Synod biskupów poświęcony zniszczeniu rodziny zakończony

W soborowej sekcie zakończył się tzw. „Synod biskupów poświęcony rodzinie”. Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy, to brak jednej i tej samej wiary wśród hierarchów posoborowego kościoła. Prawdziwy Kościół katolicki posiada cechę jedności, która polega na tym, że Kościół:

„Ma być jeden, jednością wewnętrzną t. j. niepodzielny w sobie. Jedność tę stanowią: jedność wiary, jedność społeczności i jedność rządu. Jedność wiary polega na tym, że wszyscy członkowie Kościoła w jedne i te same prawdy wierzą czy to wyraźnie (explicite) czy niewyraźnie (implicite). Jedność wiary, jako cecha, musi być zewnętrznie ujawniona przez jedno i to samo wyznanie”. (Ks. Sieniatycki, Apologetyka czyli dogmatyka fundamentalna, Krakow 1932, s. 321).

Obrady Synodu pokazały nam, iż w soborowej sekcie jedności wiary, co do prawd już przez Kościół zdefiniowanych, nie ma. Część tzw. „liberalnych biskupów” wierzy w co innego niż tzw. „biskupi konserwatywni”. I tak „biskupi konserwatywni” wierzą, iż cudzołóstwo jest grzechem ciężkim, liberalni zaś wyznają, iż nie jest. Jedni wierzą, iż osoba żyjąca w grzechu ciężkim (rozwodnik w nowym związku) może przystępować do sakramentu ołtarza, inni wierzą, że nie może. W Internecie w związku z tym pojawiły się opinie, iż ci „liberalni biskupi”, głównie z Niemiec i Europy zachodniej, znajdują się w herezji formalnej i do kościoła soborowego już nie należą. Jednak decydujący głos w tej materii ma papież, a tak się składa, iż aktualny przebieraniec zainstalowany przez żydów w Watykanie wyznaje herezję Piotra Iurieu z 1686, który twierdził, iż:

„Jedność wiary w Kościele Chrystusowym jest potrzebna, ale tylko co do prawd fundamentalnych. Kościół, jako jeden, według niego, obejmuje wszystkie sekty, które przyjmują fundamentalne prawdy wiary, choćby w nich poza tym panowały jak najróżnorodniejsze przeciwieństwa w wierzeniu”. (Ks. Sieniatycki, Apologetyka czyli dogmatyka fundamentalna, Krakow 1932).

Tego rodzaju pojęcie jedności wiary sprzeciwia się słowom Chrystusa, który każe wiernym wierzyć we wszystko, cokolwiek im objawił i do wierzenia przez Apostołów i ich następców podał oraz sprzeciwia się samemu pojęciu wiary objawionej, która domaga się uznania za prawdę wszystkiego, co Bóg objawił, a Kościół Chrystusów do wierzenia podaje.

To, że ta błędna wykładnia jedności Kościoła jest obowiązującą w soborowej sekcie podszywającej się pod Kościół katolicki wie każdy, kto na bieżąco śledzi poczynania i wypowiedzi antypapieża Bergoglio:

„Bolesne jest, że istnieją podziały, że są chrześcijanie podzieleni, podzieliliśmy się między sobą. Jednak wszyscy mamy coś wspólnego: wszyscy wierzymy w Pana Jezusa Chrystusa, wszyscy wierzymy w Ojca, Syna i Ducha Świętego, a wreszcie wszyscy idziemy razem, jesteśmy w drodze. Pomagajmy sobie nawzajem! Jeden myśli tak, drugi inaczej, ale we wszystkich wspólnotach są dobrzy teolodzy. Niech oni dyskutują, niech szukają prawdy teologicznej, bo to jest obowiązkiem, ale my idźmy razem, modląc się za siebie nawzajem i pełniąc dzieła miłosierdzia. To nazywa się ekumenizmem duchowym: iść drogą życia wszyscy razem w naszej wierze w Pana Jezusa Chrystusa”. (Katecheza wygłoszona podczas audiencji generalnej 08.10.2014).

