównym czynnikiem wybuchu żydowskiej herezji w XII wieku był wybór w 1130 roku na papieża Anaklety II, jednego z członków żydowskiej rodziny Pierleoni. [143] Ta konfesja jest niezmiernie ważna, gdyż pochodzi od znanego żydowskiego lidera, a ponadto dokładnie zgadza się z rzeczywistością. Taki śmiały cios musi doprowadzić nie tylko do upadku chrześcijaństwa, ale z pewnością również stanowić zachętę dla Żydów, którzy teraz wierzyli, że wszystko było dla nich osiągalne. Rabin ten potwierdza swoją opinię w innym miejscu tej ciekawej pracy: „Dodatkowe dowody na to jaki wpływ na Żydów miał awans Anaklety, można znaleźć w licznej literaturze na temat mistycznego papieża żydowskiego, w hebrajskich legendach nazywanego Andreasem lub Eichananem. Należy przyznać, że awans do władzy członka starej żydowskiej rodziny pobudził włoskie wspólnoty żydowskie do działania i doprowadził do silnego potwierdzenia ich własnych tradycji i opinii”. [244]

Tutaj wspomniany rabin idzie zbyt daleko i wykorzystuje jeden z głównych argumentów, który Żydzi zwykle wysuwają na tajnych spotkaniach, żeby udowodnić, że to ich religia, a nie chrześcijaństwo, jest prawdziwa. Twierdzą, że fakt ich awansu w hierarchii Kościoła, do rangi biskupów i kardynałów, a nawet dojście do tronu św. Piotra poprzez wszelkiego rodzaju infamię, nawet jeśli ci papieże byli naprawdę anty-papieżami, potwierdza ich opinie i tradycje, czy pokazuje, że oni mogą twierdzić, że ich religię popiera Bóg.

Na tę sofistykę odpowiemy wymownym argumentem: każda ludzka instytucja, która nie może liczyć na boże wsparcie, już wiele wieków temu byłaby pod kontrolą diabelskiej „żydowskiej piątej kolumny” wśród duchownych. Oni uważali, 832 lata temu, że w końcu zdobyli Stolicę Apostolską i mieli władzę w Świętym Kościele. Ale ta diabelska próba nie powiodła się wówczas, tak jak ma to miejsce obecnie, 800 lat później, a ten podbój po prostu uważa się za utopijne dążenie. Gdyby Kościół Święty nie mógł liczyć na wsparcie Boga, to już dałby się złamać przez piekielny mechanizm żydostwa, który słusznie wielu uważa za potężne narzędzie antychrysta.

Nasz Pan, Jezus Chrystus, nazwał żydostwo „synagogą szatana”, i Żydów nazwał synami diabła. Nie tylko z powodu ich zła, ale oczywiście ze względu na nadzwyczajną siłę daną im przez diabła. Nie na próżno kler popierający Żydów ze szkodą dla wiary, wspomniany już Synod w Toledo nazwał zwolennikami antychrysta, a słynni ojcowie i święci Kościoła nazwali Żydów „ministrami antychrysta”.

Ta wiele razy wydająca się nadprzyrodzona zdolność czynienia zła pochodzi od smoka, dokładnie jak przepowiedział Jan w Apokalipsie. „Bestia i smok zostaną pokonane po przejściu chwilowej dominacji”. A zatem, czy rozwiązał to Bóg i przepowiedział św. Jan w Rozdziale 13 Apokalipsy: „1.1 ujrzałem Bestię wychodzącą z morza, mającą dziesięć rogów i siedem głów, a na rogach jej dziesięć diademów, a na jej głowach imiona bluźniercze. 2… A Smok dał jej swą moc, swój tron i wielką władzę. 3… A cała ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za Bestią 4. i pokłon oddali Smokowi, bo władzę dał Bestii. I Bestii pokłon oddali, mówiąc: „Któż jest podobny do Bestii i któż potrafi rozpocząć z nią walkę? 5. A dano jej usta mówiące wielkie rzeczy i bluźnierstwa… 7. Potem dano jej wszcząć walkę ze świętymi i zwyciężyć ich, i dano jej władzę nad każdym szczepem, ludem, językiem i narodem”. [245]

Moc jaką smok dał bestii, w zadziwiający sposób zgadza się ze zdolnością „synagogi szatana”. Ponadto jej przewaga ponad dobrem, jak jest napisane, jest przejściowa. Przewidziano także to, że bestia, zwłaszcza w krajach komunistycznych, będzie wypowiadać bluźnierstwa. Interpretacja różnych ojców Kościoła, teologów i cenionych katolików w różnych czasach, którzy utożsamiali po-biblijne żydostwo z bestią z Apokalipsy, wydaje się zgadzać. Rzeczywistość harmonizuje z przepowiednią do tak zdumiewającego stopnia, że bez wątpienia to wydaje się już możliwe.

