Nauka katolicka a darwinizm

Ks. Marian Morawski, Dogmat Łaski. 19 wykładów o „porządku nadprzyrodzonym”. Z papierów pośmiertnych Autora. Kraków 1924 (fragmenty)

Od początku, czyli od pierwszej chwili swego istnienia, rodzaj ludzki został wyposażony darami nadprzyrodzonymi. Stwierdzenie tego faktu jest tym ważniejsze, że w dzisiejszym świecie naukowym panuje pogląd wprost przeciwny. Dzisiejszy pogląd ewolucyjny suponuje (choć bez powodu), że pierwotny stan rodzaju ludzkiego był dziki, graniczący nawet ze zwierzęcością, a według materialistów zupełnie zwierzęcy; z tego stanu ludzkość powoli dopiero miała się dźwigać aż do dzisiejszego stopnia rozwoju. – Moi Panowie, w teorii ewolucjonizmu niewątpliwie coś prawdy się zawiera. Owszem, można powiedzieć, że i Pan Bóg jest w pewnej mierze ewolucjonistą, dawszy bowiem stworzeniom swoim możność zdziałania tego, co leży w zakresie ich zdolności i sił wrodzonych, pozostawia im możność kształcenia i doskonalenia się samodzielnie w sferze odpowiadającej ich naturze. To dobro, które stworzenie (z pomocą Bożą), o własnych siłach sprawuje, więcej chwały Bogu oddaje, aniżeli to, w co je Stwórca sam wyposaża, bo mądrość, dobroć i potęga Boża więcej się objawiają przez możność działania stworzeniom użyczoną, niż gdyby Bóg sam bezpośrednio wszystko w nich sprawował. Przykładem takiej ewolucji przez Boga zamierzonej jest świat materialny, który niewątpliwie stworzony został w stanie bez porównania niższym, elementarnym i chaotycznym. (Pismo św. nazywa go tohu wabohu: „a ziemia była pusta i próżna” – Ks. Rodz. 1, 2).

Dopiero mocą różnych zmian mechanicznych, fizycznych i chemicznych świat doszedł do stanu, w jakim go obecnie widzimy. Z drugiej strony wiemy o tym, że każda istota organiczna, nie wyjąwszy człowieka, fizycznie rozwija się powoli, z nikłych początków, do pełni swej doskonałości gatunkowej. Nawet pod względem umysłowym i moralnym każdy człowiek stopniowo tylko nabywa wiedzy i cnoty, bo jej ze sobą na świat nie przynosi, lecz się jej uczyć musi i zaprawiać się do niej. Nie ma wątpliwości, że i pierwszy człowiek mógł być stworzonym w takim stanie pierwotnym, na najniższym szczeblu intelektualnym swojej natury, by dopiero powoli, przez walkę z przyrodą, za pomocą własnej energii i sił, podnieść się stopniowo do cywilizacyjnego umoralnienia. Wiemy z objawienia, że Pan Bóg zamierzał od początku stworzyć człowieka w stanie nadprzyrodzonym, w stanie przybranego synostwa Bożego, i dlatego, aby natura była godnym łaski przybytkiem, zrobił dla człowieka wyjątek od ogólnego prawa ewolucyjnego, stworzył go od razu z naturą doskonale rozwiniętą, wyposażoną przy tym mnóstwem darów pozanaturalnych i nadnaturalnych, jak to zaraz zobaczymy. – Pod tym więc względem, co do pierwszego człowieka, nauka katolicka jest skrajnie przeciwną poglądom darwinistycznym. Kościół uczy, że Pan Bóg od początku stworzył człowieka w stanie nadprzyrodzonym, że jednak potem człowiek z własnej winy upadł i straciwszy wielką część darów nadprzyrodzonych, popadł niebawem w nędzę, zresztą zupełnie naturalną, jakeśmy powiedzieli. Wówczas dopiero zaczęła się ta mozolna ewolucja ze stanu barbarzyństwa i dzikości do cywilizacji, powstały te wszystkie biedy i nędze rodzaju ludzkiego, to zdziczenie obyczajów, o jakim nas historia poucza, ale to jest dopiero druga faza historii człowieczeństwa, to dzieje ludzkości upadłej.

