Katolicyzm jest życiem kontemplacyjnym

Ks. Dr Aleksander Żychliński, Tajemnica katolicyzmu. Szkice teologiczne. Poznań 1946

Życie kontemplacyjne jest formą życia, w której człowiek poświęca się poznaniu i miłowaniu prawdy. Wszakże nie każda prawda jest przedmiotem odpowiadającym życiu kontemplacyjnemu. Człowiek bowiem zmierza zasadniczo do tego, co stanowi jego cel ostateczny. I dlatego życie kontemplacyjne zwraca się głównie do prawdy najwyższej, do Boga.

Katolickie życie kontemplacyjne rodzi się z wiary; jest rozwinięciem wiary, jakiego dokonywa w nas Duch św.; jest pełnią wiary.

Wiara poucza o celu nadprzyrodzonym i o środkach, które doń prowadzą; uczy, że świat jest objawieniem Boga a nie człowieka.

Wszakże wierze towarzyszy niedoskonałość, cechująca przyrodzone nasze poznanie, kiedy chodzi o rzeczy nadprzyrodzone. Poznanie to bowiem dokonywa się za pomocą pojęć zaczerpniętych ze świata zmysłów, będącym bardzo niedokładnym obrazem rzeczy nadprzyrodzonych. Pojęcia nasze są jakoby obrazami obrazów rzeczy Bożych. Mają więc wartość analogiczną, tj. prowadzą do poznania rzeczy Bożych przez porównanie.

Poznanie takie jest bardzo ułamkowe i niedokładne; okazuje nam rzeczy Boże jakby z daleka.

Tymczasem rzeczy tej ziemi są nam bezpośrednio obecne, działają na nas bezpośrednio. Dlatego dajemy się łatwo przez nie uwikłać, szukamy w nich szczęścia, polegamy na nich, przeceniamy je uważając je wprost za cel ostateczny.

Otóż ta wiara potrzebuje doskonalenia. Daje je Duch św. przez dar umiejętności. Sprawia on, że poznajemy instynktownie, czym jest świat i rzeczy tego świata: że w sobie są nicością, że są zwodnicze, niestale, że nie mogą nam dać szczęścia, że łatwo nas oszukują, że nierozsądkiem jest do nich się przywiązywać.

Równocześnie dar umiejętności daje prawdziwą ocenę rzeczy ziemskich. W jego świetle świat staje się dla naszej wiary jakby przezroczysty, objawia nam Boga, czytamy w nim o Bogu jakby w otwartej księdze, świat staje się szczeblem w pochodzie do Boga. W świetle tego daru poznajemy opatrzność Bożą we własnym życiu, w dziejach ludzkości i Kościoła, słowem dar umiejętności sprawia, że wszystko, co nas otacza, mówi nam o Bogu.

Jest to kontemplacja Boga w stworzeniach. Umysł wzbogacony wiarą oraz darem umiejętności wznosi się z rzeczy tego świata pionowo do Boga i do rzeczy Bożych. Jest to jakby filozofia o Bogu transponowana do porządku nadprzyrodzonego, gdzie znajduje swoje nadprzyrodzone doskonalenie.

Wszelako wiara ma jeszcze jedną słabą stronę: jej przedmiot jest nieoczywisty; daje ona pewność, ale nie daje oczywistego wglądu w prawdę Bożą.

Otóż temu niedostatkowi zaradza Duch św. przez dar rozumu; daje on poniekąd intuicyjne wnikanie w tajemnice Boże.

Nasamprzód otacza on prawdy nadprzyrodzone niby z zewnątrz nowym światłem, w którym ich oczywistość zewnętrzna, czyli wiarogodność staje przed nami w jasnym świetle, a trudności rozumowe, związane nieraz z przyjęciem prawd nadprzyrodzonych gasną. Apologetyka, której zadaniem jest dowodzić rozumowo wiarogodności objawienia, zyskuje tu swe nadprzyrodzone dopełnienie, ujawnia się w pełni nadnatury. Wchodzimy w pewne i spokojne posiadanie prawdy nadprzyrodzonej, choć zostaje ona dla nas nieoczywistą.

Dar rozumu rzuca swe promienie także w głąb samych prawd Bożych. W jego świetle poznajemy poniekąd intuicyjnie, jaki jest prawdziwy sens artykułów wiary, zyskujemy zmysł wiary czyli zmysł katolicki i dostrzegamy wewnętrzną harmonię poszczególnych dogmatów oraz przecudną harmonię całego kosmosu prawd przyrodzonych i nadprzyrodzonych; zyskujemy głębsze zrozumienie wartości rzeczy nadprzyrodzonych, dojrzałą ocenę rzeczy Bożych; doświadczamy ich wielkości. Jest to teologia świętych, która daje o rzeczach nadprzyrodzonych pojęcia żywe, przeżyte, doświadczalne.

