Jawny heretyk nie jest członkiem Kościoła katolickiego

Często w dyskusjach internetowych spotykam się z fałszywym przekonaniem, iż jedynie herezja uporczywa tj. formalna wyłącza z Kościoła i pozbawia członkostwa w Mistycznym Ciele Chrystusa. Rozpowszechniona jest błędna opinia, iż heretyk materialny, ponieważ znajduje się błędzie nieuporczywym, należy do Kościoła katolickiego i jest jego członkiem.

Czy faktycznie tak jest, iż heretyk materialny należy do Kościoła katolickiego?

Aby odpowiedzieć na to pytanie musimy w pierwszej kolejności określić kto należy do Kościoła – czy też inaczej mówiąc, kto jest „wewnątrz” Kościoła, poza którym nie ma zbawienia.

Jak nauczają teologowie rozróżniamy dwie kategorie osób będących „wewnątrz” Kościoła:

1. członków Mistycznego Ciała Chrystusa;

2. oraz te osoby, które nie są członkami Ciała Kościoła, a które należą do jego Duszy.

Członkowie Kościoła

Kto jest członkiem Mistycznego Ciała Chrystusa – Kościoła katolickiego?

Ostateczną definicję ex cathedra odnajdujemy w encyklice Piusa XII Mystici Corporis Christi (29 czerwca, 1943):

„Wszakże do członków Kościoła tylko tych zaliczyć można, którzy są ochrzczeni i wyznają prawdziwą wiarę i ani sami nie wyłączyli się na swe nieszczęście z jedności Ciała, ani też dla bardzo ciężkich przewinień nie zostali z niej wykluczeni przez prawowitą władzę. (…) Jak tedy w prawdziwym związku wiernych istnieje tylko jedno Ciało, jeden Duch, jeden Pan i jeden chrzest, tak też może być tylko jedna wiara. Kto zatem Kościoła słuchać nie chce, tego z nakazu Pana uważać należy jako poganina i celnika (Mat. 18, 17). Ci więc, którzy różnią się wiarą lub uznawaną przez siebie władzą, nie mogą żyć w tym samym Ciele, ani też być ożywieni jednym jego Bożym Duchem”.

Zatem członkami Kościoła są jedynie te osoby, które:

1. dostąpiły sakramentu chrztu,

2. wyznają wiarę katolicką,

3. podlegają prawowitej władzy ustanowionej przez Chrystusa.

Dusza Kościoła

Ponieważ poza Kościołem nie ma zbawienia, osoby będące poza Ciałem Kościoła (tj. nie będące członkami Kościoła katolickiego) mogą się zbawić o tyle, o ile należą do jego Duszy.

Ks. Arcybiskup Bilczewski, List Pasterski o Ś. Kościele Chrystusowym.

„Kto bez własnej, ciężkiej winy nie jest członkiem Kościoła katolickiego, może być zbawionym, jeśli mianowicie w dobrej wierze religię swoją niekatolicką uważa za prawdziwą, a w razie wątpliwości szczerze i usilnie szuka prawdy i chowa przykazania Boże. Taki innowierca, choć się sam nazywa prawosławnym lub protestantem, w oczach Boga jest katolikiem, należy do duszy Kościoła rzymskiego, składającej się ze wszystkich sprawiedliwych na ziemi. A jeśli umrze w stanie łaski poświęcającej, nie tylko może być zbawionym, ale idzie na pewne szczęście z Bogiem wieczne.

Także przed poganami Kościół katolicki nie zamyka nieba. Uczy bowiem, że Chrystus umarł za wszystkich bez wyjątku ludzi, że jest „światłością, oświecającą każdego człowieka na świat przychodzącego“. Jan 1. 9; co znaczy, że P. Bóg także niewiernym daje potrzebne do zbawienia łaski. — W jaki jednak sposób poganie przychodzą do znajomości choćby najniezbędniejszych do zbawienia praw religijnych, jest w bardzo wielu wypadkach największą tajemnicą. Św. Tomasz z Akwinu uczy, że gdyby poganin wychował się w lasach, a czynił dobrze i unikał złego wedle głosu rozumu i sumienia, to Bóg na pewno wewnętrznym oświeceniem da mu poznać potrzebne prawdy wiary, albo pośle doń misjonarza, jak św. Piotra posłał do setnika Korneliusza. Św. Augustyn inną wymienia nadzwyczajną drogę zbawienia, t. j., że takiemu człowiekowi Pan Bóg da na nauczyciela choćby anioła z nieba. Taki człowiek także należałby duszą do Kościoła katolickiego.

