O pracy – Ks. Kazimierz Naskrecki, Dekalog, Krotkie Nauki o Przykazaniach, Warszawa 1937

Spis tematów – klik.


„W pocie oblicza twego będziesz pożywał chleba.” (1 Mojż. 3, 19).

Mieszkańcy pewnej wsi, zamierzając podać prośbę do króla Zygmunta Augusta, biedzili się jak najlepiej mają króla zatytułować. Wreszcie, za radą pewnego starca napisali na prośbie: „Do najpracowitszego króla naszego”. Kiedy Zygmunt August otrzymał ową prośbę, ucieszył się wielce. „Zaiste — rzekł do senatorów — żadnego króla tak nie uczczono, jak ja dzisiaj uczczony zostałem”.

Dużo znaczy być człowiekiem pracowitym, a jeszcze więcej być pracowitym chrześcijaninem. Dlatego w nauce dzisiejszej poznajmy: 1) jak pracę szanować należy, 2) dla jakich pobudek i z jakiem usposobieniem mamy się pracy oddawać.

I.

Gdy mówię o pracy, rozumiem pod nią wszelką pracę nie tylko fizyczną, lecz i umysłowy; jednej i drugiej społeczeństwo ludzkie potrzebuje, jedna i druga zarówno jest zaszczytną.

Niestety! wielu dzisiaj obniża wartość pracy, zapatrując się na nią z materialnego tylko punktu widzenia.

Nie przeczę temu wcale, że praca wiedzie do dobrobytu, że otwiera w sercu źródło zadowolenia i szczęścia, — ale nie godzi się nam chrześcijanom zapominać o wyższym jeszcze znaczeniu pracy, o jej zbawiennym wpływie na duszę i życie jej wieczne.

1. Otóż praca jest nasamprzód pokutą za grzechy. Pokuta! To twarde słowno, przykre w słyszeniu, a jeszcze przykrzejsze w wykonaniu! Wielu sądzi, że pokuta to obowiązek dla jakichś tylko wielkich grzeszników, a ogół ludzki żyje tylko na to, aby we wszystkim sobie dogadzać, niczego sobie nie odmawiać, prowadzić życie jak najprzyjemniejsze, choćby to nawet było i z grzechem! A jednak dla wszystkich, po wszystkie czasy brzmi ten straszny wyrok Boży: „Jeśli pokutować nie będziecie, wszyscy… zginiecie” (Łk. 13, 5). Nie jest to tylko jakaś rada, ale obowiązek, ciążący na wszystkich, bo wszyscy grzesznikami jesteśmy.

Rozmaitego rodzaju mogą być uczynki pokutne, ale pierwszym, od Boga samego nam wskazanym i nadanym, jest to pokuta pracy. Sam Bóg tę pokutę na cały rodzaj ludzki nałożył, gdy, wyganiając Adama z raju, rzekł do niego: „Iżeś usłuchał głosu żony twojej, i jadłeś z drzewa, z któregom ci był kazał, abyś nie jadł, przeklęta będzie ziemia w dziele twoim, w pracach jeść z niej będziesz po wszystkie dni żywota twego, …w pocie oblicza twego będziesz pożywał (1 Mojż. 3, 17). Wszystkie inne rodzaje pokuty o tyle mają swą wartość, o ile są połączone z wypełnieniem tej obowiązkowej: pokuty pracy.

Że praca, mniej więcej każda, skoro tylko ją się sumiennie spełnia, jest ciężką i żmudną, dowodów na to nie potrzeba. Zwłaszcza ciągłość i jednostajność pracy stanowi prawdziwą torturę dla człowieka, który w swych usposobieniach jest tak zmienny. Praca, to nie rozrywka, ale to istne jarzmo, przez Boga na barki nasze włożone, które całe życie jako grzesznicy dźwigać musimy.

