Fałszywy „Sekret z La Salette” i prawdziwe Orędzie Matki Boskiej

Wszystko wskazuje na to, iż tzw. „Sekret z La Salette” jest fałszywy.

Objawienia miały miejsce w 1846 roku. La Salette należy do diecezji Grenoble. Dlatego też objawienie z La Salette zostało poddane badaniu przez ówczesnego biskupa Grenoble Philiberta de Bruillard. Gdy usłyszał o cudownym wydarzeniu w La Salette – po raz pierwszy dnia 5 października 1846 roku, a więc 14 dni po Objawieniu, od proboszcza Melin z Corps – powołał dwie komisje, składające się z kanoników katedralnych i profesorów seminarium duchownego. Miały one zbadać i sprawdzić szczegółowo Objawienie. On sam tym badaniom przewodniczył. Wysłał wszystkie dokumenty i wyniki badań do Rzymu i otrzymał za swoje surowe i mądre badanie wyraźną pochwałę (źródło: Treść orędzie z La Salette).

W wyniku tego dnia 19 września 1851 roku mógł obwieścić światu:

„Objawienie się Najświętszej Maryi Panny dwojgu pastuszkom na jednej z gór należących do łańcucha Alp, położonej w parafii La Salette, dnia 19 września 1846 roku, posiada w sobie wszystkie cechy prawdziwości i  wierni mają uzasadnione podstawy uznać je za niewątpliwe i pewne”.

Tzw. „Sekret z La Salette” został zaś, jak twierdzi Melania, zgodnie z poleceniem Zjawy upubliczniony dopiero w roku 1858 (rzekome słowa Matki Boskiej: „możesz to podać do publicznej wiadomości w roku 1858”) – 7 lat po uznaniu objawień przez Kościół. Wygląda zatem na to, iż same objawienia z 1846 roku były jak najbardziej prawdziwe i są uznane przez Kościół, który zezwolił na kult Matki Boskiej z La Salette, natomiast tzw. „Sekret” jest fałszywy i dlatego został wciągnięty na Indeks Ksiąg zakazanych. Szczegółowo na ten temat pisze ks. Rafał Trytek w tekście <<Stolica Apostolska a „Sekret z La Salette”>>, który polecam cały przeczytać, a którego konkluzja jest następująca:

„W latach 1880-1957 Stolica Apostolska konsekwentnie zwalczała rewelacje Melanii Calvat zwane „Sekretem z La Salette”, wciągając na Indeks szereg dzieł go broniących. Sama wizjonerka również otrzymała zakaz wypowiadania się na temat tajemnicy przekazanej jej rzekomo przez Matkę Bożą. Nie ulega wątpliwości, że osoby popierające „Sekret” działały w nieposłuszeństwie wobec najwyższego autorytetu, jakim w Kościele jest Stolica Apostolska. Ważne jest też, by zauważyć, że „Sekret” znajdował się na Indeksie w czasach, kiedy w Rzymie rządzili bez wątpienia katoliccy papieże, których ortodoksja nie budzi żadnych wątpliwości. Czas trwania zakazów publikacji „Sekretu” obejmował pontyfikaty: Leona XIII, św. Piusa X, który osobiście interweniował w tej sprawie, Benedykta XV, Piusa XI i wreszcie Piusa XII. Nie sposób więc mówić o jednorazowej interwencji Rzymu przeciw „Sekretowi”, do której doszłoby niejako przez przypadek. Z drugiej strony: widzimy wśród obrońców „Sekretu” bardzo podejrzane postaci, jak nieposłuszni swoim przełożonym duchowni, myśliciele zagubieni w swych teoriach i inni. Nasza postawa w tej kwestii jest więc jasna: przedkładamy orzeczenia Stolicy Apostolskiej nad wątpliwe objawienia”.

Potwierdzenie fałszywości „Sekretu” możemy odnaleźć w również w treści samego orędzia, gdzie możemy przeczytać:

„W tym właśnie czasie narodzi się Antychryst z hebrajskiej zakonnicy… Rodząc się będzie on bluzgał bluźnierstwami, będzie miał zęby, słowem będzie to wcielony szatan… Będzie on miał braci, którzy chociaż nie będą wcielonymi demonami, będą jednak synami zła”.

Twierdzenie, iż szatan wcieli się w człowieka, tak, jak Syn Boży wcielił się w człowieka, jest sprzeczne z nauką Kościoła katolickiego, która głosi, iż nie jest możliwe, aby demon (upadły anioł) mógł stać się człowiekiem przez wcielenie. Pisał o tym m.in. św. Jan Damasceński:

„Więc nie diabeł stanie się człowiekiem przez wcielenie jak Pan (wzdryga się na to nasza myśl), lecz człowiek zrodzi się z cudzołóstwa i podda się zupełnie działaniu szatana. Bo Bóg, znając naprzód okropność jego przyszłych zamierzeń, pozwoli, by diabeł w nim zamieszkał”. (Wykład wiary prawdziwej)

Co prawda sam Bóg powiedział do św. Katarzyny Sieneńskiej, że grzeszny człowiek jest diabłem wcielonym, jednak słów „Sekretu”: „będzie to wcielony szatan” nie można w ten sposób interpretować, ponieważ takiej interpretacji przeczy kolejne zdanie Zjawy: „Będzie on miał braci, którzy chociaż nie będą wcielonymi demonami, będą jednak synami zła” – zatem zdaniem Zjawy antychryst będzie diabłem wcielonym, zaś jego bracia będą złymi ludźmi. Kościół zaś naucza, iż antychryst będzie człowiekiem, nie wcielonym diabłem, a diabeł nie może stać się człowiekiem przez wcielenie jak Chrystus.