Światło daru rozumu daje duszy świadomość bezwzględnej, oczywistej wyższości Boga w stosunku do wszystkich pojęć ludzkich. Czuj ona powstającą w sobie walkę między swoim małym i nędznym życiem ludzkim, a nieskończenie wzniosłym życiem Bożym. W tym świetle przeżywa ona najgłębsze poczucie własnej nędzy i odczuwa rozdzierający smutek: bo czyż Bóg mógłby kochać stworzenie tak nędzne? Nieopisane cierpienia ją dręczą. Są to cierpienia mistyczne, które św. Jan od Krzyża, Doktor miłości Bożej, przenikliwie opisuje jako ciemne noce duszy, wchodzącej w stan kontemplacji mistycznej. Jest to konanie życia ludzkiego, które prowadzi do narodzenia życia Bożego w duszy.

Dzięki darowi rozumu dusza wchodzi w głębsze, niby instynktowne rozumienie tajemnic życia Jezusa i Marii; jednym prostym wejrzeniem widzi ona nieskończoną wielkość tajemnic Chrystusowych; poznaje jakoby doświadczalnie prawdziwy sens tych tajemnic, ich znaczenie dla życia duchowego; przeżywa je wewnętrznie. Rozumie ona w głębi duszy i doświadcza, czym jest dla niej święte Człowieczeństwo Chrystusa Pana, uczy się trzymać ustawicznie towarzystwa Jego i żyć z Nim w wielkiej zażyłości. Stąd ma wymieniony dar tak doniosłe znaczenie dla modlitwy; jest jakoby szkołą, w której Duch św. poucza, jak należy w modlitwie obcować z Jezusem i Marią.

Wreszcie dar mądrości prowadzi duszę na najwyższy szczyt, na jaki z pomocą Bożą może się dźwignąć. On sprawia, że rozum sądzi o rzeczach Bożych na mocy pewnej współrzędności, pewnego powinowactwa z tym, co Boże. Powinowactwo zaś z rzeczami Bożymi rodzi się z miłości, która najdoskonalej jednoczy duszę z Bogiem.

I tak z miłości oraz z daru mądrości powstaje najdoskonalsza kontemplacja, kontemplacja mistyczna czyli zjednoczenia mistycznego.

Akt kontemplacji mistycznej jest niejako amalgamatem, w którym akt rozumu, wzbogaconego wiarą i darem mądrości, spaja się w jedną całość życiową z aktem woli przepromienionej miłością Bożą; i tak powstaje jednolity akt doświadczalnego poznania Boga i doświadczalnego zjednoczenia się z Nim. Dusza zjednoczona z Bogiem przez kontemplację mistyczną doświadcza obecność Bożą w swym wnętrzu nie bezpośrednio, ale w akcie miłości synowskiej, jaki Bóg w niej wywołuje; dusza kontemplacyjna czuje bliskość Boga, jest czuła na obecność Boga, objawiającego się w niej przez aktualną miłość, którą w nią wlewa jako źródło miłości.

Kontemplacja mistyczna jest nadprzyrodzonym ubłogosławieniem już w tym życiu, i dlatego można ją nazwać kresem życia katolickiego. Wszakże nie stanowi ona celu ostatecznego, lecz jest „skróconą drogą” do celu, jakim jest doskonała miłość, czyli całkowite oddanie się woli Bożej, które posuwa się tak daleko, że dusza chce zawsze tego tylko, co się najwięcej podoba Bogu, choćby kosztem największych ofiar z jej strony.

Wszakże nie wszyscy katolicy powołani są do kontemplacji bezpośrednio; i bez niej dojść można do świętości. „Wszak, powiada św. Teresa, św. Marta była świętą, choć nie napisano nigdzie, by była kontemplatywną” (Droga do doskonałości r. 17 n 5).

Kontemplacja jednak mistyczna jest według św. Teresy „drogą skróconą” doskonałej miłości; jest darem Bożym, który Bóg daje zwykle duszom prawdziwie wspaniałomyślnym, które mają odwagę żyć katolicyzmem, aż do ostatnich jego konsekwencji i gotowe są na wielkie cierpienia, które towarzyszą życiu kontemplacyjnemu. Ktokolwiek bowiem opuści dla Boga wszystko i Mu się wspaniałomyślnie odda, bez zastrzeżeń, temu Bóg bez zastrzeżeń oddaje samego siebie przez zjednoczenie kontemplacyjne. Ponieważ jednak to zjednoczenie jest darem Bożym zależnym od Jego upodobania, dlatego zdarza się, że Bóg je odkłada aż do szczęśliwości niebieskiej, prowadząc duszę inną drogą do świętości.