W każdym razie to pewnikiem, że Bóg sprawiedliwy i miłosierny każdego człowieka sądzić będzie wedle stopnia jego poznania religijnego, jakie miał i mógł mieć w warunkach, w których żył na ziemi, jako też wedle tego, czy był wiernym głosowi sumienia i łaski Chrystusowej”.

Koniecznym warunkiem należenia do Duszy Kościoła jest pragnienie zostania członkiem Kościoła katolickiego. Pragnienie takie może być 1. wyraźne albo 2. domyślne.

Wyraźne jest wtedy, gdy jest jasno wyrażona chęć wstąpienia do Kościoła katolickiego, np. u katechumenów przed chrztem.

Pragnienie domyśle jest wtedy, gdy są spełnione dwa warunki:

Pierwszym jest to, aby osoba spoza Ciała Kościoła znajdowała w stanie nieprzezwyciężalnej nieznajomości Kościoła katolickiego i jego nieodzowności do zbawienia. Nieprzezwyciężalna – oznacza: niemożliwa do przezwyciężenia. Taka niewiedza – co rozumie się samo przez się – nie jest zawiniona.

Tak na ten temat pisze Pius IX w encyklice Quanto conficiamur:

„Tu zaś wypada, Ukochani Synowie Nasi i Czcigodni Bracia, ponownie wspomnieć i odrzucić najcięższy błąd, w jakim nieszczęśliwie tkwią niektórzy katolicy, mniemając, że ludzie żyjący w błędach i nie będący (alienos) w jedności katolickiej mogą osiągnąć życie wieczne. To zaś w najwyższym stopniu sprzeciwia się nauce katolickiej. Wiadomo Nam i Wam, że ci, którzy dotknięci są nieprzezwyciężalną niewiedzą co do naszej najświętszej religii (qui invincibili circa sanctissimam nostram religionem ignorantia laborant), a pilnie zachowują prawo naturalne i jego nakazy, wyryte przez Boga w sercach wszystkich, jak również, gotowi do posłuszeństwa Bogu, prowadzą uczciwe i prawe życie, mogą mocą działania Bożego światła i łaski, dostąpić życia wiecznego, bowiem Bóg, który jawnie widzi, rozeznaje i zna umysły, ducha, myśli i nawyki wszystkich, w najwyższej Swojej dobroci i łaskawości nie pozwoli, by doznawał kary wiecznych mąk ktokolwiek, na kim by nie ciążyło przestępstwo winy własnowolnej (voluntariae culpae reatum)”.

Z powyższych słów Piusa IX widzimy już warunek drugi: osoba spoza Ciała Kościoła musi stale i „pilnie zachowywać prawo naturalne i jego nakazy, wyryte przez Boga w sercach wszystkich, jak również… prowadzić uczciwe i prawe życie”. Oznacza to, że musi posiadać doskonałą miłość i nadprzyrodzoną wiarę, lub, mówiąc prościej, musi być w łasce uświęcającej.

Tak na ten temat pisze Święte Oficjum w liście Suprema haec sacra (8 sierpnia, 1949):

„Nie wolno uważać, że aby ktoś się zbawił wystarczający mógł być dowolny rodzaj pragnienia wejścia do Kościoła. Konieczne jest, by pragnienie, przez które nawiązywana jest więź z Kościołem było ożywiane doskonałą miłością. Domyślne pragnienie również nie może przynieść owoców, o ile dana osoba nie posiada nadprzyrodzonej wiary”.

Zatem, gdy osoba nie będąca katolikiem posiada pragnienie zostania członkiem Kościoła, wyraźne lub domyślne, ożywione łaską uświęcającą – tym samym należy do Duszy Kościoła, jest „wewnątrz” Kościoła i może się zbawić.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż gdy tylko taka osoba utraci na skutek grzechu śmiertelnego łaskę uświęcającą, tym samym przestaje należeć do Duszy Kościoła — znajduje się całkowicie poza Kościołem.