Lecz zanim zajrzymy do źródeł objawienia, aby się o tym przekonać, zapytajmy się o świadectwo samej ludzkości, zwróćmy się do pomników historycznych zamierzchłych religij i cywilizacyj, by się przekonać co one mówią o tej kwestii, czy przyznają słuszność poglądom ewolucjonistów, czy też dogmatowi katolickiemu. Otóż wiadomą jest rzeczą i – rzecz ciekawa – przez nikogo niezaprzeczoną, że podanie szczęśliwości pierwotnej przechowało się w całym rodzaju ludzkim. Znajdujemy je bowiem u wszystkich niemal narodów starożytnych i wielu ludów pierwotnych dotąd żyjących. Już Hezjod w swoim opisie czterech epok streszcza odnośne podania Hellenów i Pealasgów. Niedawno odkryte assyryjskie biblioteki klinowe są dowodem, że podanie o Edenie, czyli raju, u Assyryjczyków było niemal identyczne z wiarą Żydów. W zabytkach pałacu Assurbanipala znaleziono rysunek, przedstawiający mężczyznę i niewiastę pod drzewem, na którym jest wąż i owoce; ten i podobne rysunki żywcem przypominają taki sam przedmiot przedstawiany w katakumbach, chociaż chrześcijanie oczywiście nie wzięli tego od Assyryjczyków; wówczas bowiem już świat nie wiedział, że taki pałac istniał, a o literaturze assyryjskiej pojęcia nie miano (11). U Persów Awesta ma podanie o raju, położonym na pewnej górze, i opowiada, że dopiero w drugiej epoce ludzkości pojawiła się zima oraz wszelkie cierpienia. Indie wspominają o swoim niegdyś raju na pewnej górze, Chiny wyobrażają go sobie pod postacią ogrodu zamkniętego. Nawet w Nowym Świecie, w Meksyku, znajdują się wizerunki niewiasty, rozmawiającej z wężem pod drzewem, bardzo podobne do assyryjskich i chrześcijańskich; można je oglądać w Trokaderze w Paryżu. Są autorowie, którzy pozbierali skrzętnie wszystkie tego rodzaju dokumenty historyczne; nawet u tubylców z wysp Karolińskich, u Irokezów, Indian amerykańskich, jednym słowem, wszędzie niemal występuje to edeńskie podanie. Cóż stąd za wniosek?

Najprzód ten, że podania ludzkości o szczęśliwości pierwotnej wcale nie potwierdzają poglądu ewolucjonistów, a oddają przeciwnie słuszność dogmatowi katolickiemu. Po wtóre to podanie nie tylko jest cennym dokumentem historycznym, lecz także pewnym faktem psychologicznym w zbiorowej psychologii ludzkości, który teorią ewolucjonistów w żaden sposób nie da się wytłumaczyć. Pomyślcie tylko, Panowie, gdyby rzeczywiście tak było, jak chcą ewolucjoniści, żeby przed barbarzyństwem była panowała dzikość zupełna, a przed dzikością zwierzęcość; gdyby naprawdę pierwotni ludzie żyli w trwodze ustawicznej, w kanibalizmie, we wzajemnym zjadaniu się, jakie by to było się przechowało wspomnienie tych czasów w głębi duszy ludzkości? Bez wątpienia, im dalej wstecz sięgaliby myślą i wspominali tę przeszłość, tym czarniej by się ona przedstawiała – a tym jaśniej, im bliżej naszych czasów; zamierzchłe czasy musiałyby się im zawsze przedstawiać jako straszne i wstrętne widmo przeszłości. Tymczasem w głębi duszy ludzkiej znajdujemy ten fakt, że ludzkość widzi poza sobą wspomnienia jasne, że z dalekiej przeszłości pamięta jakiś czas wesoły, jakąś erę, w której panowała łagodność obyczajów i sprawiedliwość powszechna, jak to ślicznie opisuje poeta a zarazem erudyt rzymski Owidiusz (Metamorfozy) aurea prima sata est aetas… Pomijając historyczną wartość i wiarogodność tego dokumentu, biorę go po prostu jako wyraz faktu psychologicznego, istniejącego w głębi duszy ludzkiej, faktu, którego nikt zaprzeczyć nie może i nie zaprzecza – i powiadam, że ten fakt jest w diametralnym przeciwieństwie do przypuszczenia ewolucjonistów, iż pierwotny stan ludzkości był dziki, krwiożerczy, że przed erą Boga dobrego zawsze panoszył się tylko fetysz (jak twierdzi Herbert Spencer), którego człowiek się bał i przed którym drżał nieustannie; w takim razie, powtarzam, wspomnienia ludzkości niezawodnie inaczej by wyglądały.

