Okoliczności śmierci antypapieża Piusa XI

Prezentujemy naszym czytelnikom fragmenty z książki „Watykan zdemaskowany”, byłego współpracownika FBI, Paul’a L. Williams’a. Proszę mieć na uwadze, że Williams ma poglądy antykatolickie. Książka dostępna w formacie PDF


Latem 1938 roku Pius XI polecił przygotować projekt encykliki pod roboczym tytułem Humani generis unitas (Jedność rodzaju ludzkiego), potępiającej hitlerowski rasizm. Papieżem nie powodowała nagle odkryta miłość do „perfidnych Żydów”, lecz raczej doniesienia o konfiskatach majątków kościelnych i klasztornych w Niemczech prowadzonych przez władze w odpowiedzi na zarzuty molestowania seksualnego dzieci, stawiane wielu kapłanom i zakonnicom.

O przygotowanie projektu encykliki poproszono amerykańskiego jezuitę Johna LaFarge.78 Papież znał go jako autora głośnej pracy potępiającej segregację rasową w USA, zatytułowanej Interracial Justice. Zakonnik zaprosił do współpracy dwóch jezuitów, Niemca Gustava Gundlacha i Francuza Gustava Desbuquois. Praca nad nową encykliką prowadzona była w tajemnicy. Papież zobowiązał LaFarge’a do dyskrecji w obawie przed reakcją reżimu hitlerowskiego. Jezuici pracowali intensywnie i w ciągu trzech letnich miesięcy sporządzili trzy wersje językowe tekstu (angielską, francuską i niemiecką) oraz wersję oficjalną – łacińską.

Gdyby La Farge’a nie poproszono o przygotowanie roboczej wersji Humani generis unitas, być może nigdy byśmy się nie dowiedzieli, że encyklika powstała i była gotowa do druku. Na szczęście zakonnik okazał się namiętnym zbieraczem, gromadzącym wszystkie zapisane kartki papieru, łącznie z notatkami z wykładów na Harvardzie. W jego archiwum zachowała się m.in. francuska wersja projektu encykliki i tajemnicze notatki, w których Pius XI nazywany jest „Rybakiem 1”, a Pius XII – „Rybakiem 2”.

Po śmierci LaFarge’a w 1963 roku Thomas Breslin, kleryk z jezuickiego seminarium, przeglądając zapiski swojego nauczyciela, natrafił na projekt encykliki. Wiadomość o odnalezieniu zaginionego dokumentu ukazała się w National Catholic Reporter w 1972 roku. W odpowiedzi Watykan wydał oświadczenie, w którym ogłoszone przez amerykańskie czasopismo rewelacje zostały uznane za oszustwo.79

Watykańskie dementi zostało przyjęte z nieufnością. Skrytykowali je między innymi dwaj Belgowie: benedyktyn Georges Passelecq i historyk żydowski, Bernard Suchecky którzy w oparciu o notatki La Farge’a przystąpili do poszukiwań zaginionej encykliki. Odnaleźli ją dopiero w 1997 roku – w osobistym archiwum kardynała Eugenio Tisseranta – za pontyfikatu Piusa XI dziekana Świętego Kolegium Kardynalskiego. Po śmierci kardynała, 21 lutego 1972 roku, jego archiwum przeniesiono z Watykanu do Szwajcarii, gdzie ukryto je w skarbcu jednego z banków. Uczyniono tak na wyraźne życzenie kardynała, który zwierzał się przyjaciołom, iż w jego papierach znajdują się sensacje, które mogą wstrząsnąć posadami Kościoła. Jedną z nich był z pewnością egzemplarz encykliki, która według oficjalnych źródeł w Stolicy Apostolskiej nigdy nie powstała.80

Rewelacje na temat „zaginionej encykliki” wzbudziły sensację w kręgach kościelnych i akademickich. Doprowadziły także do rewizji poglądów na temat stosunków między Watykanem i Trzecią Rzeszą. Wielu uczonych, wśród nich Thomas Breslin, odkrywca roboczej wersji encykliki, doszło do przekonania, że jej ogłoszenie mogłoby uratować setki tysięcy, jeśli nie miliony istnień ludzkich.81 Badacze ci utrzymują, że głos potępienia ze strony Ojca Świętego pozbawiłby narodowych socjalistów politycznego poparcia rzymskich katolików, którzy stanowili jedną trzecią społeczeństwa niemieckiego. Zmniejszyłby także grono sympatyków Hitlera w innych krajach, co mogłoby skłonić Hitlera do ponownego przemyślenia planów politycznych i uratować miliony ludzi od śmierci w obozach koncentracyjnych.