Ale Bóg przepowiedział także, że bestia i smok, po chwilowym zwycięstwie, w końcu zostanie pokonana i wrzucona w ogień. Jest to w Rozdziale XX Apokalipsy:

„9. … a zstąpił ogień od Boga z nieba i pochłonął ich. 10. A diabła, który ich zwodzi, wrzucono do jeziora ognia i siarki, tam gdzie są Bestia i Fałszywy Prorok. I będą cierpieć katusze we dnie i w nocy na wieki wieków”.

Proroctwo mówi jeszcze o drugiej bestii, której cechy zgadzają się w zadziwiający sposób z „żydowską piątą kolumną” wśród duchowieństwa. Wygląda jak baranek, a działa jak smok. Jego zadaniem jest początkowo wspieranie bestii, jak zadaniem „piątej kolumny” ułatwianie zwycięstwa „synagogi szatana”. Rozdział XIII mówi:

„11. Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącąz ziemi: miała dwa rogi podobne do rogów Baranka, a mówiła jak Smok. 12. I całą władzę pierwszej Bestii przed nią wykonuje, i sprawia, że ziemia i jej mieszkańcy oddają pokłon pierwszej Bestii, której rana śmiertelna została uleczona. 14. I zwodzi mieszkańców ziemi znakami, które jej dano uczynić przed Bestią mówiąc mieszkańcom ziemi, by wykonali obraz Bestii, która otrzymała cios mieczem, a ożyła”. [246]

Zdumiewające jest to, że żydostwo, które zostało bardzo zranione przez inkwizycję i działania dobra, przeżyło i wyleczyło się z tych ran. Z drugiej strony, zadaniem bestii o wyglądzie baranka jest spowodowanie, by człowiek podziwiał bestię. To znowu zdumiewająco w pełni zgadza się z działaniami kleru z „piątej kolumny”, tak ukierunkowanymi, żeby wierzący prawie wielbili Żydów. Oni udają że pochodzą od naszego Pana Jezusa. Ale ten nazwał ich synami diabła, i to oni są głównym wrogiem Świętego Kościoła.

Należy także wziąć pod uwagę to, że ci którzy są zwolennikami bestii, to ci „których imiona nie są zapisane w księdze życia” (Ap. 17:8), i „jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia” (Ap 20:15).

Po tej uwadze, koniecznej, żeby zapobiec by analizowana tu tragedia nie sprowadziła nieśmiałych na manowce, kontynuujemy w syntetycznej formie w stosunku do rozwijającego się dramatu.

Widzieliśmy wyraźnie, że kard. Pierleoni i jego zwolennicy poczynili wszystkie przygotowania by zdobyć papieską godność, na wypadek śmierci urzędującego papieża. Kardynałowie i lepiej zorientowani duchowni Świętego Kościoła byli oburzeni, gdyż byli przekonani, że Pierleoni potajemnie wyznawał judaizm, oraz że, gdyby wszedł na tron św. Piotra, to Kościół Święty, jego od wielu stuleci wróg, zostałby przekazany synagodze. Zarzuty przeciwko wspomnianym kardynałom, były m.in. następujące: 1. pod maską pozornie gorliwego, uczciwego chrześcijaństwa, potajemnie oddawał cześć judaizmowi. Ukrywał ten fakt pod pobożnymi i krasomówczymi kazaniami, bo Pierleoni był jednym z najlepszych ówczesnych kaznodziejów. Co więcej, swoją żydowską wiarę przykrywał dobrymi uczynkami i imponującą pracą jako dyrektor i organizator spraw Kościoła, jako ambasador papieski we Francji, kiedy zwoływał synody, jak również jako kardynał. 2. Oprócz prywatnych posiadłości, gromadził inne bogactwa, z których okradał Kościół, przy współpracy innych Żydów. Pieniądze te później wykorzystywał w celach przekupywania kardynałów, oraz, poprzez intrygi i wpływy, zdobywania sobie kilku kardynałów na przyszłe wybory papieża.

Stojąc przed tym śmiertelnym niebezpieczeństwem, pod przywództwem kanclerza Aimerico i Giovanni de Cremas, w Świętym Kolegium Kardynałów zorganizowano silną anty-żydowską opozycję przeciwko Pierleoni. Ale kard. Pierleoni miał wyraźną przewagę w tej ostrej walce, gdyż wspierała go szlachta, silnie przesiąknięta żydostwem, jak również ci, których żydowski kardynał złotem i siłą przeciągnął na swoją stronę. Ponadto był na tyle ostrożny, że kontrolował armię.