Stąd widzimy, iż o żadnej herezji i ekskomunice mowy być nie może, gdyż w takim ujęciu nauki o jedności wiary, o ile „wierzy się w Jezusa”, chociażby przy tym wyznawało się największe błędy przeciwne doktrynie katolickiej, do kościoła należy się zawsze i odpaść od niego jest wręcz rzeczą niemożliwą. Dlatego też na koniec tzw. Synodu Bergoglio powiedział:

„Pierwszym obowiązkiem Kościoła nie jest szafować wyroki skazujące czy anatemy, ale głosić miłosierdzie Boga, wzywać do nawrócenia i prowadzić wszystkich ludzi do zbawienia Pańskiego”.

Ponieważ, jak relacjonują media, końcowy dokument jest kompromisem pomiędzy postępowcami (z Bergoglio hej! do przodu) a konserwatystami (stoimy przy tobie Janie Pawle II) nie mogło w nim zabraknąć grubego kalibru herezji. Poniżej jego fragment:

„84. Osoby ochrzczone, które się rozwiodły i ponowie zawarły związek cywilny powinny być bardziej włączane we wspólnoty chrześcijańskie na różne możliwe sposoby, unikając wszelkich okazji do zgorszenia. Kluczem duszpasterskiego towarzyszeniu im jest logika integracji, aby nie tylko wiedzieli, że należą do Ciała Chrystusa, którym jest Kościół, ale mogli mieć tego radosne i owocne doświadczenie. Są ochrzczeni, są braćmi i siostrami, Duch Święty rozlewa w nich dary i charyzmaty, dla dobra wszystkich. Ich udział może być wyrażony w różnych posługach kościelnych: trzeba zatem rozpoznać, które z różnych form wykluczenia obecnie praktykowanych w obrębie liturgii, duszpasterstwa, edukacji oraz w dziedzinie instytucjonalnej można przezwyciężyć. Nie powinni oni nie tylko czuć się ekskomunikowanymi, ale mogą żyć i rozwijać się jako żywe członki Kościoła, odczuwając, że jest on matką, która ich zawsze przyjmuje, troszczy się o nich z miłością i wspiera ich w pielgrzymce życia i Ewangelii. Ta integracja jest też potrzebna ze względu na troskę i chrześcijańskie wychowanie ich dzieci, które muszą być uznane za najważniejsze. Dla wspólnoty chrześcijańskiej, troska o te osoby nie jest osłabieniem swej wiary i świadectwa o nierozerwalności małżeństwa: przeciwnie w tej trosce Kościół wyraża właśnie swoją miłość”.

Dokument Synodu zatem stwierdza, iż osoby rozwiedzione w prawodawstwie cywilnym (Kościół nie uznaje rozwodów), de facto żyjące w grzechu ciężkim cudzołóstwa, są żywymi członkami Kościoła. Przeczy to nauce Kościoła o usprawiedliwieniu i łasce uświęcającej, zgodnie z którą, warunkiem usprawiedliwienia i otrzymania łaski uświęcającej jest odpuszczenie grzechów, warunkiem zaś odpuszczenia grzechów jest sakrament pokuty, którego ważność uzależniona jest od żalu za grzechy, skruchy i mocnego postanowienia poprawy. Aby więc osoba rozwiedziona cywilnie, żyjąca w nowym związku czyli w cudzołóstwie, mogła otrzymać odpuszczenie grzechów, usprawiedliwienie i łaskę uświęcającą i tym samym stać się „żywym członkiem Kościoła”, warunkiem koniecznym jest aby w nowym związku nie żyła i albo wróciła do swojego rzeczywistego małżonka/małżonki albo żyła samotnie w czystości. Innymi słowy warunkiem usprawiedliwienia jest aby grzesznik przestał grzeszyć, za grzech swój żałował i nawrócił się ze swojej drogi.

Przez łaskę poświęcającą stajemy się członkami żywymi ciała Chrystusowego. Atoli jest to widoczne, iż żywy członek może czerpać wiele dóbr i skarbów z bogactw głowy, jakie nie są dostępne dla członka umarłego, albo na pół tylko żywego. (…) Sami tylko sprawiedliwi mają przystęp do sakramentów żywych, przez które Chrystus zasług swoich nam udziela i jeszcze bardziej łaskę w nas powiększa, aniżeli tego moglibyśmy dopiąć zasługami naszymi. Sakramenty bowiem, a szczególniej najświętszy sakrament ołtarza są potokami, którymi nieustannie bez naszego trudu i mozołu płyną strumienie z niezmierzonego skarbu zasług Chrystusowych tak, iż potrzebujemy tylko z pobożnością zbliżyć się i stamtąd zaczerpnąć, a bogactwo łaski w duszy naszej stanie się większe i zupełniejsze. (…) Atoli, mój Chrześcijaninie, wszystkie skarby i bogactwa są stracone i zamknięte dla ciebie, jeżeli nie posiadasz łaski poświęcającej”. (Dr M. J. Scheeben, O. E. Nieremberg SI, Uwielbienia łaski Bożej, Tarnow, 1891).