2. Ale Bóg, nakładając na nas pracę jako pokutę, chciał, by ona była zarazem i lekarstwem, chroniącym nas od upadków na przyszłość. Wskutek grzechu pierworodnego podlegamy różnym namiętnościom i jesteśmy wielce skłonni do złego. Praca ukróca bunty natury, uśmierza pożądliwość, a tym samem, że zajmuje, strzeże od grzechu. A nade wszystko praca strzeże od pokus, w walce zaś z nimi jest pomocną. Każda pokusa rodzi się w myśli, rozwija się w marzeniach, dojrzewa w próżności. Praca, tym samem że zajmuje, utrudnia przystęp pokus do duszy, nie daje pokusom ani się rodzić, ani rozwijać, ani dojrzewać, przeciw pokusom najlepszą jest ochroną.

Św. Hieronim na tak straszne był narażony pokusy, że zwątpił już prawie o swoim zbawieniu. Modlił się nocami całymi, pościł jak najsurowiej, biczował ciało swoje, — nic nie pomagało. Wreszcie chwycił się pracy, jako ostatniej deski zbawienia. Zaczął z takim wytężeniem pracować, że prawie upadał pod ciężarem pracy. I oto pokusy ustały. „Trudy i praca moje (sam tak mówił) wyjednały mi upragniony tak długo wewnętrzny pokój.”

Jak woda strumienia, co rączo bieży, przedzierając się nieraz przez twarde łomy skał, czystą jest i przejrzystą, a woda stawu stojącego, nie mającego upływu, brudną i nieraz cuchnącą, — tak też i dusza człowieka czynnego, miłującego pracę, jasną będzie i czystą, podczas kiedy do duszy człowieka gnuśnego łatwo zakradnie się zgnilizna. Dlatego też po klasztorach przestrzeganym to jest pilnie by wszyscy byli zajęci pracą. „Nic niema niebezpieczniejszego nad bezczynność” — mawiał św. Ignacy Lojola.

3. Na koniec praca może nam przysporzyć mnóstwo zasług i przyczynić się do osiągnięcia wysokiego stopnia chwały w niebie. Dlatego to Zbawiciel chciał całe Swoje życie spędzić w najcięższej pracy, najpierw przy ciesielskim warsztacie, a potem w znojnych apostolskich podróżach. Dlatego też do wszystkich ciężko pracujących zwrócił się On z tym rzewnym jakby błogosławieństwem Swoim: „Pójdźcie do Mnie wszyscy, którzy pracujecie i jesteście obciążeni, a Ja was ochłodzę” (Mt. 11, 28). Pójdźcie do Mnie, do waszego Mistrza i Pana… Znosił On przed wami „ciężar dnia i upalenia”. (Mt. 20, 12), i siadał „spracowany… nad studnią” (Jan 4, 6), i „łaknął” (Mt. 4, 2), i chciał „pić” (Jan 4, 7). Wy, jako towarzysze Jego znojów, macie prawo do Jego pociechy. On liczy dnie i godziny, któreście na pracy przetrwali; On rachuje każdą ofiarę, jakąście na ołtarzu Jego służby złożyli. Więc, po życiu pracowitem wypoczynek w niebie wieczny należeć się wam będzie!

Albowiem „godzien jest robotnik zapłaty swojej” (Łk. 10, 7). To też, kiedy św. Arsenjusza pytano, na czym by najwięcej opierał nadzieję wiecznego zbawienia, odpowiedział: „Najwięcej na tym, żem wiele pracował”. Podobnież się wyraził wielki uczony, św. Robert Bellarmin; na pytanie: jakiego rodzaju ludzie najpewniej by się nieba spodziewać mogli, odpowiedział: „Ludzie pracy, co od rychłego rana do późnej nocy rąk nie opuszczają, bo tacy najwięcej mają sposobności gromadzenia sobie zasług”.

O, jakże zaślepieni są ci, którzy tylko dlatego pracują, że pracować muszą, tak jak nierozumne zwierzęta, bez pociechy, z wiary na ich prace płynącej, bez korzyści duchowej i bez zasługi! Nic więc dziwnego, że praca, ciężka sama przez się, jest dla nich jeszcze cięższą.

Ale my nie chciejmy do takich nieszczęśliwców należeć! My patrzmy na pracę okiem wiary; poddawajmy się jej w duchu Świętych PP., a kiedyś przekonamy się, że ona jest źródłem prawdziwego, bo wiecznego szczęścia.