Wszystko zatem wskazuje na to, iż tzw. „Sekret z La Salette” został Melani przekazany przez diabła, który podszywał się pod Matkę Boską. O podszywaniu się diabła pod Maryję tj. o podszywaniu się Lucypera pod Lucyfera napiszę niebawem osobny tekst.

Jeśli zaś chodzi o prawdziwe orędzie Matki Boskiej z La Salette, to jest to orędzie uznane przez Kościół w 1851 roku, które można znaleźć na stronie posoborowych „Saletynów”, a które pozwoliłem sobie opublikować na swojej stronie tutaj.

Poniżej ważniejsze fragmenty:

„Jeżeli mój lud nie zechce się poddać, będę zmuszona puścić ramię Mojego Syna. Jest ono tak ciężkie i tak przygniatające, że już dłużej nie będę mogła go podtrzymywać.

Od jak dawna już cierpię z waszego powodu! Chcąc, aby Mój Syn was nie opuścił, jestem zmuszona nieustannie wstawiać się za wami. Ale wy sobie nic z tego nie robicie.

Choćbyście wiele się modlili i czynili, nigdy nie zdołacie wynagrodzić mi trudu, którego się dla was podjęłam.

Dałam wam sześć dni do pracy, siódmy zastrzegłam sobie, i nie chcą mi go przyznać. To właśnie czyni ramię Mego Syna tak ciężkim. Woźnice przeklinają, wymawiając Imię Mojego Syna. Te dwie rzeczy czynią ramię Mego Syna tak ciężkim.

Jeżeli zbiory się psują, to tylko z waszej winy. Pokazałam wam to zeszłego roku na ziemniakach, ale nic sobie z tego nie robiliście; przeciwnie, znajdując zepsute ziemniaki, przeklinaliście, wymawiając Imię Mojego Syna. Będą się one psuły nadal, a tego roku na Boże Narodzenie nie będzie ich wcale.”

Tu Zjawiona przerywa nagle. Podczas gdy mówi o ziemniakach, Melania odwraca się do Maksymina, jak gdyby chciała go zapytać, co Piękna Pani chce przez to powiedzieć. Melania rozumie tylko niektóre słowa francuskie, m.in. również pomme jako jabłko. „Ach, nie rozumiecie, dzieci! Powiem wam to inaczej.” Powtarza im w miejscowej gwarze to, co już powiedziała o zbiorach i kontynuuje w dialekcie: „Jeżeli macie zboże, nie trzeba go zasiewać, bo wszystko, co posiejecie, zjedzą zwierzęta. A jeżeli coś wyrośnie, obróci się w proch przy młóceniu. Nastanie wielki głód, lecz zanim to nastąpi, dzieci poniżej lat siedmiu będą dostawały dreszczy i będą umierać na rękach trzymających je osób. Inni będą cierpieć z powodu głodu. Orzechy się zepsują, a winogrona zgniją.”

Zjawiona znowu przerwała. Każdemu z dwojga dzieci powierzona zostaje tajemnica w taki sposób, że żadne nie słyszy, co Pani mówi drugiemu. Później Pani kontynuuje: „Jeżeli się nawrócą, kamienie i skały zamienią się w sterty zboża, a ziemniaki same się zasadzą. A teraz Zjawiona stawia im pytanie: Czy dobrze się modlicie, moje dzieci? Obydwoje odpowiadają zupełnie szczerze: Niespecjalnie, proszę Pani. Na to następuje matczyne napomnienie: Ach dzieci, trzeba się dobrze modlić, rano i wieczorem. Jeżeli nie macie czasu, odmawiajcie przynajmniej Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo, a jeżeli będziecie mogły, módlcie się więcej. Latem na Mszę Świętą chodzi zaledwie kilka starszych niewiast. Inni pracują w niedziele przez całe lato, a w zimie, gdy nie wiedzą, czym się zająć, idą na Mszę świętą jedynie po to, by sobie drwić z religii. W czasie Wielkiego Postu chodzą do rzeźni jak psy! Piękna Pani stawia dzieciom jeszcze jedno pytanie: Moje dzieci, czy nie widziałyście nigdy zepsutego zboża?

Maksymin, nie zastanawiając się długo odpowiada w imieniu ich obojga: „Nie, proszę Pani, nigdy nie widzieliśmy”.

Wtedy Pani zwraca się do chłopca: „Lecz ty Maksyminie, musiałeś je widzieć. Nie przypominasz sobie, jak kiedyś szedłeś z ojcem z Coin do Corps? Tam wstąpiliście do zagrody. Gospodarz powiedział: „Chodźcie zobaczyć, jak moje zboże się psuje”. Poszliście razem. Twój ojciec wziął dwa lub trzy kłosy w dłonie, pokruszył je i wszystko obróciło się w proch. W drodze powrotnej do domu ojciec dał ci kawałek chleba ze słowami: „Weź to, kto wie, czy na Boże Narodzenie będziemy mieli jeszcze cokolwiek, jeżeli zboże będzie się dalej tak psuło”. – „Tak, zgadza się, proszę Pani!” – woła ożywiony Maksymin – „teraz sobie przypominam. Nie pomyślałem o tym”.

Wtedy Piękna Pani daje im taki nakaz: „A więc, moje dzieci, ogłoście to całemu mojemu ludowi!” 

Potem oddala się od pastuszków, przechodzi strumień Sezia i unosi się w górę drogą w kształcie litery S. Przy tym powtarza swoją prośbę, tym razem już nie w dialekcie, spoglądając w stronę Rzymu: „A więc, moje dzieci, przekażcie to dobrze całemu mojemu ludowi!” 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s