Ponieważ Pierleoni wiedział, że jego przeciwnicy z grona kardynałów oskarżali go o potajemne praktykowanie żydowskiej religii, chciał zniszczyć te oskarżenia swoimi pobożnymi, bezbłędnie ortodoksyjnymi kazaniami, swoją wybitną działalnością w różnych sferach, a nawet, mówiło się, budową nowych kościołów. Przez to oszukał kler i świeckich, i przekonał ich, że zarzuty przeciwko niemu były oszczerstwami, a kard. Pierleoni był faktycznie uczciwym katolikiem, którego niesłusznie atakowali zazdrośni przeciwnicy Żydów, których chcieli się pozbyć. [247]

Papież Honoriusz II już był chory kiedy obie grupy wywierały na niego silny nacisk. Kiedy anty-żydowscy kardynałowie zorientowali się, że przyjazna Żydom grupa Pierleoniego zdobywała coraz większą siłę i miała w kieszeni głosy większości kardynałów, skorzystali z przebiegłości.

Za namową energicznego i stanowczego francuskiego kardynała Aimerico, kanclerza Rzymskiego Kościoła, śmiertelnie chory papież nagle został przeniesiony do położonego na górze klasztoru w San Gregorio. W trakcie sporów między obu stronami, uzgodnili z Honoriuszem, że nowy papież powinien być wybrany przez ośmiu kardynałów, którzy byli oczywiście mianowani przez panującego papieża. Wśród nich znalazł się również Pierleoni. Ci kardynałowie udali się do łoża śmierci papieża i czekali do końca, aby móc wybrać nowego papieża.

Honoriusz zmarł, jakby przez zrządzenie opatrzności, właśnie pod nieobecność Pierleoni i Jonathana. Sześciu pozostałych kardynałów szybko pochowali zmarłego papieża, a następnie w San Gregorio potajemnie wybrali cnotliwego anty-żydowskiego kardynała ze Św. Anioła, Gregorio Papareschi, na papieża, który wybrał sobie imię Innocenty II.

Kiedy Pierleoni, który już widział się papieżem, dowiedział się, że wybrano już Papareschiego, jednego z rywali na papieża, nie uważał się za pokonanego, ale, jak mówi Gregorovius, „udał się, przy wsparciu braci Leona, Giordano, Rogera, Uguccione, i licznych klientów do Św. Piotra i siłą wdarł się do środka. Sam wyświęcił się na papieża przy Piętro di Porto, szturmem zdobył Lateran, zasiadł na papieskim tronie w tym kościele, udał się do Santa Maria Mayor i skonfiskował skarb kościoła. W całym Rzymie szalała wojna domowa, tysiące chciwych wyciągały ręce po złoto rozrzucane przez Anakleta”. [248]

Niewątpliwie Pierleoni, jeśli chodzi o święto kupstwo, był godnym uczniem swego poprzednika, też Żyda Szymona Maga, i prześcignął go we wszystkim co możliwe, dzięki zdobytemu przez Żydów na przestrzeni wieków doświadczeniu. Z pomocą najróżniejszych metod, osiągnął to, że ponad dwie trzecie kardynałów wybrało go na papieża i przybrał imię Anakleta II. Ten gruby Żyd szybko stał się panem sytuacji i oklaskiwał go cały świat, a Innocenty II, ze swoimi lojalnymi kardynałami, musiał uciekać i wycofał się do Palladium, gdzie chronił go Frangipani. Daremnie wojska Pierleoni próbowały zdobyć Palladium. Ale ponieważ Innocenty, jak mówi Gregorovius, „przewidział, że złoto jego wroga będzie przedostawać się przez mury, w kwietniu lub maju uciekł do Trastevere, gdzie ukrywał się w należącej do jego rodziny wieży. W międzyczasie Anakleta spokojnie celebrował święto Wielkiej Nocy, ekskomunikował oponenta, i zastąpił innymi tych kardynałów, którzy byli mu przeciwni. Na skutek upadku Frangipani, Innocenty pozostał bez protekcji, i nie miał innego wyboru poza ucieczką”. [249]

Patrząc na sprawę ludzkim okiem, Kościół stracił wszystko. Zwycięstwo „żydowskiej piątej kolumny” wśród kleru wydawało się ostateczne, i trwające przez wiele stuleci marzenie zdobycia papiestwa w końcu stało się rzeczywistością. Chrześcijaństwo natomiast najwyraźniej przegrało bitwę z synagogą.