II.

Żeby jednak praca nasza mogła się stać zasługującą na żywot wieczny, winniśmy pracować: sumiennie, w stanie łaski, i z czystą intencją.

1. Już wiemy, że pracę Sam Bóg na nas włożył, dlatego mamy ją wykonywać pilnie, wiernie, ochoczo. Jeżeli wierny sługa stara się we wszystkim przypodobać swemu panu, i pilnie dla niego pracuje, o ile więcej my — słudzy Bozi pilni być powinniśmy w Jego służbie! „Przeklęty, który czyni sprawę Pańską zdradliwie” (Jer. 48, 10) — mówi prorok, św. Ignacy zapytał raz pewnego braciszka, który niedbale wykonywał zadaną sobie pracę, dla kogo by tak pracował, czy dla ludzi, czy dla Boga? A gdy braciszek odpowiedział, że z miłości ku Bogu, nadał mu święty wielką pokutę za niedbałe wykonywanie obowiązku.

Jeżeli każda praca sumienną być powinna, tedy szczególniej praca, do której się kto za pewnym wynagrodzeniem zgodził, bo do sumiennego wykonania takiej roboty obowiązuje nie tylko sam obowiązek pracy, lecz nadto szczególna umowa i osobne zobowiązanie się. Nieraz się jednak może zdarzyć, że nikt naszej pracy nie kontroluje, a tylko okolicznościami przymuszeni zostaliśmy przyjąć robotę za zbyt małą płacę; mimowoli wtedy zjawia się pokusa powiedzieć sobie: „jaka płaca, taka i praca!” lecz i wówczas bądźmy w swej pracy pilni i sumienni, pamiętając na to, że choćby ludzie nam należycie nie zapłacili, to wszakże Bóg naszą pracę widzi, ją oceni, i z pewnością odpowiednio i dobrze wynagrodzi; ale do tego potrzebne są jeszcze dwa warunki: stan łaski i czysta intencja.

2. Przez łaskę uświęcającą stajemy się przybranymi dziećmi Boga, a tym tylko przysługuje dziedzictwo Boże. Oto jak uczy nas o tym Zbawiciel: „Mieszkajcie we Mnie, a Ja w was. Jako latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, jeśli nie będzie trwać w winnym szczepie; także ani wy, jeśli we Mnie mieszkać nie będziecie. Jam jest szczep winny, wyście latorośle. Kto mieszka we Mnie a Ja w nim, ten wiele owocu przynosi, bo beze mnie nic czynić nie możecie”. (Jan 15, 4—5). Aby więc praca nasza była błogosławioną, trzeba Dawcę błogosławieństwa posiadać, trzeba z Nim być przez łaskę połączonym; na tej łasce opiera się wszelka zasługa nasza, z niej to nasze prace nabierają tej wartości, że Bóg za nie płaci niebem.

Człowiek zaś, który przez grzech ciężki stracił łaskę uświęcającą, człowiek taki zrywa z Bogiem, staje się nieprzyjacielem Jego, więc też nie może szczęśliwie pracować. Traci on wszelką zapłatę niebieską, dopóki w takim opłakanym stanie się znajduje; na niebo już nie zarabia, bo Bóg tylko tę pracę wynagradza wiecznie, którą człowiek wykonywał dla Niego w stanie łaski. Uchowaj nas Boże od tego największego nieszczęścia, to jest od grzechu śmiertelnego; a gdybyśmy mieli, nie daj Boże, wpaść kiedy przez grzech ciężki w niełaskę Bożą, czym prędzej przez Sakrament pokuty zmażmy ten grzech, żebyśmy znowu połączyć się mogli z Panem Jezusem, i z Nim dalej zbożnie pracować. Przyjmujmy też Zbawiciela w Komunii św., wówczas łączy się On z nami jeszcze ściślej, i z nami pozostaje nie przez kwadrans, nie pól godziny, nie dzień jaki, ale dopóki tylko chcemy, to jest dopóki łaskę uświęcającą zachowamy.