Rzućmy teraz okiem na źródła objawienia. Już zaraz na początku Księgi Rodzaju, gdzie jest opowiadane stworzenie człowieka, widać, że Bóg ze szczególną troskliwością opiekuje się człowiekiem, że go pieści prawdziwie po ojcowsku. I tak czytamy: „A zaszczepił był Pan Bóg raj rozkoszy od początku, w którym postanowił człowieka, którego utworzył” (r. 2, w. 8). Pan Bóg starał się widocznie uszczęśliwić pierwszego człowieka nawet docześnie. Dalsze księgi Starego Zakonu coraz wymowniej opisują ten stan szczęśliwości pierwotnej. U Ekklezjastyka w rozdz. XVII mamy obszerny opis tego stanu. Powiedziano tam, że Bóg użyczył pierwszemu człowiekowi darów pozanaturalnych, mianowicie dał mu wlaną znajomość natury, panowanie nad wszystkimi jej tworami, dopuścił go do poufałego z Sobą obcowania itd. U Ekklezjastesa (VII, 30) czytamy, „że Bóg uczynił człowieka prawego” – a to słowo rectus (prawy) w języku biblijnym znaczy to samo, co sprawiedliwy, tj. duchowo ustrojony odpowiednio do celu nadprzyrodzonego, czyli po prostu stan łaski. W tym znaczeniu powtarza się nieraz to wyrażenie, zwłaszcza w Psalmach. – Jednak dopiero w Nowym Zakonie pierwotny stan człowieka określony jest najwyraźniej. Paweł św., mówiąc o darach nadprzyrodzonych, które otrzymujemy przez Chrystusa Pana, przedstawia pierwszego człowieka jako typ, do którego powrócić mamy (Efez. 4, 23 n.). Dzieło uświęcenia nas przez Chrystusa nazywa Apostoł po prostu odnowieniem. Jeżeli odnowieniem, czyli przywróceniem do pierwotnego stanu, to widocznie człowiek był kiedyś w tym stanie. Kiedy np. do Efezów (4, 23) powiada: „odnówcie się duchem umysłu waszego„, to suponuje, że człowiek znajdował się niegdyś w stanie tej nowości, o której mówi. Dalej napomina: „obleczcie się w nowego człowieka, który wedle Boga stworzony jest w sprawiedliwości i świątobliwości prawdy„, tj. z nadprzyrodzonymi darami sprawiedliwości i świętości. Podobnie opiewają równorzędne teksty (Kolos. 3, 8 nn.; II Kor. 4, 16; 5, 17) i wiele innych. Apostoł ciągle powtarza, że Chrystus jako drugi Adam przywraca nas do tego stanu, w jakim był pierwszy człowiek, a więc uczy wyraźnie, że pierwszy Adam przed upadkiem miał nadprzyrodzone dary Boże, skoro Jezus Chrystus naprawia to właśnie, co upadek Adama był zepsuł. – Dlatego też Ojcowie Kościoła jednomyślnie te teksty w ten sposób tłumaczą. Np. Augustyn: „Odnawiamy się zatem duchem umysłu naszego wedle obrazu Tego, który nas stworzył… Ten obraz, w duchu umysłu wyrażony, który Adam przez grzech utracił, odzyskujemy przez łaskę sprawiedliwości” (De Gen. ad litt., ks. 6, r. 24. 27) (14). Św. Augustyn robi tu aluzję do tekstu Genezy (Rodz. 1, 27) i dodaje, że to podobieństwo Boże, które Adam miał w duszy wyrażone, a które przez grzech utracił, my teraz przez łaskę odzyskujemy. Podobnie wyraża się św. Leon Wielki: „To wyobrażenie Boże codziennie w nas naprawia łaska Zbawiciela, aby to, co w pierwszym Adamie utraconym było, przez drugiego przywróconym zostało” (O poście 10-go miesiącamowa 1, r. 1). Znowu ta sama nauka, że to, co było stracone w pierwszym Adamie, w Chrystusie jest nam przywrócone.

Kończąc zatem powiadam: źródła objawienia uczą jednomyślnie, że pierwszy człowiek otrzymał dary nadprzyrodzone w prawdziwym tego słowa znaczeniu, te same, które Chrystus nam przyniósł.

Za: http://www.ultramontes.pl/dogma_gratiae_2.htm

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s