Hermeneutyka ciągłości? Herezja wolności religijnej.

Nauka soborowej sekty: Deklaracja o wolności religijnej „DIGNITATIS HUMANAE”, (anty)Sobór Watykański II

mid_2005DWR 2. Obecny Sobór Watykański oświadcza, iż osoba ludzka ma prawo do wolności religijnej. Tego zaś rodzaju wolność polega na tym, że wszyscy ludzie powinni być wolni od przymusu ze strony czy to poszczególnych ludzi, czy to zbiorowisk społecznych i jakiejkolwiek władzy ludzkiej, tak aby w sprawach religijnych nikogo nie przymuszano do działania wbrew jego sumieniu ani nie przeszkadzano mu w działaniu według swego sumienia prywatnym i publicznym, indywidualnym lub w łączności z innymi, byle w godziwym zakresie. Poza tym oświadcza, że prawo do wolności religijnej jest rzeczywiście zakorzenione w samej godności osoby ludzkiej, którą to godność poznajemy przez objawione słowo Boże i samym rozumem. To prawo osoby ludzkiej do wolności religijnej powinno być w taki sposób uznane w prawnym ustroju społeczeństwa, aby stanowiło prawo cywilne.

Nauka Kościoła katolickiego: Pius IX, Quanta cura, Encyklika z 1864 r.

Na podstawie tego całkowicie fałszywego pojęcia o władzy w społeczeństwie nie cofają się przed popieraniem owego błędnego poglądu, ze wszech miar zgubnego dla Kościoła katolickiego i narażającego dusze ludzkie na utratę zbawienia, a przez świętej pamięci Grzegorza XVI, Naszego Poprzednika, nazwanego szalonym pomysłem, a mianowicie, że wolność sumienia i kultu jest własnym prawem każdego człowieka, które powinno być ogłoszone i sformułowane w ustawie w każdym właściwie ukonstytuowanym społeczeństwie. (…)

Papież Grzegorz XVI w encyklice „Mirari vos” z roku 1832:

Kościół jest dzisiaj zagrożony następnym złem, którym jest indyferentyzm religijny (obojętność względem prawdziwej religii), który szerzy się podstępem w społeczeństwie poprzez wykolejonych ludzi. Błąd polega na tym, że zbawienia można podobno dostąpić w jakiejkolwiek religii dopóki ludzie zachowują się sprawiedliwie i uczciwie… Z tego to zatrutego źródła indyferentyzmu pochodzi owa fałszywa i absurdalna maksyma, albo raczej majaczenie, że wolność sumienia winna być nadana i zagwarantowana każdemu… zupełna swoboda przekonań szerzy się na zagładę życia nadprzyrodzonego jak też dobra wspólnego… jeżeli się odejmie ludziom wszelkie hamulce, które by im nie pozwalały schodzić ze ścieżek prawdy, natura ich skłonna do złego wtrąci ich w przepaść…


Łukasz Kluska: Herezja wolności religijnej.

W przeddzień II Soboru Watykańskiego do siedziby masońskiej loży B’nai Brith w Nowym Jorku zawitał kard. Augustyn Bea, czołowy reformator soborowy, osobisty sekretarz papieża Jana XXIII. Spotkanie wysokiego dostojnika Kościoła katolickiego z szermierzami wojującego ateizmu odbiło się głośnym echem w prasie amerykańskiej, rozpisały się o nim wszystkie czołowe dzienniki nowojorskie. Podczas spotkania na pytanie kardynała skierowane do członków B’nai Brith czego żądają od Kościoła, masoni jednym głosem odpowiedzieli:

„ogłoście wolność religijną”.

Potępiona herezja

Czym jest wolność religijna ogłoszona przez II Sobór Watykański w konstytucji „Dignitatis humanae”? Zagadnienie nie jest bynajmniej nowe. To stary postulat masoński żądający wygnania Boga ze społeczeństwa, z instytucji państwowych, z życia publicznego narodów. Mówiąc najprościej wolność religijna jest doktryną zakładającą neutralność państwa w sferze religijnej, domagającą się przyznania wszystkim wyznawcom fałszywych religii a nawet ateistom i satanistom statusu równego wierze katolickiej, czyli de facto stworzenia państwa ateistycznego.

Ta diaboliczna idea zrealizowana została po raz pierwszy na kartach historii podczas rewolucji francuskiej, kiedy to jakobini przy użyciu gilotyn pragnęli budować nowy ateistyczny świat bez Boga i Jego Kościoła. Doktryna wolności religijnej jest pokłosiem fałszywej nauki o państwie, jaka zrodzona została w wyniku zgubnych koncepcji XVIII wiecznych racjonalistów, głównie Jana Jakuba Rousseau. W założeniach oświeceniowych filozofów państwa powstały w wyniku swobodnej umowy zawartej między ludzmi, tak więc u genezy państw leży pojęcie kontraktu i jego dobrowolność. Pogląd ten jest całkowitym zaprzeczeniem prawa Bożego i prawa naturalnego.