Rozdział 4.26 – Święci Bernard i Norbert uwalniają Kościół ze szponów żydostwa

W tym przypadku opatrzność boska, jak obiecano, przyszła z pomocą Kościołowi i umożliwiła zgłaszanie się zdolnych ludzi, którzy zdecydowali poświęcić wszystko dla ocalenia katolicyzmu. Przywódcy ci w jednej chwili dostrzegli, z Bożą pomocą cały zakres nieszczęścia jakie miało miejsce, i zbliżającą się katastrofę, i rzucili się bezinteresownie, z najwyższym mistycyzmem i ogromną zaraźliwą energią w walkę z synagogą i jej zwolennikami. Dlatego gdy żydowski gnostycyzm groził rozpadem chrześcijaństwa, pojawił się św. Ireneusz. W taki sam sposób pojawił się św. Atanazy, wielki anty-żydowski przywódca, kiedy herezja Żyda Ariusza prawie wykorzeniła Kościół, i z tego samego powodu pojawili się później, w podobnych okolicznościach święci Jan Chryzostom, Ambroży z Mediolanu, Cyryl z Aleksandrii, Izydor z Sewilli, Feliks i arcybiskup Agobardo, Amolon i wielu innych, z których wszyscy, oświeceni bożą łaską bezlitośnie zwalczali Żydów, dawnych wrogów Kościoła Świętego, a także „piątą kolumnę”, ich herezje i ruch rewolucyjny.

Kto mógłby przyjść z pomocą Kościołowi, który, być może, przechodził przez najtrudniejszy kryzys od jego założenia? Kim mogli być anty-żydowscy przywódcy, których wybrał Chrystus dla ocalenia Świętego Kościoła?

Jak zwykle, pomoc Boża przyszła ze strony dwóch bojowników: św. Bernarda, uczonego Kościoła i opata z Clairveaux, i św. Norberta, założyciela zakonu nazwanego jego imieniem, arcybiskupa Magdeburga, spokrewnionego z niemiecką rodziną cesarską.

Kiedy św. Bernard otrzymał wiadomość o fatalnych wydarzeniach w Rzymie, podjął niezwykłą decyzję porzucenia spokojnego życia w zakonie, żeby rzucić się w trudną niewygodną przykrą i niebezpieczną walkę, którąjuż uważano za przegraną gdyż żydowski papież, dzięki swojemu złotu i nadal otrzymywanemu wsparciu, był panem sytuacji. Natomiast Innocenty II, zapomniany i w ukryciu, ekskomunikowany przez Anakletę, wydawało się, że wszystko stracił. Według opinii ważnych teologów i historyków, nawet trudno byłoby mu zalegalizować swoje roszczenia, gdyż jego wybór nie był zgodny z prawem Kościoła. Św. Bernard zdecydował się działać w tej niemal przegranej sprawie, bo był pewien, że była to słuszna sprawa, i Kościół święty nie powinien w ten sposób wpaść w ręce swojego najgorszego wroga, żydostwa.

Postąpił właściwie i nie przejmował się ani większością 23 kardynałów, którzy głosowali za Anakletą ani sześciu, którzy wybrali Innocentego, ani tym w jaki sposób przebiegały wybory. W liście do cesarza Niemiec Lothara pisze m.in.: „To hańba dla Chrystusa, że na tronie św. Piotra siedzi Żyd”. Ten uczony Kościoła uderzył w czuły punkt i nawiązał do powagi sytuacji. Bo to było po prostu niemożliwe, by Żyd, wróg Kościoła Świętego, był papieżem. W liście do cesarza stwierdził między innymi: „Anakletą nie ma nawet dobrej opinii wśród przyjaciół, podczas gdy Innocenty jest wybitnym człowiekiem, ponad wszelką wątpliwość”.

Opat Arnold, ówczesny biograf św. Bernarda, pisze, że Pierleoni, jako ambasador i kardynał, zgromadził olbrzymie bogactwa, „a później okradał kościoły”. A kiedy nawet popierający go źli chrześcijanie odmówili niszczenia złotych kielichów i krzyży, żeby je przetopić, Anakletą wynajął do tego Żydów. Z entuzjazmem niszczyli poświęcone kielichy i grawerunki. Przedmioty te sprzedali, i dzięki tym pieniądzom, jak mówiono, Anakletą mógł prześladować zwolenników Innocentego II. Biskup Hubert z Lucca, Andreas Dandolo, doża z Wenecjji, opat Anzelm z Grembloux i inni kronikarze i historycy, oskarżają żydowskiego anty-papieża z powodu tego i innych ciężkich przestępstw. [250] W tej walce najważniejsi byli cesarz niemiecki i król Francji, gdyż w tamtych czasach Niemcy i Francja były najpotężniejszymi krajami katolickimi. Św. Bernard, przy wsparciu wielkiego przyjaciela, św. Norberta, użył całej swojej mocy by przekonać dwóch niezdecydowanych monarchów do udzielenia poparcia Innocentemu. W tym celu napisał do nich listy i podjął wszelkie możliwe kroki. Ludwik VI Francuski nie mógł się zdecydować i nakazał zwołać synod, który, zgodnie z jego życzeniem, odbył się w Etampes. [251]