Herezja

Bp Antoni Sotkiewicz, Hasło: HEREZJA za: Encyklopedia kościelna, Tom VII, Warszawa 1875, s. 214-215.

„Teologowie jednomyślnie herezję określają, jako błąd rozmyślny przeciwko wierze w chrześcijaninie, czyli w tym, który wiarę przyjął; stąd w pojęciu herezji formalnej dwie rzeczy się zawierają:

1) błąd ze strony rozumu, przeciwny nauce Kościoła, przedstawionej jako zasada wiary. Wystarcza zaprzeczanie choćby jednej prawdy wiary.

2) upór ze strony woli, gdy kto poznając i wiedząc, że jego mniemanie sprzeciwia się nauce Kościoła, swój jednak sąd przekłada nad orzeczenie Kościoła i jemu się poddać nie chce, bez względu na powody, z jakichby to czynił (S. Alph., Theol. morał. lib. 3 n. 19). Oczywiście, że do natury tego uporu wcale nie należy, czy ktoś broni swego zdania zaciekle, zawzięcie, czy też wcale nie broni, bo istotę rzeczy stanowi trwanie w poznanym błędzie. 

Jeżeli zaś błąd w wierze nie łączy się z rzeczonym uporem woli, będzie tylko herezja materialna. Staje się winnym herezji formalnej powątpiewający rozmyślnie o prawdzie wiary, przez Kościół określonej. Dopóki błądzący, gdy nie zna sądu Kościoła, jest gotowym do poddania się wyrokom Ko­ścioła, nie jest heretykiem formalnym.

Z samego oznaczenia istoty herezji widzieć można, że jeśli herezja pozostaje w duszy tylko, zowie się wewnętrzną, jeżeli zaś okazuje się na zewnątrz słowem lub czynem, nazywa się zewnętrzną. Gdy herezja zewnętrzna jest znaną ledwie kilku osobom, jest tajemną (occulta), gdy ją zna wiele osób, zowie się publiczną”.

Podział herezji

Jak czytamy wyżej herezja, tj. błąd ze strony rozumu przeciwny wierze katolickiej, może być:

– formalna – gdy błąd rozumu jest połączony z uporem woli;

– materialna – gdy takowego uporu nie ma.

Oraz:

– wewnętrzna/ukryta, gdy herezja jest jedynie aktem tylko wewnętrznym,

– zewnętrzna, gdy heretyk przyjmie jakiś błąd przeciwny wierze i potem wyzna go w jakiś sposób otwarcie wobec innych. Herezja zewnętrzna może być a) tajmena, gdy jest znana kilku tylko osobom – b) jawna, gdy jest znana wielu osobom – teologowie używają różnych terminów na określenie tej herezji: „publiczna”, „notoryczna”, albo „otwarcie ujawniona”.

Czy herezja formalna wyłącza z Kościoła?

Tak, herezja formalna całkowicie wyłącza z Kościoła. Heretyk formalny przestaje należeć zarówno do Ciała Kościoła, jak i do Duszy Kościoła. Ponieważ herezja formalna jest grzechem ciężkim przeto heretyk formalny nie może należeć do Duszy Kościoła – warunkiem bowiem, aby nawiązać komunię z Kościołem katolickim i należeć do jego Duszy, jest pragnienie zostania członkiem Kościoła ożywione łaską uświęcającą. Nie może zaś posiadać łaski ten, kto trwa uporczywie w ciężkim grzechu herezji.

Czy herezja materialna wyłącza z Kościoła?

Herezja materialna nie wyłącza całkowicie z Kościoła katolickiego. Heretyk materialny, w określonych okolicznościach, akcydentalnie, może należeć do Duszy Kościoła.

Herezja materialna nie jest związana z uporem woli, stąd heretyk materialny nie zaciąga winy grzechowej – dzięki czemu, jeśli posiada pragnienie zostania członkiem Kościoła (wyraźne lub domyślne, ożywione łaską uświęcającą), może należeć do Duszy Kościoła i tym samym znajduje się „wewnątrz” Kościoła – nie jest jednak jego członkiem.

Herezja materialna nie wyklucza całkowicie z Kościoła katolickiego, jednak, w świetle uroczystej definicji Piusa XII, pozbawia członkostwa w Kościele katolickim.