Synod jednak naucza przeciwnie. Wg posoborowego kościoła cudzołożnik żyjący w nowym związku jest żywym członkiem Kościoła, czyli, grzesznik żyjący w grzechu ciężkim jest równocześnie usprawiedliwiony i posiada łaskę uświęcającą. Być może ktoś zapyta: W jaki sposób dokonuje się to usprawiedliwienie? Ano dzięki miłosierdziu Bożemu! Wszak jak naucza Synod:

„Dla wspólnoty chrześcijańskiej, troska o te osoby nie jest osłabieniem swej wiary i świadectwa o nierozerwalności małżeństwa: przeciwnie w tej trosce Kościół wyraża właśnie swoją miłość”.

Oczywiście, ta „miłość Kościoła” nie jest niczym innym niż wyrażoną przez Kościół „miłością Boga”, o czym daje świadectwo antypapież Bergoglio:

„Doświadczenie Synodu pozwoliło nam lepiej zrozumieć, że prawdziwymi obrońcami doktryny nie są ci, którzy bronią litery, ale ducha; nie idei, ale człowieka; nie formuł, ale darmowości miłości Boga i jego wybaczenia. To w żaden sposób nie oznacza obniżenia ważności formuł, prawa i przykazań Bożych, ale wyniesienie wielkości prawdziwego Boga, który nie odnosi się do nas według naszych zasług, ani według naszych czynów, ale wyłącznie według nieskończonej szczodrości swego Miłosierdzia”.

Ta fałszywa nauka posoborowego kościoła i jego najwyższego pasterza wypływa wprost z nauczania Lutra. Zdaniem Lutra istotą wiary jest ufność, za pomocą której ktoś ufa, że zostają mu przypisane zasługi Chrystusa. Mówiąc w wielkim skrócie, usprawiedliwienie u Lutra nie polega na tym, że grzechy po ich przebaczeniu zostają odpuszczone i ich nie ma, lecz na tym, że Pan Bóg je swoim miłosierdziem jak płaszczem przykrywa i w ten sposób ich nie liczy, chociaż faktycznie nadal istnieją. Ponieważ wg Lutra grzechy nie są wymazane, lecz jedynie zakryte, toteż grzesznik aż do godziny śmierci i sądu szczegółowego nie wie, czy został usprawiedliwiony i zbawiony czy też został nieusprawiedliwiony i potępiony. Dlatego jest on „równocześnie sprawiedliwym i grzesznikiem”. Stąd jedynym możliwym podejściem człowieka jest ufność w Boże miłosierdzie. Sam Luter mawiał: pecca fortiter, sed crede fortius – „grzesz mocno, ale wierz mocniej”. Wierz oczywiście w Miłosierdzie boże.

I dokładnie tego rodzaju ujęcie wiary jako ufność w Miłosierdzie boże zostało potępione jako heretyckie na Szóstej Sesji Soboru Trydenckiego (1545-1563):

„Jeśli ktoś twierdzi, że wiara usprawiedliwiająca jest tylko ufnością w miłosierdzie Boga, który odpuszcza grzechy ze względu na Chrystusa, albo że ta ufność jest jedynym źródłem usprawiedliwienia niech będzie wykluczony ze społeczności wiernych”. (DH 1562, BF VII. 88).

I dokładnie tego rodzaju ujęcie wiary jako ufności w Miłosierdzie boże wyznaje soborowa sekta antychrysta podszywająca się pod Kościół katolicki. Nie może zatem dziwić nazwanie osób żyjących w grzechu ciężkim „żywymi członkami Kościoła”. W konsekwencji tego, skoro cudzołożnik pozostający w grzechu ciężkim jest równocześnie usprawiedliwiony, nic nie stoi na przeszkodzie, aby takie osoby otrzymały przystęp do żywych sakramentów. I chociaż Synod nie mówi wprost „o komunii dla rozwodników” to rację mają liberalne media twierdząc, iż dla tego typu tzw. praktyki duszpasterskiej „uchylono drzwi w duchu miłosierdzia”. Każdy wierny soborowego kościoła powinien zastanowić się dokąd te drzwi prowadzą, i czy chcę się tam znaleźć… na całą wieczność.

