Kościół w swojej nauce jest nieomylny.

Ks. St. Bartynowski T.J., Apologetyka podręczna. Obrona wiary katolickiej z odpowiedziami na zarzuty. Kraków 1916 rok, s. 395-402

Skoro mamy obowiązek należeć do Kościoła katolickiego i słuchać go tak bezwarunkowo, jak samego Chrystusa — według słów Tegoż: Kto was słucha, mnie słucha (Łuk. 10, 16) — to Kościół ten musi być tak samo nieomylny, jak Chrystus; inaczej bowiem nikt nie miałby zaufania do Kościoła, gdyby nie był pewny, że wierząc mu, nie zbłądzi. Zresztą sam Chrystus wprowadziłby nas w błąd, rozkazując nam pod groźbą potępienia słuchać takiego Kościoła, któryby mógł błądzić w nauce wiary i obyczajów — i groźba taka byłaby niesprawiedliwą. Ponieważ zaś przedstawiciele nauczającego Kościoła, nawet mimo najgłębszej nauki mogliby się pomylić i drugich w błąd wprowadzić, gdyby tylko na własnym rozumie polegali, przeto potrzebna im jest szczególna pomoc Boska, tj. łaska Ducha św., która by ich strzegła od wszelkiego błędu w nauczaniu prawd dotyczących zbawienia, a w ten sposób umożliwiała im spełniać tak trudne zadanie.

Taką właśnie czynną pomoc w nauczaniu Chrystus przyrzekł i udzielił Kościołowi, kiedy wysyłając Apostołów na cały świat powiedział do nich: idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody… a oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata (Mat. 28, 30). W tych słowach obiecał P. Jezus pozostać przy Apostołach oczywiście nie po co innego, jak tylko, aby ich bronić od błędu, gdy będą nauczać — to znaczy uczynił ich nieomylnymi.

Powyższe słowa Chrystusa, wyrzeczone do całego Kolegium Apostołów, przyrzekały im czynną pomoc w nauczaniu aż do końca świata, a przeto nie odnosiły się tylko wyłącznie do samych Apostołów, ale musiały się koniecznie odnosić także do tych wszystkich, którzy po ich śmierci mieli być dalej żywym kolegium apostolskim i spełniać aż do końca świata nieomylny urząd żywego nauczania w Kościele. Tym żywym Kolegium apostolskim są wszyscy biskupi katoliccy z papieżem na czele; oni przeto, jako prawowici następcy Apostołów w urzędzie nauczycielskim Kościoła, odziedziczyli po Apostołach dar nieomylności.

W Kościele nieomylnie nauczają:

I. Biskupi w łączności z papieżem.

Według wyżej wspomnianych słów Chrystusa, do Apostołów wyrzeczonych, nieomylny urząd nauczania tworzą w Kościele wszyscy razem biskupi, ale nie sami, lecz tylko w łączności z papieżem, albowiem oni, jako prawowici następcy Apostołów, tworzą z papieżem na czele to zgromadzenie, w którym dalej żyje urząd nieomylnego nauczania, przez Chrystusa ustanowiony i przez Niego powierzony apostolskiemu kolegium. — Ta jest jednak różnica, że Apostołowie otrzymali przywilej nieomylności osobiście tj. każdy z osobna, (albowiem mieli się niebawem rozproszyć po świecie i nie mogli się częściej wspólnie zgromadzać). Przeciwnie zaś biskupi, ponieważ mogą się z papieżem porozumiewać i odbywać wspólne sobory, nie posiadają daru nieomylnego nauczania wiary i obyczajów każdy z osobna, pojedynczo, ale tylko wszyscy razem — w łączności z papieżem:

a) bądź to gdy są zgromadzeni na soborze powszechnym,

b) bądź to rozproszeni po świecie, gdy wszyscy zapytani w jakiejś sprawie dotyczącej wiary lub moralności, zgodne wyrażają zdanie.

Natomiast żaden biskup z osobna nie posiada daru nieomylności; nigdy też Kościół nie przyznawał tego daru poszczególnym biskupom z osobna. Każdy więc poszczególny biskup może w błąd popaść, ilekroć nie zgodzi się ze wspólnym zdaniem innych biskupów zostających w jedności ze Stolicą Apostolską, jak to się stało np. z Macedoniuszem, Nestoriuszem i ariańskimi biskupami.