Jawny heretyk nie jest członkiem Kościoła katolickiego

Kwestia, czy jawna herezja pozbawia członkostwa w Kościele katolickim, była roztrząsana przez wielu teologów, szczególnie, w kontekście utraty urzędu kościelnego, w tym papieskiego.

Św. Robert Bellarmin w swoim traktacie o urzędzie papieskim zadaje pytanie: „Czy heretycki papież może być zdetronizowany?”. Po długich wywodach konkluduje:

Św. Robert Bellarmin, De Romano Pontifice, II, 30

„Niechrześcijanin nie może być w żaden sposób Papieżem, jak sam Kajetan przyznaje. Powodem tego jest to, że nie może być głową tego, czego nie jest członkiem; ten, kto nie jest chrześcijaninem, nie jest członkiem Kościoła, a jawny heretyk nie jest chrześcijaninem, jak jasno naucza św. Cyprian (por. lib 4, epist. 2), św. Atanazjusz (Scr. 2 cont. Arian.), św. Augustyn (lib. de great. Christ. cap. 20), św. Jerzy (przeciw Luciferowi) i inni, dlatego jawny heretyk nie może być papieżem”.

„Papież, będący jawnym heretykiem automatycznie (per se) przestaje być papieżem i głową Kościoła, jako że natychmiast przestaje być chrześcijaninem oraz członkiem Kościoła. Z tego powodu może być on sądzony i ukarany przez Kościół. Jest to zgodne z nauką wszystkich Ojców [Kościoła], którzy nauczali, że jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję”.

Widzimy, iż zgodnym zdaniem Ojców Kościoła jest, iż jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję. Dlaczego? Ponieważ jawny heretyk nie jest członkiem Kościoła katolickiego – nie może więc pełnić w nim żadnych urzędów.

Taką samą naukę odnajdujemy u innych teologów:

Wilhelm (1913), Catholic Encyclopedia. New York: Encyclopedia Press 1913, 7, 261.

„Sam papież, jeśliby był notorycznie winnym herezji, przestałby być papieżem, ponieważ przestałby być członkiem Kościoła”.

X. Wernz, P. Vidal (1943), Ius Canonicum. Romae: Gregorianum 1943, 2, 453

„Gdyby poprzez notoryczną i otwarcie okazywaną herezję papież miał stać się heretykiem, przez sam ten fakt (ipso facto) uważa się go za pozbawionego całej władzy prawodawczej (jurysdykcji), nawet przed wydaniem przez Kościół deklaracji [o utracie urzędu] (…) papież popadając w herezję przestaje być ipso facto członkiem Kościoła, a co za tym idzie przestaje też być jego głową”.

Ks. Dr. M. Sieniatycki, Prof. Uniw. Jagiell. w Krakowie, Apologetyka czyli dogmatyka fundamentalna. Kraków 1932. NAKŁADEM AUTORA, ss. 292-297

„Z tego, co dotąd było powiedziane o warunkach potrzebnych, by być członkiem Kościoła wynika, że jedynym właściwie warunkiem to przyjęcie chrztu. Chrzest wciela człowieka w organizm Kościoła katolickiego, czyni przeto przyjmującego członkiem Kościoła i utrzymuje go stale w tym stanie byle w sprawieniu tego skutku nie napotkał na przeszkodę, postawioną ze strony przyjmującego. Przeszkodą taką to herezja jawna, schizma jawna lub ekskomunika w swej ostrej formie (vitandus). Dlatego dzieci, gdziekolwiek są ochrzczone, czy w Kościele katolickim, czy w herezji lub w schizmie, zawsze stają się członkami Kościoła katolickiego, gdyż one nie są zdolne stawiać chrztowi jakichkolwiek przeszkód do wcielenia ich w organizm Kościoła katolickiego. Dopiero gdy przyjdą do używania rozumu i obiorą herezję czy schizmę jako swe wyznanie wiary, stają się heretykami lub schizmatykami, właściwie jednym i drugim, przez co stawiają przeszkodę skutkowi chrztu przyjętego, złączenia ich jako członków z Kościołem katolickim lub utrzymania ich nadal w tym stanie, więc tym samym przestają być członkami Kościoła„.