Apokalipsa św. Jana 18, 1-4.

A potem widział drugiego Anioła zstępującego z nieba, mającego moc wielką: i oświeciła się ziemia od chwały jego.

I zakrzyknął w mocy, mówiąc: Upadła, upadła Babilonia wielka i stała się mieszkaniem czartów i strażą wszego ducha nieczystego i strażą wszelkiego ptactwa nieczystego i przemierzłego.

Bo z wina gniewu porubstwa jej piły wszystkie narody, a królowie ziemie wszeteczeństwo z nią płodzili, i kupcy ziemscy z mocy rozkoszy jej bogatymi się stali.

I słyszałem drugi głos z nieba mówiący: Wyjdźcie z niej, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami grzechów jej, a żebyście nie odnieśli plagi jej.

Szymon Klucznik

Advertisements

5 thoughts on “Synod biskupów poświęcony zniszczeniu rodziny zakończony

  1. Szkoda Karolu , że nie przytaczasz punktu 85 i 86 które brzmią:

    85. Święty Jan Paweł II zaproponował kompleksowe kryterium, która pozostaje podstawą do oceny tych sytuacji: „Niech wiedzą duszpasterze, że dla miłości prawdy mają obowiązek właściwego rozeznania sytuacji. Zachodzi bowiem różnica pomiędzy tymi, którzy szczerze usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo. Są wreszcie tacy, którzy zawarli nowy związek ze względu na wychowanie dzieci, często w sumieniu subiektywnie pewni, że poprzednie małżeństwo, zniszczone w sposób nieodwracalny, nigdy nie było ważne”(Familiaris consortio, 84). Zatem zadaniem kapłanów jest towarzyszenie osobom zainteresowanym na drodze rozeznania, zgodnie z nauczaniem Kościoła i wytycznymi biskupa. W tym procesie przydatne będzie dokonanie rachunku sumienia, przez chwile refleksji i skruchy. Osoby rozwiedzione, które zawarły ponowny związek powinny zadać sobie pytanie, w jaki sposób zachowywały się wobec swoich dzieci, gdy związek małżeński przeżywał kryzys; czy były próby pojednania; jak wygląda sytuacja opuszczonego partnera; jakie konsekwencje ma nowa relacja na pozostałą rodzinę i wspólnotę wiernych; jaki przykład daje ona ludziom młody, którzy przygotowują się do małżeństwa. Szczera refleksja może umocnić zaufanie w miłosierdzie Boże, które nikomu nie jest odmawiane. Co więcej, nie można zaprzeczyć, że w pewnych okolicznościach „poczytalność i odpowiedzialność za działanie mogą zostać zmniejszone, a nawet zniesione” (KKK, 1735) ze względu na różne uwarunkowania. W konsekwencji osąd sytuacji obiektywnej nie powinien prowadzić do osądu w sprawie „poczytalności subiektywnej” (Papieska Rada ds. Tekstów Prawnych, Deklaracja 24 czerwca 2000 roku, 2a). W pewnych okolicznościach ludzie napotykają na poważne trudności, by działać inaczej. Dlatego też, podtrzymując normę ogólną, trzeba uznać, że odpowiedzialność w odniesieniu do pewnych działań lub decyzji nie jest taka sama we wszystkich przypadkach. Rozeznanie pasterskie, uwzględniając prawidłowo uformowane sumienie osób, musi czuć się odpowiedzialne za te sytuacje. Również skutki popełnionych czynów nie muszą być takie same w każdym przypadku.

    86. Proces towarzyszenia i rozeznania kieruje tych wiernych do uświadomienia sobie swojej sytuacji przed Bogiem. Rozmowa z księdzem, na forum wewnętrznym, przyczynia się do tworzenia prawidłowej oceny, tego co utrudnia możliwość pełniejszego uczestnictwa w życiu Kościoła oraz kroków mogących jemu sprzyjać i je rozwijać. Biorąc pod uwagę, że w samym prawie nie ma stopniowalności (por. Familiaris consortio, 34), to rozeznanie nigdy nie może obyć się bez wymagań ewangelicznej prawdy i miłości proponowanej przez Kościół. Aby tak się stało, trzeba zapewnić niezbędne warunki pokory, dyskrecji, miłości do Kościoła i jego nauczania, w szczerym poszukiwaniu woli Bożej i chęci osiągnięcia na nią odpowiedzi bardziej doskonałej”. ( tłumaczenie fragm. dokumentu za KAI).