Dzięki swojej elokwencji i gorliwości, św. Bernard osiągnął to, że ojcowie synodu opowiedzieli się za Innocentym. Przywołał wcześniej wspomniane powody, a ponadto wykazał, że Innocenty był pierwszym wybranym i że ten pierwszy wybór powinien być ważny do chwili prawnego unieważnienia go, nawet jeśli później przeważająca większość kardynałów głosowała za Anakletą. Co więcej, udowodnił, że Innocenty był wyświęcony na papieża przez upoważnionego kardynała, biskupa Ostii. Odwaga i energia bohaterskiego kard. Aimerico, który szybko i potajemnie pochował zmarłego papieża, i w ten niezwykły sposób przyspieszyły wybór Innocentego, okazały się teraz bardzo korzystne. Kościół Święty, chrześcijaństwo i cała ludzkość musi być wdzięczna temu odważnemu, aktywnemu kardynałowi, i zachować o nim pamięć, bo przez to działanie rozpoczął walkę o ocalenie całego świata. Gdyby Żydom udało się przejąć kontrolę nad chrześcijaństwem 800 lat temu, to kilkaset lat wcześniej wydarzyłaby się katastrofa, która teraz zagraża światu w straszliwy sposób. Wtedy zagrożony był również islam, z powodu sieci tajnych organizacji żydowskich, takich jak „Batinis” i „Mordercy”, które chciały przejąć nad nim kontrolę i go zniszczyć.

Innocenty II uciekł z Włoch do Francji, i w wyniku uzyskanego poparcia Synodu w Etampes dla jego przegranej (jak myślał) sprawy, odzyskał nadzieję. Po uznaniu i wsparciu synodu, miało miejsce bardzo cenne, czasowe poparcie króla Francji, który odtąd stał się głównym filarem papieża przeciwko jego rywalowi, anty-papieżowi, jak nazwał go synod. Francuski monarcha uznał główne argumenty św. Bernarda, i nie było żadnych dalszych dyskusji dotyczących tego, który z dwóch wybranych papieży był prawnie uzasadniony, ale który z nich był bardziej godny – jak wyraził się o tym słynny opat z Saint Denis, Sugeriusz.

Na skutek intensywnych działań św. Bernarda, zawiodła umiejętna dyplomacja Anaklety, który przechwalał się pobożnym katolicyzmem i wszystkimi możliwymi metodami próbował zapewnić sobie poparcie króla Francji. Udawał nadmierną pobożność i miał plany reformy Kościoła, by przywrócić mu czystość z pierwszego okresu, co było zawsze bardzo popularnym sloganem, bo wynikało z godnych i szlachetnych pobudek. Z tego powodu także przyjął imię pierwszego następcy św. Piotra, czyli papieża Anaklety I. Więc mamy tu do czynienia, ze wszystkich oznak, z jednym z pierwszych przejawów tej „apokaliptycznej bestii”, która pozornie wygląda jak baranek – czyli jak Pan nasz Jezus Chrystus – ale zachowuje się jak smok. Nie na próżno ówcześni święci, biskupi, duchowni i świeccy, uważali Anakletę za antychrysta, lub, w mniej beznadziejnych przypadkach, za prekursora antychrysta.

W tej walce, decydująca była postawa Lothara, niemieckiego cesarza. Słusznie uważał, że jest to sprawa samego Kościoła, i dlatego zwołano II Synod w Wurzburgu. Tutaj w sposób zdecydowany zadziałał św. Norbert, żeby uzyskać poparcie niemieckich biskupów dla Innocentego. Ale prawie najważniejsza walka miała się stoczyć na Synodzie w Rheims pod koniec 1131 roku. Synod uznał porażkę Pedro Pierleoni, gdyż biskupi angielscy, Kastylii i Aragonii, uznali Innocentego za legalnego papieża, i w ten sposób dołączyli do francuskich i niemieckich biskupów, którzy już wcześniej go uznali. Synod ekskomunikował Pierleoni. W tej kwestii należy przyznać, że w tej walce decydującą rolę odegrały zakony. Dostrzegły niebezpieczeństwo dla Kościoła ze strony żydostwa, i Anakletę uważały za największe zło zagrażające chrześcijaństwu. Z pasją i dynamicznie kierowały działalnością zakonów żeby uratować Święty Kościół od tego śmiertelnego zagrożenia.