Trzeba jednak powiedzieć za św. Teresą, że kontemplacja jest zjawiskiem zwykłym u dusz prawdziwie wspaniałomyślnych. Bóg bowiem w swej dobroci jest skłonny, by się udzielać tam, gdzie znajduje duszę przygotowaną przez zupełne wyrzeczenie się rzeczy ziemskich, przez pokorę, przez wielkoduszną, pełną miłości służbę Bożą i bliźnich oraz przez wytrwałe ćwiczenie się w obecności Bożej. Praktyka cnoty i modlitwa — to dwa ramiona wznoszące duszę do Boga.

Kontemplacja jest szkołą miłości i mądrości; dlatego jest niewyczerpanym źródłem radości i pokoju.

Miłości towarzyszy koniecznie wesele, radość duchowa. Jest to nadprzyrodzone zadowolenie z posiadania Boga i wszystkiego, co Boże, oraz rozkoszowanie się w Bogu. Kto miłuje Boga, ten żyje w weselu ducha. A ponieważ istnieje dwojaka miłość Boża: miłość pożądania, która tkwi w cnocie nadziei, oraz miłość przyjaźni, dlatego mamy dwojaką radość duchową: radość szlachetną, choć mniej doskonałą, która się rodzi z miłości pożądania, i miłość najszlachetniejszą i najczystszą, która pochodzi z miłości przyjaźni. Radością szlachetną, ale mniej doskonałą radujemy się, że posiadamy Boga będącego najwyższym Dobrem naszym; radością zaś najczystszą radujemy się w duchu dlatego, że Bóg sam w sobie jest najwyższym Dobrem i Szczęśliwością.

Ta czysta radość duszy weselącej się, że Bóg, którego nade wszystko miłuje, posiada w sobie pełnię doskonałości i szczęśliwości jest nieodzownym znakiem, że żyje ona pełnią życia katolickiego. Ta niewzruszona wesołość nie zależy od otaczającego świata, ale wypływa z głębi duszy, na której gruncie wszelka burza mija bez śladu, bo gruntuje się na miłości Bożej.

Katolicyzm jest życiem radości ducha.

Dopełnieniem radości duchowej jest pokój, pogoda ducha, która również rodzi się z miłości i mądrości.

Pokój — wedle głębokiego określenia św. Augustyna — to równowaga płynąca z ładu stałego. Wyklucza on wszelki bezład i rozdwojenie, nasamprzód w wnętrzu człowieka, następnie wszelką niezgodę między ludźmi.

Idea prawdziwego pokoju obejmuje nasamprzód harmonię wewnętrzną, panującą w duszy człowieka, kiedy duchowa część jego natury rozum i wola, oddana jest i poddana Bogu przez wiarę, nadzieję i miłość, kiedy niższe władze zmysłowe poddane są woli, a ciało służy posłusznie duszy. Wówczas w wnętrzu człowieka panuje ład, z którego płynie spokój i równowaga; człowiek posiada pokój duszy. O tym Bożym pokoju duszy śpiewali aniołowie przy narodzeniu Pańskim; ten pokój pozostawił Pan Jezus Apostołom po Zmartwychwstaniu; w tym pokoju streszczają się wszystkie owoce odkupienia; zawiera on jedyne prawdziwe szczęście możliwe na ziemi.

Owocem pokoju wewnętrznego jest pokój między ludźmi, pokój społeczny. Wewnętrzna bowiem zgoda dążeń jednostki daje rękojmię zgodności pożądań i dążeń wśród społeczeństwa. Stąd widoczna, że jedyną drogą wiodącą do pokoju społecznego jest odrodzenie wewnętrzne jednostek, które by dawało ludziom pokój wewnętrzny.

Takie odrodzenie dać może duszom jedynie katolicyzm. On jeden jest życiem miłości i mądrości i dlatego zdolny jest posiąść oraz szerzyć pokój Boży „przewyższający wszelki zmysł” (Fil. 4, 7). Katolicyzm czyni z duszy „twierdzę pokoju”, której żadna moc nie zdoła wstrząsnąć.

Katolicyzm jest życiem pokoju.

Kontemplacja ma za cal pobudzenie duszy do coraz pełniejszego oddania się Bogu, by zdolną była za przykładem Pana wielkie znosić cierpienia. Stąd jest ona najskuteczniejszym środkiem, najlepszą szkołą miłości. Jest „drogą skróconą” do świętości i miłości; bez niej osiągnięcie doskonałej miłości jest rzeczą bardzo trudną. Miłość zaś Boga obejmuje wszystko, co Bóg miłuje, zwłaszcza bliźnich. Miłość bliźniego jest to miłość Boża rozlana na dzieci Boże; miłość bowiem więcej polega na tym, aby dawać niż żeby brać.

Katolicyzm jest życiem apostolskim

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s