Pius XII orzeka ex cathedra

Powyższa nauka teologów została uroczyście potwierdzona w encyklice Piusa XII Mystici Corporis Christi (29 czerwca, 1943):

„Wszakże do członków Kościoła tylko tych zaliczyć można, którzy są ochrzczeni i wyznają prawdziwą wiarę i ani sami nie wyłączyli się na swe nieszczęście z jedności Ciała, ani też dla bardzo ciężkich przewinień nie zostali z niej wykluczeni przez prawowitą władzę. (…) Jak tedy w prawdziwym związku wiernych istnieje tylko jedno Ciało, jeden Duch, jeden Pan i jeden chrzest, tak też może być tylko jedna wiara. Kto zatem Kościoła słuchać nie chce, tego z nakazu Pana uważać należy jako poganina i celnika (Mat. 18, 17). Ci więc, którzy różnią się wiarą lub uznawaną przez siebie władzą, nie mogą żyć w tym samym Ciele, ani też być ożywieni jednym jego Bożym Duchem”.

Jak widzimy Pius XII definiuje, iż członkami Kościoła są jedynie te osoby, które, prócz chrztu i podlegania prawowitej władzy, wyznają prawdziwą wiarę – łac.: fidem profitentur.

Łacińskie słowo użyte przez Piusa XII „profitentur” – jest użytym w odpowiednim trybie słowem „profiteor”. W słowniku łacińsko-polskim odnajdujemy znaczenie wyrazu profiteor – jawnie wyznawać, oświadczyć, oznajmić.

Czym jest wyznawanie wiary?

Katolicka nauka obyczajów. Napisał Ks. Dr. Konrad Martin, Biskup Paderbornski, Poznań 1871

„Wyznaniem wiary w obszerniejszym znaczeniu (confessio fidei materialis) jest każdy objaw wiary, dokonany bądź słowem, bądź uczynkiem; dotąd liczą się wszystkie akty czci Boskiej: modlitwa, słuchanie Mszy św., przyjmowanie Sakramentów śś. itd.

W ściślejszym zaś znaczeniu rozumiemy przez wyznanie wiary każdy objaw wiary, który czynimy we wyraźnym zamiarze, aby wiarę naszą objawić bliźnim (confessio fidei formalis albo też professio fidei)”.

Zatem, zgodnie z uroczystą definicją Piusa XII, członkami Kościoła są jedynie te osoby, które jawnie/zewnętrznie wyznają wiarę katolicką, są ochrzczone, oraz podlegają prawowitej władzy. Jawni heretycy nie wyznają wiary katolickiej – wyznają jawnie herezje – dlatego nie są oni członkami Kościoła katolickiego — i to niezależnie od tego, czy herezja jest formalna (uporczywa) czy materialna.

Jak zatem widzimy, osoby, które jawnie/zewnętrznie nie wyznają wiary katolickiej, ale jawnie wyznają herezje – nie są członkami Kościoła katolickiego.

Na zakończenie cytat z Żyda z komentarzem.

Gregory Baum, jeden z głównych ekspertów tzw. „Soboru Watykańskiego II”

„Ostateczny tekst Konstytucji mówi, że Kościół Chrystusowy «trwa w» Kościele katolickim. A zatem, Kościół Chrystusowy urzeczywistnia i ucieleśnia się w Kościele katolickim; i na odwrót, Kościół katolicki to urzeczywistnienie Kościoła Chrystusowego na ziemi, według wiary katolickiej to jedyna instytucjonalnie doskonała realizacja tego Kościoła, jednakże nie zachodzi tu żadne proste i niekwalifikowane utożsamienie. W wyjaśnieniu zmiany słów udzielonym soborowi przez Komisję Teologiczną czytamy: «Zamiast „jest” mówimy teraz „trwa w”, tak, aby wyrażenie lepiej odpowiadało temu, co sądzi się o kościelnych elementach obecnych gdzie indziej». (…)