Człowiek jest istotą społeczną, a więc istnienie państwa nie jest konsekwencją dobrowelnej umowy lecz absolutną koniecznością i zasadniczym warunkiem podstawowych relacji między ludzmi. Ponadto, człowiek jako istota społeczna jest jednocześnie skażony grzechem pierworodnym, co czyni go skłonnym bardziej do złego niż dobrego. Stąd wynika naturalna konieczność istnienia władzy gwarantującej przestrzegania przykazań danych ludziom przez Boga oraz chroniącej ustanowiony od zarania dziejów porządek społeczny. Jak napisze św.Tomasz z Akwinu: „Królewska funkcja musi zabezpieczać dobre życie ludu zgodnie z tym, co jest mu niezbędne do osiągnięcia niebiańskiego szczęścia; oznacza to, że musi nakazywać to, co do niego prowadzi, a, w stopniu jakim to jest możliwe zakazywać tego, co jest mu przeciwne” ( „De regimine principium”, L 1, rozdz. XV).” Dlatego też, każda władza ma sankcję Boską, istnienie władzy jest wolą samego Boga. Jak czytamy na kartach Pisma świętego Bóg jest źródłem wszelkiego autorytetu, dlatego św. Paweł poucza nas, że każda władza pochodzi od Boga.

Istnienie państw oraz suwerennej władzy jest więc wolą samego Stwórcy. Jeśli państwo istnieje z woli Boga jest tym samym zobowiązane do oddawania czci Bogu, przez publicznego wyznawanie jedynej prawdziwej religii, gdyż jak uczy Pius XI:

„nie ma w tym względzie żadnej różnicy pomiędzy jednostką, rodziną a państwem; wszyscy bowiem ludzie, indywidualnie czy zbiorowo podlegają Chrystusowi. W Nim jest zbawienie pojedynczego człowieka, w Nim jest zbawienie społeczeństwa. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni”.

Tak w skróci przedstawia się katolicka nauka o państwie. Cała jej pełnia została już zawarta w modlitwie której Chrystus nauczył swój Kościół: „Bądź wola Twoja jako w Niebie, tak i na ziemi”. Dlatego herezja wolności religijnej, ogłoszona przez Drugi Watykan, jest niedopuszczalnym bluźnierstwem i buntem wobec woli Trójjedynego Boga.

Ks. prof. M.Poradowski pisał:

„zwłaszcza w naszych czasach, kiedy to niemal każdy człowiek ma możność poznania prawdziwej religii objawionej przez Chrystusa Pana „wolność religijna”, głoszona po DSW jest zbrodnią, największym przestępstwem wobec Chrystusa Pana i Jego Męki na Krzyżu, oraz Jego rozkazu: „Idąc na cały świat, głoście Ewangelię wszystkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i będzie ochrzczony, zbawion będzie, a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16, 15-16)”.

Na przestrzeni wieków nieomylne Magisterium Kościoła jednym głosem uroczyście potępiło wolność religijną. Grzegorz XVI nazywał ją „obłędem”, w encyklice „Mirari vos” czytamy:

„Z zatrutego źródła indyferentyzmu wypływa fałszywa i absurdalna zasada – lepszym określeniem będzie obłąkanie – a mianowicie, ze każdemu trzeba przyznać i zagwarantować wolność sumienia”.

Bł. Pius IX w encyklice „Quanta Cura” nauczał:

„opierając się na tym całkowicie fałszywym wyobrażeniu władzy społecznej, nie lękają się oni podtrzymywać błędnego, najbardziej zgubnego dla Kościoła katolickiego i zbawienia dusz poglądu, ze wolność sumienia i kultu stanowi właściwe prawo każdego człowieka”.

Ojciec św. Leon XIII, nawiązując do nauczania swych wielkich poprzedników na kartach encykliki „Libertas” ogłosił wprost:

„potępiamy tę wolność jednostki, która przeciwna jest czystości religijnej, to znaczy tak zwaną wolność wyznania”,

Kolejno św.Pius X w „Vehementer nos” pisał:

„teza jakoby państwo powinno być oddzielone od Kościoła, jest całkowicie błędna i zgubna”.

Ojciec św. Pius XI widząc coraz bardziej rosnące w świecie skalę laicyzacji i upadku państw katolickich w encyklice „Quas primas” przestrzegał:

„Chrystus na sądzie ostatecznym oskarży tych, którzy wypędzili go ż życia publicznego i będą najbardziej pomszczeni wskutek tej zniewagi”.