Uwaga. Gdyby wszyscy biskupi zjednoczeni z papieżem byli omylni w rzeczach wiary, natenczas sam Chrystus wprowadziłby w błąd swój Kościół i wiernych. Wszakże on sam nakazał Apostołom oraz ich następcom, aby wszystkie narody nauczali (Mat. 28, 19), a na ludzi nałożył obowiązek słuchania ich nauki pod karą potępienia: Kto was słucha, mnie słucha, — kto wami gardzi, mną gardzi (Łuk 10, 16), a kto nie wierzy, będzie potępiony (Mrk 16, 15). — Jeżeliby zatem biskupi razem z papieżem mogli błędnie pouczać, to Chrystus byłby współwinnym ich błędu.

II. Papież „ex cathedra”.

Jedyny tylko prawowity następca św. Piotra w prymacie rzymskim tj. papież, kiedy przemawia jako głowa i nauczyciel całego Kościoła, cum ex cathedra loquitur, tzn. kiedy ogłasza jakąś naukę odnoszącą się do wiary i obyczajów, jako obowiązującą wszystkich wiernych pod utratą zbawienia, jest także osobiście nieomylny tj. nawet sam jeden, oddzielnie od innych biskupów.

Wynika to najpierw z Pisma św.

a) Stosownie bowiem do obietnicy Chrystusa: a ja tobie powiadam, żeś ty jest opoką, a na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie zwyciężą go (Mat. 16, 18), Piotr i każdy z jego następców papież, jako opoka, na której zbudowany jest Kościół, ma użyczać temu Kościołowi takiej trwałości, iżby nie mógł być zwyciężonym przez bramy piekielne, tj. przez ducha błędu i zepsucia. Otóż tego zadania nie mogliby papieże spełniać, gdyby w rzeczach wiary i obyczajów mogli się mylić.

b) Jako najwyższy Pasterz trzody Chrystusowej ma Piotr i każdy z jego następców owieczki Chrystusowe prowadzić na dobrą paszę, a tą dobrą paszą jest przede wszystkim prawdziwa nauka Chrystusa. Przeto każdy następca św. Piotra musi posiadać możność odróżniania z całą pewnością prawdziwej nauki Chrystusa od fałszywej, — czyli musi być w swoim nauczaniu nieomylny.

c) Chrystus rzekł do Piotra: „ale ja prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja, a ty niekiedy nawróciwszy się potwierdzaj braci twoich“ (Łuk. 22, 32). Te słowa, przepowiadające, iż wiara Piotra nigdy się nie zachwieje, odnoszą się także do następców Piotra, albowiem bracia Piotrowi, tj. Apostołowie, będąc pełnymi Ducha św., o wiele mniej potrzebowali być umacniani w wierze świętej przez Piotra, aniżeli ich następcy biskupi, którzy potrzebują tego ze strony papieża.

Nauka o nieomylności papieża znajduje także w Tradycji swoje uzasadnienie.

Już św. Ireneusz powiada o nauce wiary świętej, że wszystkie inne kościoły muszą w tym względzie zgadzać się z Kościołem rzymskim. (Adv. haer b 3 c. 3). Filip, legat papieski, mógł na soborze w Efezie uroczyście oświadczyć — i nikt mu tego me zaprzeczył, — iż od wieków znanym jest, że „św. Piotr, jako kolumna Wiary, w swoich następcach żyje dalej i rozstrzyga” (Actio III). Św. Augustyn powiada (sermo 131 n. 10), że właśnie nadesłano do Stolicy Apostolskiej orzeczenia dwóch synodów afrykańskich, odnośnie do nauki Pelagiusza, na które z Rzymu nadeszła odpowiedź, a przez to właśnie została sprawa ostatecznie rozstrzygnięta. Roma locuta, causa finita! Z okazji sporu o cześć obrazów na Wschodzie, św. Teodor Studyta zaproponował cesarzowi w Konstantynopolu Michałowi Balbusowi, „aby wysłać poselstwo do Biskupa rzymskiego, celem otrzymania nieomylnego orzeczenia w sprawie odnoszącej się do wiary św.” (Epist. 129). Podobną propozycję zrobiło zgromadzenie prawowiernych biskupów, krótko przedtem r. 820 zwołane do Konstantynopola które zauważyło przy tym, że tak postępowano od samego początku, przy wszelkich sporach odnoszących się do wiary św. — Historia kościelna posiada jeszcze bardzo wiele innych świadectw na udowodnienie stale utrzymującej się wiary w nieomylność papieską.