    To , że ktoś zawarł ponowny związek małżeński nie znaczy jeszcze , że taki człowiek jest już potępiony na zawsze. Synod nic nie mówi o dopuszczeniu rozwodników do komuni świetej ale do rozeznania czy rozwodnik rzeczywiście jest cudzołożnikiem czy nim nie jest . Po to właśnie jest sąd kościelny bo jeśli się okazuje , że pierwsze małżeństwo nie było z jakiejś przyczyny ważne i wiedział tylko o tym mąż i nikomu nie miał jak tego udowodnić , ponadto żona rozwaliła i tak i tak te małżeństwo to gdy ten człowiek zawarł ponownie małżeństwo cywilne biorąc to na własne sumienie ( nie każdy jest teologiem o żelaznej dyscyplinie ) to poprzez miłosierne działanie duszpasterskie ten człowiek będzie mógł zawrzeć prawomocny związek sakramentalny z obecną żoną z którą ma już ślub cywilny i wtenczas nie ma żadnej przeszkody aby mógł on korzystać z sakramentów. Ponadto to również oznacza iż nawet teraz jest on ŻYWYM członkiem kościoła i żyje w łasce poświęcającej albowiem jego sędzią jest sam Bóg i to Bóg doskonale wie w jakiej jest sytuacji.
    Jak zwykle zachęcam do czytania całości dokumentów a nie wyrywków ze stron heretyckich

  2. W przypadku unieważnienia małżeństwa o którym piszesz związek małżeński nigdy nie został zawarty. To nie sąd Kościoła powoduje nieważność małżeństwa, ale nieważność małżeństwa staje się przyczyną wydania deklaracji Kościoła o jego nieważności. Orzeczenie jedynie poświadcza prawnie, istniejący obiektywnie fakt nieważności. Nieważność taka nie ma skutków prawnych dopóki nie zostanie przez Kościół orzeczona, ale w rzeczywistości istnieje przed wydaniem orzeczenia – przed orzeczeniem o nieważności małżeństwa mąż i żona nie są de facto mężem i żoną.

    Synod zaś wyraźnie mówi o osobach ochrzczonych, które zawarły związek małżeński, rozwiodły się i ponownie zawarły związek cywilny – czyli o cudzołożnikach.

    Teraz czekamy na ruch Bergoglio:
    http://www.pch24.pl/rozeznanie-i–zamkniete-serca-,38972,i.html

  3. (Łk 14,1-6)
    Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę. Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie? Lecz oni milczeli. On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił. A do nich rzekł: Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu? I nie mogli mu na to odpowiedzieć.

    Uprzedzam, że nie ja jestem autorem poniższego komentarza.
    „Na tym polegała Jezusowa rewolucja, że najważniejsze nie jest stricte prawo ale miłość w wypełnianiu prawa. Są problemy, które wymagają zawieszenia prawa. Czasem jednak miłość do drugiego objawi się w tym, że zachowamy prawo.”

  4. Należy rozróżnić przepisy dyscyplinarne, które mogą być zmieniane od prawa naturalnego, które zawsze pozostanie niezmienne.
    „Porządek prawny stanowi część składową powszechnego porządku moralnego, którego urzeczywistnienia Stwórca tu na ziemi od całego rodzaju ludzkiego się domaga, a zatem że prawo pozytywne o tyle tylko zobowiązywać mogą, o ile nie stoją w sprzeczności z przyrodzonym prawem moralnym.” (Podręczna ENCYKLOPEDYA KOŚCIELNA T. 31-32, Warszawa 1913, s. 405)
    Ponadto „Nie może mieć miłości Boga nikt, kto nie wierzy w to, co Bóg podaje do wierzenia. «Kto nie wierzy, już osądzony jest» (J. 3, 18).” Zatem jeśli ktoś zaprzecza nieomylnej nauce o małżeństwie Świętego Kościoła, stając się heretykiem traci cnotę wiary oraz jednocześnie cnotę miłości, bo wybiera miłość własną głosząc heretyckie nauki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s