Wolność religijna była potępiana przez wszystkich papieży do czasu nieszczęsnego II Soboru Watykańskiego, wskutek którego przeforsowano pogląd stojący w jawnej sprzeczność z nauczaną od zawsze prawdą. Skutkiem tego kroku jest dziś przerażająca fala ateizmu, jaką zalany został bez wyjątku cały współczesny świat. „Zaraza laicyzmu zaczęła się od zaprzeczenia panowania Chrystusa nad wszystkimi narodami..” jak pisał Ojciec święty Pius XI.

Owoce wolności religijnej.

Warto po krótce opisać skutki, jakie wywołało ogłoszenie przez modernistów wolności religijnej na II Soborze Watykańskim. To czego nie udało się komunistycznym i masońskim rewolucjom zrealizował ostatecznie sam Sobór: wszystkie istniejące dotąd na świecie państwa katolickie przestały istnieć. Minęło już 40 lat od zakończenia Vaticanum Secundum a na mapie politycznej świata nie pozostał ani jeden zakątek gdzie religia katolicka uznawana byłaby za panującą. Sobór był więc niczym innym jak publiczną detronizacją panowania Chrystusa Króla nad społeczeństwami.

Autorem deklaracji soborowej o wolności religijnej był amerykański jezuita o.Jan Murray. Zakonnik ten obłożony karami kościelnymi przez Piusa XII za głoszenie lewicowych poglądów, zdołał zyskać uznanie postępowego skrzydła w Kościele, stając się w krótkim czasie jednym z czołowych ekspertów soboru. Dzięki jego pracy deklaracja „Dignitatis humanae” ujrzała światło dzienne, po jej ogłoszeniu przez sobór kraje katolickie straciły więc rację bytu czego następstwem stała się powszechna dechrystianizacji całych narodów.

Pierwszą ofiarą modernistycznych i masońskich doktryn padły katolickie państwa Ameryki Łacińskiej. Przed soborem Kolumbia zamieszkiwana była w 98 % przez ludność katolicka, a religia katolicka była jedyną oficjalnie uznaną przez konstytucję. Prezydent Kolumbii, gorliwy katolik był przeciwny laicyzacji państwa, zmuszony został jednak ostatecznie wobec nacisków Stolicy Apostolskiej powołującej się na Vaticanum II zmienić konstytucję i wykreślić z niej zapis o panowaniu Chrystusa w Kolumbii.

Podobnie Ekwador, poświęcony w 1874r. Sercu Jezusowemu przez samego prezydenta Garcia Moreno zmuszony został wskutek Soboru wprowadzić wolność religijną. Warto przypomnieć, ze katolicki prezydent Moreno walkę o panowanie Chrystusa Króla we własnym kraju przypłacił życiem. Wywołany z modlitwy w stołecznej katedrze, w jej progu został otoczony przez grupę mężczyzn, którzy wznieśli okrzyk: „giń wrogu wolności”. Prezydent uderzony maczetą przez masońskiego fanatyka Faustino Rayo skonał przeniesiony do stóp ołtarza Matki Boskiej a ostatnie słowa zamordowanego brzmiały: „Bóg nigdy nie umrze!” (Dios nunca muerte!). Na wiadomość o jego śmierci Pius IX określił go jako zmarłego „śmiercią męczennika […], ofiarę za swoją wiarę i chrześcijańskie miłosierdzie”, natomiast w lożach wolnomularskich od Quito po Berlin odbyły się wówczas radosne „dziękczynienia”. Katolicki prezydent poniósł męczeńską śmierć ponieważ nie chciał uznać masońskiej doktryny wolności religijnej, która sto lat później stała się częścią nauczania posoborowego Kościoła.

Także inne kraje Ameryki łacińskiej zmuszone zostały wyrzec się prawdziwej wiary i wprowadzić wolność religijną. Upadła kolejno katolicka Boliwia, Brazylia, w Chile tylko jeden biskup miał odwagę otwarcie popierać katolickie rządy gen. Augusto Pinocheta, reszta episkopatu utrzymywała, że referendum zostało sfałszowane oraz nieustannie wspierała ofensywę lewicowej opinii międzynarodowej przeciwko rządom generała.

Jak zauważa ks. F. Szmidberger laicyzacja w krajach latynoskich sprawiła, że „jak drapieżne wilki wdarły się tam amerykańskie sekty z ich dolarami, ich fałszywymi bibliami i ewangeliami”. Według danych oficjalnych od 1968 roku ponad sześćdziesiąt milionów katolików padło tam ofiarą propagandowej maszynerii błędu, straciło wiarę, a tym samym z reguły, życie wieczne”.