To samo rozumienie przewija się w całej Konstytucji o Kościele. Gdy w rozdziale o Ludzie Bożym (Rozdział 2) pada pytanie, kto jest włączony w Kościół Chrystusowy, następuje modyfikacja nauczania Mystici Corporis Christi. Encyklika ta podkreślała, że reapse (faktycznymi) członkami Kościoła są tylko ludzie połączeni więzami wiary, sakramentów i hierarchicznej wspólnoty, to jest, tylko rzymscy katolicy… Jednakże w końcowym tekście Konstytucji (tj., dogmatycznej konstytucji o Kościele Soboru Watykańskiego II) czytamy, że katoliccy wierni są plene (w pełni) włączeni do Kościoła. Daje to do zrozumienia, że oprócz pełnego udziału w tajemnicy Kościoła są inne, mniej doskonałe, sposoby. Ta niezwykła zmiana [!] reapse na plene, wprowadzona na żądanie Ojców soborowych, czyni tę doktrynę spójną z nauczaniem zawartym w innych częściach Konstytucji. W istocie, sprawozdanie przygotowane dla soboru przez Komisję Teologiczną przypomina nam, że wszyscy ochrzczeni są w pewien sposób włączeni do Kościoła… Wnioskujemy stąd, że w tych trzech punktach Konstytucja o Kościele odeszła daleko poza nauczanie Mystici Corporis Christi. Według Konstytucji, Kościół katolicki jest instytucjonalnie doskonałym urzeczywistnieniem Kościoła Chrystusowego na ziemi”. (Gregory Baum, „The Ecclesial Reality of the Other Churches” w The Church and Ecumenism, Concilium 4, s. 70).

Jak widzimy sami żydowscy twórcy i ideolodzy sekty novus ordo wcale nie ukrywają swojego odstępstwa od zdefiniowanej przez Piusa XII nauki.

Widzimy również, iż herezją jest uznawać, iż jawni heretycy są członkami Kościoła katolickiego i pełnią w nim urzędu. Takie założenie jest sprzeczne z nauczaniem Ojców i Doktorów Kościoła, świętych, teologów oraz uroczystą definicją Piusa XII.

 

Reklamy

6 thoughts on “Jawny heretyk nie jest członkiem Kościoła katolickiego

  1. Czy to by znaczyło, że oczywiste grzechy jakich sie dopuszczają nieświadomi członkowie sekty pseudosoborowej mogą zwyczajnie usprawiedliwić swoją dobrą wiarą w jej nauki i nie zostanie im to policzone ?

  2. Rozumiem, że pyta Pan o grzechy przeciwko wierze.

    „Ci, którzy są heretykami bez winy własnej (bo się w herezji urodzili, lub z niezawinionej niewiadomości w nią się wplątali, lecz nie przychodzi im nawet na myśl, iż mogą błądzić), że tacy nie mają za to grzechu (ich herezja jest materjalną tylko, a nie formalną) i, skoro mają czyste sumienie, duszą do Kościoła Katolickiego należą”.
    https://katolikintegralny.wordpress.com/2014/02/22/grzechy-przeciwko-wierze-ks-kazimierz-naskrecki/

    „Otóż heretycy i schizmatycy, którzy są w dobrej wierze i myślą, że są na dobrej drodze do nieba, należą do duszy Kościoła. Tak mówi bowiem św. Augustyn (ep. 43. al. 162. n. 1): „Ci, którzy bronią zdania błędnego, ale nie w sposób zacięty i uporczywy, którzy raczej troskliwie szukają prawdy i gotowi ją przyjąć, gdyby ją tylko znaleźli; nie mogą być z pewnością zaliczeni do heretyków”.
    http://www.ultramontes.pl/dogmatyka_5_1_1_7.htm

  3. Co z ludźmi, którzy usłyszeli o prawdziwej sytuacji w jakiej sie znajdują (w sekcie pseudosoborowej) i o obecnej sytuacji Kościoła Katolickiego, a pomimo to odrzucają to, nawet czasami z wygody – mówią „Pan Jezus to zrozumie” albo nie wiedzą co robić i pozostają w sekcie. Odrzucają tą prawde jako bzdure i herezje pomimo dowodów jakie zobaczyli, nie wierzą, albo myślą, że są spreparowane i to nie może być prawda. Co z nimi ?