Ale niestety, obecnie, kiedy Kościołowi Świętemu tak bardzo zagraża komunizm i „żydowska piąta kolumna” wśród duchowieństwa, nie widać oznak ogromnej siły religijnych zakonów. One, być może, mogłyby uratować sytuację, gdyby były do tego przygotowane. Całe dnie spędzają na pobożnej służbie, co zasługuje na pochwałę, ale w obecnych okolicznościach to uniemożliwia im poświęcenie się głównemu zadaniu, ocaleniu Kościoła. Według nas, kiedy zakony obudzą się z letargu, będą musiały zauważyć, że obecnie, dokładnie tak jak w czasach Pierleoni, niemożliwe jest zajmowanie się wszystkimi pobożnymi dziełami, skoro one zabierają im cały czas. Będzie konieczne porzucić na chwilę ich część, żeby mieć wystarczająco dużo czasu na walkę w obronie chrześcijaństwa. W rezultacie tego podjęty zostałby decydujący krok.

Niech Bóg, nasz Pan, oświeci najwyższych ojców zakonów i pokaże im konieczność ostatecznego rozwiązania tej sprawy! Modlitwy i działalność zakonów są bardzo ważne, ale ważniejsze jest ocalenie Kościoła Świętego z żydowsko-komunistycznego zagrożenia, chcącego go zniszczyć. Św. Bernard i liczni mnisi musieli opuścić swoje spokojne klasztory i porzucić sztywne reguły swoich zakonów (oczywiście za odpowiedni pozwoleniem), żeby wyjść na ulice i ocalić chrześcijaństwo. I odnosili w tym sukcesy! Po Synodzie w Rheims, Pierleoni mógł liczyć jedynie na poparcie Włoch (w większej części), zwłaszcza swojego szwagra, księcia Rogera II Sycylijskiego, rządzącego praktycznie całym półwyspem. Małżeństwo nawróconej Żydówki Pierleoni, siostry anty-papieża, było bardzo ważne. Zawarte z powodów strategicznych, okazało się przydatne. Ale żeby ostatecznie pokonać Żyda siedzącego na tronie św. Piotra, konieczna była inwazja wojskowa, rodzaj krucjaty. Święci Bernard i Norbert przekonali Lothara, niemieckiego cesarza, by się tego podjął. W towarzystwie skromnej liczbowo armii, cesarz spotkał się z Innocentym w północnych Włoszech, i bez przeszkód dotarł do Rzymu, bo wielu z rzymskiej arystokracji w ostatniej chwili zdradziło Anakletę. Lothar przyprowadził ze sobą Innocentego na tron na Lateranie, a Pierleoni uciekł do Świętego Anioła i przejął Św. Piotra. Innocenty dokonał koronacji cesarza na Lateranie. Ale ponieważ Roger Sycylijski wtedy maszerował z potężną armią, Lothar musiał nakazać odwrót. Dlatego papież nie mógł pozostać w Rzymie i musiał uciekać. Żydowski anty-papież znowu był panem sytuacji. Innocenty wycofał się do Pizy i zwołał synod, w którym uczestniczyli biskupi z całego chrześcijaństwa i wielu opatów, którzy odegrali ważną rolę w tej walce. Wśród nich był św. Bernard, który, jak zwykle, prowadził walkę.

Rok później Lothar ponownie maszerował w kierunku Włoch, żeby na tronie osadzić legalnego papieża i wypędzić żydowskiego uzurpatora. Orszak niemieckiego cesarza zasługuje na uwagę, gdyż w tamtym czasie, krytycznym dla Kościoła, odłożył na bok interesy osobiste i niechęć cesarstwa z powodu trudnego sporu inwestytury, i poświęcił się całkowicie ocaleniu chrześcijaństwa.

Gdyby w dobie obecnego kryzysu światowego były osoby, które naśladowałyby to szlachetne zachowanie, odłożyły na bok interesy osobiste i potrzeby narodowe, i zapomniały o nieuzasadnionej niechęci, by zjednoczyć wszystkie narody we wspólnej walce o wyzwolenie z żydowskim imperializmem, oraz jego masońskimi i komunistycznymi dyktaturami!

Słusznie Innocenty II napisał do cesarza Lothara w czasie tej walki: „Kościół wybrał ciebie, z bożym wstawiennictwem, na ustawodawcę, jako drugiego Justyniana, i wybrał cię do walki z heretycką infamią Żydów, jako drugiego Konstantyna”.