Nie było to zatem nową nauką, którą Sobór Watykański wypowiedział w r. 1870 orzekając uroczyście, iż Papież jest w rzeczach wiary i obyczajów nieomylny; było to tylko obroną i zatwierdzeniem dawnej wiary wobec nowych napaści.

Zarzut. Powiadają niektórzy: nieomylność papieska stoi w sprzeczności z historią, albowiem papieże Liberiusz, Wigiliusz i Honoriusz pobłądzili w rzeczach wiary.

Odpowiedź. Nie można tego udowodnić, aby którykolwiek z tych trzech papieży zbłądził „ex cathedra” tzn. w orzeczeniach wydanych na mocy swojej najwyższej władzy nauczycielskiej w Kościele.

1) Liberiusz (352—366) miał rzekomo podpisać kilka ariańskich formuł wyznania wiary; jednak ten zarzut opiera się po części na fałszywych dowodach, po części na nieporozumieniach.

a) Podług najbardziej wiarogodnych dowodów historycznych papież Liberiusz nie podpisał żadnej formuły ariańskiej.

b) Na wypadek jednak, gdyby nawet którąś z tych formuł podpisał, co w ogóle jest bardzo wątpliwe, to była to tzw. trzecia formuła Sirmijska, którą można także rozumieć w sposób zupełnie zgodny z wiarą katolicką; a którą z pewnością Liberiusz w ten sposób rozumiał, skoro jak przedtem tak potem przeciwnikiem był nie tylko ścisłego arianizmu, ale także łagodniejszego semiarianizmu.

c) W żaden sposób nie może być tu mowy o orzeczeniu „z katedry” w kwestii wiary i moralności, albowiem Liberiusz ani nie zamierzał, ani naprawdę nie zobowiązał Kościoła do przyjęcia którejkolwiek z tych formuł, jako reguły wiary.

2) Przeciwko papieżowi Wigiliuszowi (540 — 555) podnoszą ten zarzut, że kilkakrotnie sobie samemu sprzeciwił się w swoich orzeczeniach, wydanych w przedmiocie wiary. Na to należy znowu odpowiedzieć, że:

a) Nie szło tu zupełnie o określenie w rzeczach wiary, ale o prawowierność osobistą biskupów: Teodoreta z Cyru oraz Ibasa z Edessy.

b) Pierwsze w tej sprawie pisma papieża, które, jak powiadają, sprzeciwiały się następnym, skierowane były nie do Kościoła, ale do osób prywatnych, a jako takie nie mają zupełnie charakteru orzeczeń urzędu nauczycielskiego w Kościele. Prawdą jest, że Papież Wigiliusz zmienił później swój wyrok o osobistym usposobieniu Teodoreta i Ibasa, ale nie można papieżowi z tego czynić zarzutu, albowiem niedokładnie poinformowano go pierwotnie o obu wspomnianych osobach.

3) Papieża Honoriusza (625 — 638) obwiniają, że popadł w herezję monoteletów. Co się tyczy niniejszego zarzutu, to trzeba pamiętać:

a) p. Honoriusz w sprawie monoteletów tym bardziej nie dał urzędowego orzeczenia, iż nawet jego następca Leon II poczytuje mu za zarzut, że takiego wyroku nie wydał.

b) Oba pisma Honoriusza w tej sprawie, rzekomo zawierające błąd mu zarzucany, wypowiadają naukę w istocie rzeczy zupełnie trafną, tylko sposób wyrażania się jest z umysłu ogólnikowy, a to aby uniknąć niepotrzebnego zaostrzania sporu. Otóż właśnie to wyrażenie ogólnikowe zostało przez monoteletów w myśl ich herezji przewrotnie wyzyskane, (Papież miał na myśli jedność woli moralną, utrzymując, że wola ludzka w Chrystusie zgadzała się zawsze z wolą Boską; monoteleci zaś błędnie przypisywali Honoriuszowi, że w ogóle jedną tylko wolę uznaje w osobie Chrystusa).

c) Brak stanowczego wystąpienia przeciw monoteletom tłumaczy się tym, iż papież Honoriusz nie dostrzegł ich heretyckiego sposobu myślenia i cały spór zrazu uważał za „grę słów, należącą raczej do gramatyki, niż do teologii”.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s