  4. Aby człowiek stał się heretykiem formalnym musi znać naukę Kościoła, mieć moralną pewność, iż jest to nauka Kościoła założonego przez Chrystusa (katolickiego), a pomimo tego przedkładać swój osąd ponad tą naukę. Czy osoba, która nie zna nauki Kościoła, a której naukę Kościoła wykłada Szymon Klucznik (lub ktoś inny dzisiaj) ma obowiązek tą naukę przyjąć? Jeśli będzie przekonana, że to faktycznie nauczanie Kościoła to tak. Jeśli nie będzie takiej pewności to nie, bowiem Klucznik nie został posłany przez Kościół. Obowiązek przyjęcia głoszonej przez Kościół nauki wypływa z samego faktu głoszenia (ustnie) nauki. Jak wiemy ustnie dzisiaj (od 1958 roku) Kościół nauki nie głosi.

  5. Oczywiście obowiązkiem każdego katolika jest znać naukę Kościoła, dlatego jeśli współczesny zwiedziony „soborowy katolik”, czy to z lenistwa, czy z obojętności, czy cokolwiek innego, nie dopełnia tego obowiązku – to grzeszy grzechem zaniedbania.

  6. To wygląda następująco. Widząc jawne, największe bluźnierstwa i herezje antypapieża i sekty pseudosoborowej, następnie tłumaczenia, że to są bluźnierstwa i herezje, i na dowód tego pokazanie nauki Kościoła Katolickiego – jest chwila zastanowienia, konsternacji, powiedzenie nie wiem i zostawienie tematu tak jakby nigdy nie istniał i nie zostało to wszystko zobaczone i usłyszane. Potem jest u niektórych – a co cie to obchodzi, o tym wszystkim decyduje papież (na antypapieża jest zwalone wszystko). Tłumacząc, że to właśnie o Papieża chodzi jest reakcja – oni tak wychwytują i manipulują, fabrykują żeby oczernić papieża, mówią „nie wierze, że on tak powiedział (napisał, zrobił), że za komuny było to samo, że był taki jeden co podobnie mówił, niedługo minęło i zginął (do tego cytat – „widzisz, kara Boża”). Padają pytania „Za kogo ty sie masz ?, Kim ty jesteś, żeby tak mówić o papieżu ?” Jest mówione, że to wszystko jest robione przez masonerie poprzedzone pytaniem „skąd to masz ?” Widząc niepodważalne dowody zestawione z Pismem Świętym, bluźnierstwa, herezje, zdjęcia, jest krótkie – a myślisz, że kto tam siedzi, głupki ? (że to niby robota masonerii tzn. fabrykacja itd.). Co do pseudosoboru WII no to pada już wiadomo – „no to co chcesz „Kościół” (tzw.) wrócił do wczesnego Chrześcijaństwa (skąd my to już znamy – Anaklet II)”. Inna reakcja to: „Bramy piekielne Kościoła nie przemogą”. Słysząc następnie, że Papież został wyrzucony z Rzymu, a ci od 1958 r. to antypapieże-żydomasoni-sataniści jest „tyś jest cały głupi”. Już nie mówie o wspomnieniu o Janie Pawle II, który uchodzi za jednego z największych świętości. Wtedy co sie dopiero dzieje. Włącza sie syndrom oblężonej twierdzy i jest jeszcze gorzej. Na wiadomość, że Jan Paweł II „zniósł” (w cudzysłowiu bo nie zniósł) ekskomunike za przynależność do masonerii w „Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1983” (w cudzysłowiu bo to nie jest Kodeks Prawa Kanonicznego, to Antykodeks) pada „To im sie też coś należy” (dosłownie taka padła odpowiedź). Na natychmiastową odpowiedź „Nie będziesz dwóm panom służył” – natychmiastowe, nerwowe wyjście. Co do ostatniego tu Pana komentarza – wyjaśniam. W ich przekonaniu nauka Wielkiej Wszetecznicy to nauka Kościoła Katolickiego, że Papież (tzn. antypapież) decyduje co jest nauką Kościoła. W ich więc przekonaniu nie ma nawet mowy o grzechu zaniedbania. No i twierdzą, że nie trwa żadna Apokalipsa. Pada pytanie „Wiesz ile już było końców świata ?”, a później „Nie martw sie, jak coś to znowu przełożą” i „o umrzesz i będziesz miał koniec świata”. Panie Szymonie może i gdzieś tam Kościół Katolicki głosi ustnie nauke w wąskim gronie jak to było na początku istnienia Chrześcijaństwa. W Portugalii albo gdzieś indziej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s