W tej kampanii Lothar odniósł sukces i pokonał Rogera, który musiał wycofać się na Sycylię, ale nie udało mu się zdobyć Rzymu, gdzie ku niezadowoleniu całego chrześcijaństwa, urząd sprawował żydowski anty-papież. Kiedy Lothar ze swoją armią opuścił Włochy, Roger Sycylijski prawie odzyskał je zupełnie, i Pierleoni wydawał się niebezpiecznie odzyskać władzę. Coraz bardziej zwiększał się niepokój chrześcijaństwa, bo ponownie zagrażała mu władza anty-papieża. Arnulf, biskup Liseaux, Manfred, biskup Mantui, oraz inni szanowani prałaci, nazywali go po prostu Żydem. Arcybiskup Walter z Rawenny schizmę Analekty nazwał „herezjążydowskiego bezbożnictwa”, a rabin Louis Israel Newman zapewnia, że strona Innocentego uważała Analektę za „antychrysta”. Te opinie przekazali cearzowi Lotharowi kardynałowie popierający legalnego papieża. Innocent uczynił okrzykiem bojowym twierdzenie, że kradzież tronu przez Analektę była „głupim żydowskim fałszerstwem”. Cytowany przez nas żądny wiedzy rabin, kończy swój raport na temat walki następującym komentarzem:” ‚Żydowskiemu papieżowi’ udało się przetrwać na tym stanowisku do śmierci 25 stycznia 1138 roku”. Żydowski przywódca, szanowany historyk, w ten sposób przyznaje dosyć wyraźnie i bez zastrzeżeń czy obaw, że Pierleoni był Żydem i nazywa go „żydowskim papieżem”, tym samym ryzykując nazwanie Innocentego II anty-papieżem”. [252]

Kiedy żydowski uzurpator został pochowany z papieskimi honorami, jego kolegium kardynalskie, którego członkowie, jak mówiono, prawie wszyscy potajemnie praktykowali judaizm, zainteresowane było powołaniem nowego papieża, albo lepiej, anty-papieża. Wybór padł na kard. Grzegorza, mianowanego z aprobatą i poparciem Rogera Sycylijskiego. Nowy papież przyjął imię Wiktora IV. Tymczasem św. Bernard, dzięki nieustannym kazaniom i naciskowi na niemieckie armie w sprawie legalnego papieża, zdobył główne przyczółki Pierleonich, takie jak Mediolan i inne włoskie miasta. W końcu krasomówcy św. Bernardowi udało się zdobyć sam Rzym. W ostatnich dniach swojego panowania żydowski anty-papież musiał znowu schronić się wewnątrz Św. Piotra i zajmował także Pałac św. Anioła. Ale zwolennicy Pierleoni stopniowo zmniejszali się pod względem liczebnym i w końcu się rozpadli, i pozycja nowego anty-papieża Wiktora IV praktycznie była nie do utrzymania. Dzięki elokwencji św. Bernarda ostatecznie się poddał.

W tym epizodzie ponownie spotykamy się z taktyką która odgrywa decydującą rolę dla żydostwa w jego wszystkich walkach politycznych: strona żydowska, lub kontrolowana przez Żydów, próbuje, kiedy myśli, że przegrywa, zapobiec temu, by nieuchronna klęska przemieniła się w całkowite zniszczenie czy katastrofę, poddając się w odpowiedniej chwili wrogowi i błagając go o litość. Albo negocjuje pozwolenie na zachowanie możliwie najwyższych stanowisk obiecując poddanie i lojalność. Jeśli ta żydowska władza zostanie niezniszczona, często zachowuje cenne stanowiska w nowym rządzie zwycięzcy. Ale nie okazuje mu za to wdzięczności, ale potajemnie wszczyna spiski, żeby ponownie zdobyć władzę, poszerzyć ją w czasie, i w odpowiedniej chwili zadać zdradziecki cios, i niszczy błogo ufającego mu, o wielkim sercu wroga, który zamiast wcześniej zniszczyć niewdzięcznego przeciwnika kiedy miał sposobność, umożliwił mu zebrać siły. To powtarzało się wielokrotnie w historii walk między chrześcijanami i Żydami przez ponad 1000 lat, i było jednym z głównych powodów odradzania się synagogi po jej wielkich klęskach. Ale niestety, nadszedł czas, kiedy role się zmieniły.

Giordano i pozostali bracia Pedro Pierleoni upozorowali skruchę i błagali o wybaczenie, odrzucili wszystkie herezje i pogodzili się z legalnym papieżem. Ich hipokryzja dotknęła serca Innocentego II i św. Bernarda, którzy wspaniałomyślnie im wybaczyli. Zamiast ich odrzucić, papież pozostawił ich na stanowiskach na papieskim dworze. Później nawet zaszczycił ich hołdem i urzędami w zamiarze osiągnięcia stabilnego, trwałego zjednoczenia Kościoła. Ogromną życzliwością próbował pozyskać Żydów, żeby, być może, zawstydziła ich ta wielka serdeczność, i wreszcie dokonali szczerej skruchy.