Encyklika głosiła potępienie „walki o czystość rasową, wymierzonej przede wszystkim w Żydów” i uznawała ich prześladowanie za rzecz „pod każdym względem karygodną”. Choć język, jakim napisano wersję roboczą dokumentu, nie był wolny od antysemickich przesądów, na przykład, że „Żydzi są ludźmi zaślepionymi przez marzenia o sukcesie i korzyściach materialnych”, to jednocześnie encyklika wzywała do zwrócenia uwagi na ich tragiczny los: „Niewinni ludzie są traktowani jak przestępcy, nawet jeśli skrupulatnie przestrzegają praw obowiązujących w ich ojczyźnie. Nawet ci, którzy w ostatniej wojnie walczyli dzielnie za swój kraj, nazywani są zdrajcami, a dzieci tych, którzy oddali życie za ojczyznę, są wyjęte spod prawa tylko z powodu swego pochodzenia”.

Według kardynała Tisseranta Pius XI zamierzał ogłosić nową encyklikę 12 lutego 1939 roku. Oryginał rękopisu złożono na biurku papieża, gdzie oczekiwał na jego podpis, podczas gdy kopie drukowano w watykańskiej drukarni, skąd miały być rozesłane do biskupów i księży katolickich na całym świecie.82 W ramach przygotowań do tego ważnego wydarzenia, a także z okazji 10 rocznicy podpisania traktatów laterańskich, na 11 lutego zwołano posiedzenie włoskich hierarchów.

Zmiana stosunku papieża do Hitlera prawdopodobnie nie wynikała tylko z doniesień o prześladowaniach Kościoła w Niemczech. Szykany nie były surowe, polegały w większości na utrudnianiu działalności stowarzyszeń katolickich, które uważano za organizacje w istocie polityczne, co czyniło je nielegalnymi na mocy postanowień konkordatu. Katolicka prasa poddana była cenzurze, która zatrzymywała krytyczne artykuły o Trzeciej Rzeszy; jej publicystów oskarżano o wzbudzanie niepokojów.

Pius XI postanowił ogłosić nową encyklikę, gdyż pragnął potępić siły zła… Według relacji Tisseranta na dwa dni przed śmiercią papież błagał swojego lekarza, by utrzymał go przy życiu: „Chcę przestrzec katolików na całym świecie, by odmówili poparcia Hitlerowi i Mussoliniemu. Tylko w ten sposób mogę powstrzymać wybuch wojny. Pomóż mi przeżyć jeszcze 48 godzin!”83

Kardynał Tisserant odnotował w swoim dzienniku, że kilku watykańskich dostojników, wśród których znalazł się między innymi kardynał Pacelli, było głęboko zaniepokojonych planami opublikowania encykliki i przypuszczalnym wpływem tego wydarzenia na stosunki Watykanu z Trzecią Rzeszą. Najbardziej obawiali się tego, że w ramach retorsji Hitler zniesie podatek kościelny, który przynosił Stolicy Apostolskiej roczny dochód w wysokości 100 milionów dolarów.

Jednak encyklika nigdy nie ujrzała światła dziennego. Pius XI zmarł 10 lutego, w przeddzień planowanego spotkania z episkopatem Włoch (…) Jednak jego śmierci towarzyszyły tajemnicze okoliczności, którym kardynał Tisserant poświęcił sporo miejsca w swoim dzienniku, i które dały początek domysłom na temat możliwych politycznych przyczyn nagłego załamania się stanu zdrowia Ojca Świętego.

Dzienniki Tisseranta są obszerne i – podobnie jak zaginiona encyklika – dopiero od niedawna i w niewielkich fragmentach znane opinii publicznej. Autor poświęca w nich sporo miejsca dr. Francisco Petacciemu, od lutego 1939 roku osobistemu lekarzowi Piusa XI. Od chwili objęcia tego stanowiska Petacci niechętnie przyjmował propozycje zaproszenia innych specjalistów na konsultacje. Stanowczo domagał się, by mógł być obecny, gdy inni lekarze badali papieża i odrzucał ich zalecenia co do sposobu leczenia Ojca Świętego.84 W pierwszych dniach lutego, mimo jego protestów, przy papieżu pozostawało niemal bez przerwy czterech lekarzy i dwóch pielęgniarzy. Pod opieką tego zespołu specjalistów stan Ojca Świętego poprawił się do tego stopnia, że uznano go za „zadowalający”.85 Jednak pomiędzy 8 i 9 lutego papież znowu poczuł się gorzej, a Tisserant i inni kardynałowie usłyszeli, że mają się przygotować na najgorsze.86

Wieczorem 9 lutego stan papieża uległ poprawie. Określono go jako „dobry”. Tisserant i inni kardynałowie odetchnęli z ulgą, mając nadzieję, że papież zdoła ogłosić nową encyklikę. Ponownie podjęto przygotowania do spotkania z biskupami, planowanego na 11 lutego.87

10 lutego o 5.30 rano papieża uznano za zmarłego. Wszystko zdaje się wskazywać, że umierał zupełnie samotnie. Nie było świadków jego śmierci, nikt nie czuwał przy jego łożu. Jedyną osobą, która w tamtych dniach miała dostęp do papieskich apartamentów, był osobisty lekarz Ojca Świętego, dr Petacci.