Nie lepiej wyglądała sytuacja w krajach europejskich. Po II Soborze Watykańskim, pod naciskiem Kościoła podpisany został z Włochami nowy konkordat, skutkiem czego Italia przekształcona została w kraj laicki, w rzeczywistości w państwo ateistyczne. To samo stało się udziałem dwóch ostatnich katolickich kantonów Szwajcarii: Valais i Tessin. Także one musiały zmienić swe konstytucje wobec nacisków papieskiego nuncjusza. Kanton Valais był zamieszkiwany w 90% przez katolików, konstytucja tego kantonu uznawała religię katolicką za jedyną religię publiczną uznaną przez państwo. Pod naciskiem nuncjusza w Bernie kanton został zmuszony ogłosić religijną neutralność. Szwajcaria do dziś posiadająca kantony protestanckie, w których księżom katolickim nie wolno chodzić na ulicach w sutannach, straciła wskutek doktryny posoborowych heretyk owe dwa ostatnie przyczółki katolicyzmu.

Najbardziej niszczycielskie piętno odcisnęła jednak soborowa wolność na dwóch filarach katolickiej Europy: Portugalii i Hiszpanii. Po powrocie z II Soboru Watykańskiego hiszpańscy biskupi wycofali swoje poparcie dla katolickich rządów gen. Franco a sam papież Paweł VI domagał się aby Hiszpania posiadająca w swej konstytucji zapis o Społecznym Panowaniu Chrystusa Króla, wykreśliła go i wprowadziła wolność religijną. Minęło kilkadziesiąt lat od zakończenia katolickich rządów w Hiszpanii – które bez wątpienia przetrwałyby do dnia dzisiejszego, gdyby władza nie utraciła poparcia hiszpańskiego Kościoła – a dziś Półwysep Iberyjski stał się jednym z najbardziej liberalnych i ateistycznych miejsc w Europie. Zalegalizowano tam związki homoseksualistów, adopcję dzieci przez sodomitów, rozwody, aborcję, eutanazję… a wszystko dokonało się zaledwie w przeciągu kilkudziesięciu wskutek zgubnej doktryny wolności religijnej.

Można rzecz, iż liberalni papieże soboru nie pragnęli przecież tak daleko idącej dechrystianizacji, pragnęli tylko państwa neutralnego. Historia w bardzo krótkim czasie zweryfikowała ich naiwność [raczej naiwnością autora tekstu jest sądzić, iż owi antypapieże nie działali z pełną premedytacją realizując plan zniszczenia Kościoła – admin]. Nie ma na świecie stref neutralnych; albo świat należy do Boga albo szatana. Podobnie rzecz przedstawiała się w Portugalii. Katolicki dyktator prof.Salazar osobiście skarżył się arcybiskupowi Marcelowi Lefebvre: „Robię wszystko dla Kościoła. Nie wiem co będzie dziać się później, lecz kiedy posiadam władzę, chcę najbardziej jak tylko można pomagać Kościołowi katolickiemu (…). Czasami odnoszę wrażenie, iż biskupi mnie nie rozumieją, nie widzą, że gdyby mi bardziej pomagali, moglibyśmy dokonać jeszcze większego postępu. Na przykład chciałby widzieć rozpowszechnienie się prawd katolickich na uniwersytecie, pragnąłbym aby Kościół mianował tam profesorów zdolnych nauczać tych prawd. Nie czuję, że biskupi mnie popierają”.

Pius XII nauczał, że instytucje społeczne mają ogromne znaczenie dla liczby wybranych przed tronem Boga. Doskonale zdawała sobie z tego masoneria, dlatego od zawsze jej czołowym postulatem była likwidacja państw katolickich. Wiara katolicka obecna w życiu publicznym, w szkołach, uczelniach, urzędach, podporządkowane prawdziwej religii ustawodawstwo chroniące moralność katolicką oraz instytucję rodziny mają kluczowe znaczenie dla zbawienia dusz, gdyż od stosunku państwa do nauki Chrystusa najsilniej zależy stopień rozpowszechniania się prawdy lub błędy w łonie społeczeństwa. Dla tych właśnie powodów Pius IX nazywał „wolność religijną wolnością zatracenia”.


Info od redakcji Katolika Integralnego: W dalszej części tekstu autor sam wprowadza w błąd czytelnika powtarzając herezje o soborze pastoralnym, nie zaś dogmatycznym.

(artykuł ukazał się w tygodniku „Najwyższy Czas!” z 29 lipca-5 sierpnia 2006r nr 30-31(845-846)

Całość pod adresem: Herezja wolności religijnej

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s