W sferach Kościoła Innocenty działał bardziej energicznie. W 1139 roku zwołał synod, drugi na Lateranie, który odrzucił naukę Arnaldo de Brescia i Pedro Bruys, i jednocześnie zadeklarował działalność Anaklety nielegalną i usunął wszystkich księży, biskupów i kardynałów. Krótko mówiąc, wszyscy duchowni, których mianował Pierleoni stracili wszystkie święcenia [253], a przede wszystkim ci, których uznano za schizmatyków. Większość uważała ich za schizmatyków, którzy tolerowali heretyków i tych pochodzenia żydowskiego, jednym słowem, wszystkich, którzy potajemnie wyznawali judaizm. W ten sposób Ojciec Święty oczyścił duchownych z tajnych Żydów „piątej kolumny”, oczyścił hierarchię, i za jednym zamachem uniemożliwił całą żydowską infiltrację wśród duchowieństwa, którą oczywiście prowadzono pod protekcją „żydowskiego papieża”, jak nazywał go słynny rabin Newman. Hojność papieża w sferze politycznej wobec pokonanego Giordano Pierleoni i jego braci miała okazać się fatalna dla Stolicy Apostolskiej. Należy zauważyć, że św. Bernard z pewnością wpłynął na papieża w tej polityce przebaczenia. W swojej zbyt wielkiej dobroci wierzył, że Kościół Święty być może zmiękczy zatwardziałe serca Żydów, jeśli zastosuje inną politykę. Wprawdzie św. Bernard zwalczał schizmę i herezję Żydów, ale zachował szczególną ostrożność i nie chciał, by ich prześladowano, czy krzywdzono. Inaczej mówiąc, życzliwością chciał oswoić wilki.

Jak zawsze, Żydzi zlekceważyli dobroć św. Bernarda, i pokazali niezbicie, że niemożliwe jest z wilków zrobić posłuszne baranki. Wydarzenia przeszłego stulecia pokazały to i zmusiły Kościół Święty do kontynuacji często bezlitosnej walki z Żydami. Stosy inkwizycji były w większości konsekwencją liberalnej polityki wybaczania. Głoszone przez św. Bernarda tolerancja i dobroć poniosły żałosną klęskę.

Reklamy

One thought on “Spisek przeciwko Kościołowi – fragment książki Maurice’a Pinay’a, 1962

  1. Co ciekawe w poczecie Papieży na wikipedii nie ma wykazanego antypapieża Anakleta II czyli kard. Piotra Pierleoni. Jest natomiast antypapież Wiktor IV, jego następca w antypapiestwie. To nielogiczne. Warto również zauważyć, że w wikipedii jest Anaklet II i jest nazwany antypapieżem, czyli spór, o którym mowa we wstępie poczetu Papieży nie dotyczy go (Anakleta II) w odniesieniu do sporu o liczbe antypapieży. Porównując poczet Papieży z wikipedii i opis hasłowy Anakleta II też z wikipedii należałoby również wziąć pod uwage to, że lista Papieży i antypapieży (poczet Papieży), na której brak jest jego imienia jest odwiedzana przez zdecydowanie większą liczbe osób w internecie ze względu na swój charakter (łatwo dostępny, czytelny spis „wszystkich” Papieży i antypapieży). Antypapieskie imie Pietro Pierleoni (Anaklet II) jest natomiast obecne w tejże wikipedii (opis hasłowy). Jest nazwany antypapieżem, jednak aby móc sie o tym dowiedzieć należy najpierw mieć świadomość, że taki ktoś w ogóle istniał i kim był. Czy komuś zależy na ukryciu Anakleta II czyli Piotra Pierleoni ? Drugą ciekawą kwestią jest to, iż w 1130 r. żydostwo okupując Watykan odwoływało sie do przywrócenia Kościołowi Katolickiemu czystości z pierwszego okresu. To samo dzieje sie od 1958 r. pod płaszczykiem tegoż samego przywrócenia – wprowadzono Novus Ordo Missae ale nie do Kościoła Katolickiego, a do sekty pseudosoborowej – Wielkiej Nierządnicy. Pytając starszych ludzi o powód wprowadzenia NOM pojawia sie właśnie ten żydomasoński argument tj. przywrócenie Kościołowi Katolickiemu czystości z pierwszego okresu. I na koniec ostatnia z ciekawych kwestii. Zastanawia mnie fakt – gdzie były wojska Ludwika VI skoro Francja była jednym z dwóch najpotężniejszych krajów katolickich tamtych czasów ? Gdzie były wojska Anglii, Kastylii i Aragonii ? Gdzie te wszystkie wojska były skoro biskupi tych krajów opowiedzieli sie za Papieżem Innocentym II ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s