Jacy szczęśliwi jesteśmy, gdy mamy Jezusa, gdy tak ściśle z Nim jesteśmy połączeni, to trudno wypowiedzieć! Jacy szczęśliwi jesteśmy, że z Jezusem razem możemy pracować i przez to brać udział także w Jego zasługach! Bo dopóki zostajemy w stanie łaski i Zbawiciel w naszym sercu przebywa, wszystkie prace On razem z nami działa, jak to zaznaczał św. Paweł: „Żyję ja, już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus” (Gal. 2, 20).

3. Nakoniec, żeby za swoje prace móc spodziewać się nagrody wiecznej w niebie, winniśmy pracować nie tylko sumiennie i w stanie łaski, lecz jeszcze w dobrej intencji. Apostoł Paweł, chcąc nauczyć Koryntian, jak się najlepiej Panu Bogu mogą przypodobać, tak ich naucza: „Czy jecie, czy pijecie, czy co innego czynicie, wszystko ku chwale Bożej czyńcie” (1 Kor. 10, 3).

Najpierwszym więc i najważniejszym celem prac naszych ma być chwała Boża, spełnienie Jego Woli świętej; o dopiero potem wolno nam mieć na oku i drugorzędny cel naszej pracy — zapłatę doczesną od ludzi. Kto pracuje tylko z intencją ludzką, ludzką też tylko nagrodę otrzyma; o takich powiedział Pan Jezus: „Zaprawdę… wzięli (oni już) zapłatę swoją” (Mt. 6, 2). Kto zaś pracuje dla Boga i ludzi, od Boga niezmierną otrzyma zapłatę, a i ludzka mu nie zginie. Dlatego, upomina św. Bernard: „Wszystko, co czynisz, jest marne, próżne, z wyjątkiem tego, co czynisz dla Boga”. Ta dobra intencja nasze prace jakby duchem nadprzyrodzonym owiewa i ożywia.

To, co czyni człowiek, sam przez się, jest w oczach Bożych nic nie znaczącym. Napiszcie, ile możecie zer, jedno obok drugiego, czy one będą małe czy wielkie, suma ich będzie się równała zeru; ale skoro poprzedzi je prosta jednostka, z tych zer utworzą się tysiące, miliony. Otóż, taką jednostką, którą mamy stawić przed naszymi codziennymi pracami, jest intencja dobra.

Tę intencję co dzień przed pracą wzbudzajmy! Gdy tylko z rana wstaniemy, zmówmy gorąco i serdecznie poranny swój pacierz, poprośmy Boga o pomoc potrzebną do spełnienia obowiązku swej pracy, i ofiarujmy ją razem z zasługami Jezusa na chwałę Bożą! Im większa nasza miłość ku Bogu, tym więcej warta każda nasza praca.

I potem, w ciągu dnia, dobrze jest od czasu do czasu podnieść swoją myśl i serce do Boga, i swą poranną intencję ponowić.

O świętobliwym zakonniku naszym, ks. Mikołaju Łęczyckim, czytamy, że podczas prac swych często powtarzał: ,.Dla Ciebie, Boże!”

Zapamiętajcież sobie, najmilsi, te trzy warunki, konieczne do tego, by codziennie prace nasze obróciły się w zasługę przed Bogiem i kiedyś mogły otrzymać nagrodę niebieską: oto, mamy pracować sumiennie, w stanie łaski uświęcającej, i z czystą intencją.

Pogańscy poeci mówią o Midasie, że czego on się dotknął, w złoto się zamieniało. To było bajką. Ale, kiedy chrześcijanin stara się, by jego pracy towarzyszyły owe trzy przed chwilą wymienione warunki, wówczas naprawdę praca jego zamienia się w złoto niebieskie, które sobie coraz więcej gromadzi na żywot wieczny.

*

Tak, jak słyszeliśmy, pracujmy wszyscy; zawsze wiernie, sumiennie i pilnie, zawsze w stanie łaski — w łączności z Jezusem, zawsze dla Boga — z miłości ku Niemu, — a Bóg dobry będzie nam błogosławił; wzrośniemy szybko w cnotę i zasługi, za co będzie nas czekała nagroda wiekuista w niebie.

Amen.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s