Zdaniem Tisseranta to właśnie on, na polecenie kardynała Pacellego, wydał polecenie zabalsamowania ciała.88 Decyzja ta stała w sprzeczności z tradycją. Papieży dotąd nie balsamowano – nawet tych, którzy umierali w środku upalnego lata i których szczątki ulegały daleko posuniętemu rozkładowi jeszcze przed pogrzebem.

O godzinie 6.19 kardynał Tisserant stanął u drzwi do papieskiego apartamentu. Gdy zapytał o zdrowie papieża, powiedziano mu, że stan Jego Świątobliwości znowu się pogorszył.89 W swoim dzienniku Tisserant odnotował, że specjalnie zwrócił uwagę na dokładność tego zapisu. Nieco później zrozumiał, że w chwili, gdy mu powiedziano, że stan papieża się pogorszył, Pius XI nie żył już od 49 minut. Zrozumiał także, że podczas gdy w towarzystwie innych kardynałów siedział w korytarzu przed papieskim apartamentem, modląc się o jego powrót do zdrowia, wewnątrz czyniono już przygotowania do zabalsamowania zwłok.

Tisserant utrzymuje, że przez następne dwie godziny do papieskiej sypialni weszły tylko dwie osoby: dr Petacci i kardynał Pacelli.

Gdy wreszcie do sypialni zaproszono także innych kardynałów, Pacelli, pełniąc obowiązki kamerlinga (kardynała zarządzającego sprawami Kościoła w okresie wakansu papieskiego), wygłosił oficjalną formułę, stwierdzającą, że papież nie żyje. Następnie, zgodnie z tradycją, ucałował czoło i dłonie zmarłego papieża.

W swoim dzienniku Tisserant odnotował, że twarz Piusa XI była „wykrzywiona grymasem”, a na ciele widać było „dziwne, niebieskawe plamki”. Kardynał zauważył także, że jak się zdaje, plamki te były pokryte cienką warstwą białego pudru, przez co mogły się wydawać „mniej niebieskie”.90

Tisserant zaproponował przeprowadzenie sekcji zwłok, jednak Pacelli puścił jego prośbę mimo uszu. Jako kamerling to on odpowiadał za postępowanie z ciałem zmarłego papieża i przebieg uroczystości pogrzebowych.

W dzienniku Tisseranta znajdujemy na ten temat tylko kilka słów, zapisanych w jego rodzinnej francuszczyźnie: „ils l’ont assassine” – „oni go zamordowali”.

Kim według Tisseranta byli zabójcy papieża? On sam podejrzewał oczywiście Pacellego i Petacciego, zwłaszcza gdy dowiedział się, że córka lekarza miała na imię Claretta i była kochanką Mussoliniego. Kardynał przypuszczał także, że w spisek zamieszany był monsignore Umberto Benigni, sekretarz Pacellego. Już po wojnie okazało się, że był on funkcjonariuszem tajnej policji faszystowskiej OVRA i regularnie przekazywał informacje na temat sytuacji w Stolicy Apostolskiej.91

W późniejszych latach, w rozmowach z zaufanymi ludźmi, Tisserant wielokrotnie powtarzał swoje oskarżenia. Dzielił się również obawami, że po jego śmierci służby watykańskie mogą przechwycić jego dziennik i zniszczyć go, likwidując tym samym najważniejsze źródło rewelacji na temat zaginionej encykliki i tajemniczych okoliczności śmierci Piusa XI.

2 marca 1939 roku Kolegium Kardynalskie wybrało na papieża Eugenio Pacellego, który przyjął imię Piusa XII. Konklawe trwało tylko jeden dzień – najkrócej od trzystu lat. Pacelli uzyskał wymaganą liczbę głosów już w drugim głosowaniu, ale poprosił o trzecie, aby nie było żadnych wątpliwości, że ten wybór jest w pełni zgodny z wolą kardynałów. Tisserant do końca głosował przeciwko jego kandydaturze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s